Numer 33 „Gościa Niedzielnego” zawiera interesujący list „byłego apostaty” (“Gość Niedzielny”: “Były apostata” krytykuje apostazja.pl, 16 sierpnia 2012), z którego krytyką – co ciekawe – już zgodził się forumowicz apostazja.pl huzar czyli przewodniczący klubu RP w Jaśle Bogdan Makowski. Jeszcze bardziej interesujący jest jednak komentarz zastępcy redaktora naczelnego, ks. Tomasza Jaklewicza. Duchowny ujawnił tylko jeden fragment wielkiego planu polskiego Kościoła, ale był to ostatni brakujący element układanki, której poprzednie części ukazywały się równie skąpo i niechętnie. Po zebraniu wszystkich tych sygnałów w jedną całość można wywnioskować co się dzieje mimo oficjalnego milczenia rzecznika prasowego KEPu, ks. Józefa Klocha.

Wszystko zaczęło się ponad rok temu, kiedy członek zespołu wystap.pl został przyjęty w siedzibie KEP na rozmowę z najwyższymi władzami polskiego Kościoła. Duża jej część dotyczyła braku recognitio (zatwierdzenia) Stolicy Apostolskiej dla „instrukcji KEPu o apostazji”.  Wynika z tego bowiem, że nie jest ona „ogólnopolska” (czyli nie obowiązuje we wszystkich polskich diecezjach) a jedynie w tych gdzie biskup diecezjalny przyjął ją odpowiednim zarządzeniem do stosowania na terenie swojej diecezji. Tu zaś biskupi się skompromitowali, bo nie przyjął jej prawie nikt, włącznie z arcybiskupem Józefem Michalikiem, który jest Metropolitą Przemyskim. Wskazano, że jedynym sposobem rozwiązania problemu jest naprawienie błędu, który został popełniony w 2008 roku, kiedy to – za wiedzą ówczesnego nuncjusza a obecnego prymasa – wszystko sprowadziło się do zamieszczenia ściągawki dla proboszczów (i kandydatów na apostatów) na stronie internetowej Episkopatu.

Władze Kościoła chciały zostawić wszystko „po staremu” i zachować nieformalny sojusz z GIODO i „witrynami apostatycznymi”, ale sytuacja pogarszała się z miesiąca na miesiąc. Przełomem był prawdopodobnie grudzień 2011, który przyniósł przegraną Kościoła z Robertem Biniasem (sędziowie odrzucili „podkładkę” do oddalenia skargi przygotowaną przez ks. Dariusza Walencika), falę artykułów o sprawie w prasie i radiu i dotarcie wystap.pl do TVN24 z przypomnieniem o wciąż aktualnej zasadzie semel catholicus semper catholicus (czyli tym, że Kościół nie uznaje formalnego wystąpienia). W tym samym programie ks. dr hab. Piotr Majer powiedział zrezygnowany, że „jeśli ktoś chce wystąpić z Kościoła to nikt go nie będzie na łańcuchu trzymał„, co było już wyraźną desperacją. Widocznie jednak walka z ludźmi, którzy bronią doktryny katolickiej to za dużo nawet jak na KEP, bo miesiąc później dokładnie ci dwaj eksperci Kościoła wreszcie sobie o niej przypomnieli w oświadczeniach dla Katolickiej Agencji Informacyjnej. To już pokazało, że w polskim Kościele kiełkuje coś nowego, bo mimo, że ks. Piotr Majer różnił się z ks. Dariuszem Walencikiem w niuansach to zgadzali się w kwestii zasadniczej czyli, że Kościół nie uznaje formalnego wystąpienia. Prawie natychmiast przyszło potwierdzenie – sekretarz Rady Prawnej potwierdził, że sam dokument KEP z 27 września 2008 roku nie ma mocy obowiązującej a biskupi mają w marcu przyjąć nową wersję (zob. „Za dwa miesiące nowa instrukcja o apostazji„, 13 stycznia 2012). Wniosek nasuwał się jeden – tym razem abp Józef Michalik wystąpi o recognitio. Kolejny strzęp informacji znalazł się w depeszy KAI z 7 marca – ujawniono, że jakiś nowy projekt jest w planie obrad. Po ich zakończeniu nie było o tym jednak ani słowa więc kpiłem, że jest bardziej tajna niż o pedofilii (zob. „Nowa „instrukcja o apostazji” bardziej tajna niż o… pedofilii„, 19 marca 2012). Pojawiła się nawet hipoteza, że projekt nie był głosowany. Kolejnym puzzlem w tej układance było lakoniczne potwierdzenie przez ks. Piotra Majera, że projekt został przyjęty na marcowym zebraniu biskupów (zob. „Episkopat zmienił „instrukcję o apostazji”„, 15 maja 2012). Ponownie samo pojawienie się tej ważnej informacji było jedynie wynikiem łutu szczęścia, bo wspomniała o tym dziennikarka Anna Wojtas. Wówczas było już prawie pewne, że nowa wersja trafiła do Watykanu, ale nadal nie było bezpośredniego dowodu. Kropkę nad „i” postawił wreszcie ks. Tomasz Jaklewicz. Wygląda na to, że po prawie dwóch latach zmagań (czerwiec 2010 – marzec 2012) udało nam się doprowadzić do stosowania się polskiego Kościoła do prawa kanonicznego i uporządkować bałagan do którego dopuścił sam prymas. Czy to naprawdę było konieczne? Najbardziej kuriozalne w tym wszystkim, że Konferencja Episkopatu Włoch wystąpiła o recognitio (i je dostała) dla podobnego dokumentu już w 1999 roku czyli na 9 lat przed niesławną Świętą Instrukcją Apostatyczną a Monsignore Juan Arrieta z Watykanu radził polskim biskupom przyjąć to rozwiązanie już w 2001 roku w wykładzie na ówczesnej Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Jak się okazuje – kto nie słucha Monsignore Arriety ten posłucha wystap.pl.

Projekt jest więc w rękach potężnej Kongregacji ds. Biskupów. Jeśli zostanie zatwierdzony, abp Józef Michalik będzie musiał go jeszcze oficjalnie promulgować. Dopiero wówczas wykaraska się z kompromitacji, która kosztowała polski Kościół masę powagi i autorytetu.

15.11.2012: Sekretarz generalny KEP bp Wojciech Polak w wywiadzie dla KAI nie podał nic nowego, ale potwierdził słowa księży Piotra Majera i Tomasza Jaklewicza: „Nowelizacja instrukcji ws. apostazji jest przesłana do Watykanu. Zostanie opublikowana po zatwierdzeniu. Ona niewiele zmienia w dotychczasowych przepisach.„. Tym samym powyższe ustalenia z sierpnia uzyskały oficjalne potwierdzenie.

17.01.2014: Ponowne przypomnienie istnienia projektu przez biskupa Polaka:

W marcu 2012 r. instrukcja Episkopatu została przez biskupów ponownie przedyskutowana, nieco zmodyfikowana i przesłana do akceptacji Stolicy Apostolskiej. – W nowelizacji różnica jest taka, że nie będzie potrzeba dwóch świadków – poinformował KAI bp Polak.
Kiedy należy się spodziewać odpowiedzi ze strony Stolicy Apostolskiej? – Czekamy na to, trudno powiedzieć, kiedy przyjdzie – dodał sekretarz generalny KEP.

11.02.2014: Jak ponownie podał KAI, projekt instrukcji był omawiany podczas wizyty polskich biskupów „ad limina apostolorum” 4 lutego 2014.

Sekretarz Episkopatu bp Wojciech Polak w rozmowie z KAI poinformował o kolejnych spotkaniach w watykańskich urzędach, odbywających się w ramach wizyty ad limina, tym razem Kongregacji Nauki Wiary. We wczorajszym spotkaniu obecny był promotor sprawiedliwości, odpowiedzialny za kwestie nadużyć seksualnych. Episkopat ma otrzymać na piśmie uwagi, dotyczące opracowanych przez KEP wytycznych nadużyć seksualnych oraz apostazji, które uwzględni po powrocie do kraju. W Kongregacji Nauki Wiary polscy biskupi zostali przyjęci wczoraj, 4 lutego, przez jej prefekta kard. Gerharda Ludwiga Mullera i cały skład Kongregacji, łącznie z promotorem sprawiedliwości. (…) Biskupi zapewnili, że wytyczne Episkopatu Polski [dotyczące nadużyć seksualnych – MP], które zostały posłane do Watykanu do zatwierdzenia, zostaną uzupełnione lub zmienione, jeżeli Kongregacja zgłosi jakiekolwiek uwagi. – Ewentualnego doprecyzowania dotyczy także dokument o apostazji, na którego recognitio [zatwierdzenie – KAI] czekamy.

31.10.2014: Wiemy z dobrze poinformowanego źródła, że ten tajemniczy projekt nosi nazwę „Dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła” i został przyjęty 13 marca 2012 roku na 357 posiedzeniu plenarnym KEP w Warszawie.

Facebook Comments

Website Comments

  1. timmon
    Odpowiedz

    No tak. Oprócz faktu nieobowiązywania instrukcji z powodu braku recognitio Watykanu i niezatwierdzenia jej przez biskupów diecezjalnych, ks. Tomasz Jaklewicz w swoim komentarzu do listu „byłego apostaty” podniósł jeszcze jedną ważną kwestię. Grzech apostazji, który jest jednym z najcięższych grzechów jest dokonywany niejako w zgodzie z postanowieniami hierarchów kościelnych (instrukcja wydaną przez KEP) i w obecności duchownego.
    Nie będę rozwijał tematu, bo to problem Kościoła i apostatów a nie nasz. 😀

  2. Krzysztof
    Odpowiedz

    Cieszę się, że udaje się Wam przekonać Episkopat do racji…

    Nie jestem w stanie jednak zrozumieć kuriozum w postaci instrukcji wystąpienia z Kościoła, podczas gdy prawo kanoniczne o żadnym wystąpieniu już nie wspomina…

    Czy to, co przyjęto we włoskim kościele 13 lat temu, jest nadal obowiązujące dla tamtejszego Kościoła po zmianie prawa kanonicznego?

    Ksiądz Jaklewicz poinformował tylko, że episkopat określił inną drogę do apostazji, aby ciężki grzech nie odbywał się przy obecności duchownego…
    Ale przecież apostazja nie ma nic wspólnego z wystąpieniem, bo apostata nadal podlega pod prawo kanoniczne…

    Mogę sobie wyobrazić tylko instrukcję określającą zasady tzw. świeckiego wystąpienia, które byłoby wiążące dla przepisów prawa cywilnego…

    • admin
      Odpowiedz

      Cieszę się, że udaje się Wam przekonać Episkopat do racji…
      My również…
      Nie jestem w stanie jednak zrozumieć kuriozum w postaci instrukcji wystąpienia z Kościoła, podczas gdy prawo kanoniczne o żadnym wystąpieniu już nie wspomina…
      To kuriozum jest wielopiętrowe – oto mamy instrukcję KEPu jak popełnić grzech, nigdy nieobowiązującą choć „co do zasady nadal obowiązującą„, zignorowaną przez prawie wszystkich biskupów włącznie z abp Michalikiem, ale stosowaną przez proboszczów bez oglądania się na swoich biskupów, o wystąpieniu formalnym aktem, które nie jest formalnym wystąpieniem, do której mają się stosować niewierzący, bo inaczej nie ma skutków kanonicznych czyli ekskomuniki, która jest automatyczna, zrobioną na podstawie okólnika watykańskiego tylko oficjalnie Watykan nic o niej nie wiedział i wymaganą przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na złość Radzie Prawnej KEP, która sama wykluczyła taką możliwość w liście do nas. To tak w skrócie.
      Czy to, co przyjęto we włoskim kościele 13 lat temu, jest nadal obowiązujące dla tamtejszego Kościoła po dekrecie „Omnium in mentem”?
      Tak. Księża we Włoszech nie odnotowują bezpośrednio, że ktoś wystąpił z Kościoła tylko, że wyraził taką wolę – to jest ta subtelna różnica dzięki której nie ma kolizji z kanonem 11 KPK. Episkopat Polski poniewczasie chce uchwalić to samo.
      Ksiądz Jaklewicz poinformował tylko, że episkopat określił inną drogę do apostazji, aby ciężki grzech nie odbywał się przy obecności duchownego. Ale przecież apostazja nie ma nic wspólnego z wystąpieniem, bo apostata nadal podlega pod prawo kanoniczne… Mogę sobie wyobrazić tylko instrukcję określającą zasady tzw. świeckiego wystąpienia, które byłoby wiążące dla przepisów prawa cywilnego…
      No i o to się rozchodzi.

    • Immanuel
      Odpowiedz

      Dla Kościoła „wystąpienie z Kościoła” nie oznacza wystąpienia w znaczeniu powszechnie rozumianym, a jedynie jako „wystąpienie ze wspólnoty Kościoła”, ale nie instytucjonalnie z Kościoła, co jak widać nie jest tożsame. To jest żonglowanie słowami i ogłupianie ludzi, urzędników i sądów, naginając przy tym dla celów politycznych swoją własną doktrynę religijną.

  3. quyuan
    Odpowiedz

    urząd parafialny może mu wydać oświadczenie o zaprzestaniu przetwarzania jego danych osobowych

    Czy to w ogóle możliwe? A jeśli nawet, to czy w świetle ostatniej działalności GIODO to cokolwiek zmienia? Zdaje się, że nie można by wymagać kontroli rzeczywistego przestrzegania takiego oświadczenia, bo GIODO powołałby się na „i 3” i odmówił kontroli.

    admin: Uprasza się o używanie kodu cytowania.

    • admin
      Odpowiedz

      Dla Boga i KEPu nie ma nic niemożliwego. A poważnie mówiąc, losy „i 3” są przesądzone tak samo jak Świętej Instrukcji Apostatycznej.

    • Immanuel
      Odpowiedz

      To jest oczywiście brak rozumienia przez księdza Jaklewicza działania Uoodo, bo przechowywanie jest również przetwarzaniem. Po zlikwidowaniu „i3” pewnie będą zmuszeni robić adnotacje w aktach i wydawać świadectwa chrztu i inne. Pamiętajmy, że sporo ludzi ma również swoje dane w takich księgach jak pierwszej komunii, bierzmowania, ślubu, czy przynależność religijna w aktach chrztu dzieci, a jeśli był rodzicem chrzesnym, to u tego dziecka też figuruje. Z ksiąg sakramentalnych, przynajmniej na dziś nie można wymazać danych. Można jedynie żądać likwidacji danych z baz danych komputerowych i pozostałych ksiąg parafialnych. Jest jeszcze segregator apostazji i abiuracji i tego też nie mozna wymazać, ale tu wiadomo samo przez się.

    • admin
      Odpowiedz

      Tego nigdy nie było i nigdy o to nie chodziło. Jeśli chodzi o usuwanie danych to cele są omówione tutaj. Cele 2 i 4 praktycznie osiągnęliśmy, cel 3 się sam zdezaktualizował po wysłaniu nowej instrukcji do Watykanu a o cel 1 walczymy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

  4. admin
    Odpowiedz

    Robert „Proch” Prochowicz już po jedenastu dniach zareagował na list „Byłem apostatą” w „Gościu Niedzielnym” i jego podsumowanie na wystap.pl. Super, szkoda tylko, że przegapił to co istotne czyli siedmiopunktową krytykę apostazja.pl i stanął na głowie żeby napisać o tym co nieistotne czyli o świecie uczuć autora. 😀
    No cóż, to tak jakby napisał: „Tak, to wszystko prawda. Nie mam(y) nic do powiedzenia o tym co nas dotyczy. Leżymy i kwiczymy.„. To od dawna wiedzieliśmy, ale teraz wreszcie prawie oficjalnie. 🙂

  5. Mira
    Odpowiedz

    Witam. Wszystkim kandydatom na APOSTATÓW pozwalam sobie przypomnieć jedną ważną moim zdaniem sprawę. Przede wszystkim nie należy MNOŻYĆ KATOLIKÓW i chrzcić niemowlaków pod presją rodziny, przyjaciół i sąsiadów czyli tzw „OPINII SPOŁECZNEJ”!!! To uchroni przyszłych dorosłych od użerania się z urzędnikami kościoła. W ramach naszych działań edukacyjnych należy to propagować – wybór światopoglądu MUSI być decyzją UKSZTAŁTOWANEGO UMYSŁU.
    Jednocześnie dla chętnych do działań partyjnych – ANTYKLERYKAŁ wg niektórych nie musi być „lewicowcem” /?!/ ale, według mnie, „lewicowiec” nie będący ANTYKLERYKAŁEM tak naprawdę jest kiepskim LEWICOWCEM. Pozdrawiam

    • Immanuel
      Odpowiedz

      To nie jest portal skupiający z zasady polityków, antyklerykałów itd. To jest portal skupiający ludzi walczących z urzędniczą głupotą i złym prawem. Nie walczymy z duchownymi i Kościołem, a z postępowaniem urzędów, które łamią prawo i odbierają Polakom ich godność. Walczymy o praworządność, a nie z jakąś magią obrzędów. Sam obrzęd chrztu w oczach prawa jest niczym. To podpis w księdze chrztu ma znaczenie prawne. Jeśli chcesz się bawić w sakrament apostazji i w palikoktowców, to nie ten portal.

Post a comment