Minęły trzy miesiące od negatywnej opinii Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka dla skreślenia osławionego „i 3” (patrz: Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka przeciwko “ustawie Prochowicza”, 11 luty 2013). Komiczny projekt „ustawy Prochowicza” w tej sprawie (czyli Roberta Prochowicza z apostazja.info próba zdobycia popularności cudzym kosztem) trafił do Komisji Spraw Wewnętrznych, która ma go zaopiniować na podstawie tej negatywnej opinii. Czyli po prostu odrzucić, tym bardziej, że projekt jest już nieaktualny w świetle jego własnego uzasadnienia, o czym napisałem w liście otwartym do Janusza Palikota.

Okazuje się jednak, że nawet z tym mogą być kłopoty, bo komisja stale ma co innego na głowie. W marcu zebrała się na przykład po to żeby zająć się „sprawą udostępnienia przez Biuro Ochrony Rządu redakcji jednej z gazet materiałów dotyczących przebiegu i zabezpieczenia wizyty Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ś.p. Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w 2007 r.„. Czyli odpryskiem sagi smoleńskiej. Do tego ma 16 innych projektów ustaw, w tym niecierpiący zwłoki projekt ustawy o usunięciu symboli komunizmu z życia publicznego. Natomiast jeśli chodzi o przyszłość to…

na święty nigdyW Sejmie jest jeszcze 60 projektów ustaw z końca 2011 roku w tym dwa z 9 listopada 2011 czyli półtoraroczne. Można się więc spodziewać, że komisja odrzuci „ustawę Prochowicza” do grudnia. Co otworzy drogę do jej odrzucenia na posiedzeniu plenarnym Sejmu w przyszłym roku. Jak widać – zrobić konferencję prasową równie łatwo jak dziecko. Zrobić ustawę równie trudno jak je odchować. Niektórzy są zaskoczeni, bo myśleli, że wystarczy zrobić i gotowe. 🙂 Na szczęście twarde zderzenie z rzeczywistością działa na naszą korzyść, bo teraz to my bronimy „i 3” i negatywna opinia posłów PiS jest nam bardzo na rękę. Niewykluczone, że za kilka miesięcy nam się przyda, ale o tym innym razem.

A mówią mądrzy ludzie – kradzione nie tuczy!