Ciężkie czasy nastały dla Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Przez dwa lata systematycznie, pismo za pismem, unikało jak ognia sprawy instrukcji KEP zasłaniając się art. 25 ust. 3 Konstytucji RP. Jeśli jednak przyjrzeć uważniej to okazuje się, że jest ona (a raczej była, ponieważ nie ma jej od 9 kwietnia) niezgodna z… prawami człowieka. Biskupi poszli bowiem o jeden most za daleko w jej punkcie 6, żądając wyjawienia na piśmie „motywacji”. Tymczasem jest to niezgodne choćby z art. 2 pkt 5 Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania: „Korzystając z wolności sumienia i wyznania obywatele mogą w szczególności (…) zachowywać milczenie w sprawach swojej religii lub przekonań„. Ten przepis jest także zawarty w punkcie 3 komentarza generalnego nr 22 Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka z 30 lipca 1993 roku: „In accordance with articles 18.2 and 17, no one can be compelled to reveal his thoughts or adherence to a religion or belief„. Biskupi po raz kolejny naruszyli „ustawę Rakowskiego”, której pragnęli w 1989 roku. Odbyło się to jednak za cichym przyzwoleniem RPO, który mimo różnych skarg na ten problem nie kiwnął palcem, by bronić praw obywatelskich. „Jeśli sprawa dotyczy Kościoła to Konstytucja RP wymaga naruszania praw człowieka” – tak można przetłumaczyć „z polskiego na nasze” to, co robili od listopada 2008 aż do teraz. Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego Pan Mirosław Wróblewski powinien teraz honorowo strzelić sobie w łeb.