Było już o wkładzie Wystap.pl w rozwój polszczyzny. Teraz czas na coś na serio czyli o tym co ta strona wniosła dla nauki polskiej. Okazuje się, że na palcach jednej ręki można policzyć strony internetowe, które dokonały takiego fermentu. Wystap.pl to istny katalizator nauki. A więc po kolei.

artykuły

zachwyt Jerzego Nikołajewa nad wyrokiem II SA/Wa 2493/11, Zeszyty Naukowe KUL

Piękny przykład jak nie należy pisać artykułów naukowych. Pan doktor pomylił sygnaturę (doszedłem o czym mowa po dacie wyroku), komentował nieprawomocny wyrok od którego była kasacja (wygrana więc tym większa poruta), chwalił bezstronność światopoglądową państwa, którą właśnie naruszono ignorując dowody, że GIODO ma układ z Kościołem, zignorował nawet to, że w archidiecezji skarżącego nie obowiązywała „instrukcja KEPu” do której uznania go zmuszano, bo mu to nie pasowało do koncepcji a na deser popisał się wyjątkowym buractwem pomieszanym z ignorancją:

(…) wyrok w tej sprawie nie zamyka możliwości zaskarżenia go w trybie przewidzianym dla postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, gdyż tylko prawomocnie zakończone sprawy mogą być przedmiotem rozstrzygnięć tego międzynarodowego Trybunału. Podsumowanie tych rozważań nie powinno być jednak wskazówką dla niezadowolonego, jak należy przypuszczać, skarżącego w tej sprawie, ale sposobnością do zebrania w myślową klamrę sposobu rozumowania sądu (…)

Cały artykuł można napisać dużo prościej: „nasi ludzie w WSA zrobili dobrą robotę„.

  komentarz do wyroku WSA (345,6 KiB, 41 hits)

„Spór o odstępstwo od wiary i Kościoła”, ks. Janusz Gręźlikowski, „Teologia i człowiek”

Artykuł pisany na świeżo po szoku, którym były pierwsze pseudodecyzje GIODO (nie po wyrokach NSA z października, które do nich doprowadziły – Kościół kompletnie ignorował jakiś tam „cywilny” sąd, który nie chciał zadzierać z Komisją Majątkową). To dobry dowód na to jak pycha Kościoła, cwaniactwo GIODO i dulszczyzna NSA wespół w zespół doprowadziły do tragedii, którą odkręciłem po ich dwuletniej pokucie. Autor jest skonfundowany i chce rozwiązać problem w jedyny sposób jaki zna czyli dokręceniem śruby z „instrukcją KEPu” i zmuszeniem NSA do uległości, co gorliwie robił adwokat Krzysztof Wąsowski. Czyli chciano rozwiązać problemy ze sklerykalizowania i gnojenia ludzi jeszcze większym sklerykalizowaniem i zgnojeniem. Nikomu nie przyszło do głowy, że aż się prosiło o uchylenie oszukańczych wyroków NSA. Księża o takiej możliwości nie wiedzieli a adwokaci raz, że nie pomyśleli, dwa, że nie mieli potrzebnego dowodu a trzy, że byli pod presją żeby mówić półoficjalnym stanowiskiem KEPu księdza Wołoszczuka. I tak państwo teoretyczne do spółki z teoretycznie Kościołem powszechnym wpadły we własne sidła.

  Spór o odstępstwo od wiary i Kościoła (289,5 KiB, 60 hits)

„Ochrona danych osobowych w Kościele Katolickim w Polsce”, ks. Jan Przybyłowski, „Studia włocławskie”

Przykład co się dzieje kiedy na jakiś temat wypowiada się „naukowo” ktoś kto ma o nim bardzo oględne pojęcie. Na 15 stronach o wszystkim i niczym jest tylko kilka luźnych myśli na temat potrzeby oswojenia tematu ochrony danych osobowych w Kościele. Najlepszy fragment: „przy opracowywaniu szczegółowych zasad ochrony i przetwarzania danych osobowych Kościół nie jest i nie chce być ekspertem, ale oczekuje w tym względzie fachowej pomocy„. Mądre słowa, które równie dobrze mógłby powiedzieć bp Pieronek i nie trzeba tego pisać przez 15 stron. Tą fachową pomocą byłoby obalenie „i 3” uchwałą NSA. Nic nie poradzę, że Prezes NSA mówi „nie, bo nie, niech się męczą„.

  Przybyłowski 2012 (129,8 KiB, 52 hits)

prace magisterskie

Ochrona danych osobowych przetwarzanych w Kościele Katolickim w Polsce, Piotr Effler, UKSW, 2014

Jeszcze jej nie czytałem, ale wiem, że została zauważona. Jeśli będę w wielkim świecie czyli w Warszawie to się postaram.

Apostazja a formalny akt wystąpienia z Kościoła katolickiego w kanonicznym prawie karnym, ks. Rafał Dettlaff, UKSW, 2016

  praca magisterska kanclerza kurii gdańskiej (3,7 MiB, 45 hits)

Jeśli mogę mieć o coś pretensje do magistranta to o to, że mi nie podziękował za zebranie i opublikowanie zatrzęsienia informacji i dokumentów z których obficie korzystał. Prawie połowa przypisów pochodzi z Wystap.pl. Najlepiej to widać po fragmencie o protoplaście idei wystąpienia w łonie Kościoła ks. doc. Josephie Kleinie, który jest żywcem wzięty ze strony „Prawdziwa reakcja Watykanu na koncepcję wystąpienia z Kościoła„. Czuję się promotorem tej pracy magisterskiej, bo ona jest odrobieniem pracy domowej Episkopatu Polski i absorbuje zmiany, które doprowadziły do wyjścia z totalnego upadku w latach 2010-2011. Symbolicznie kończy przechodzenie od haniebnego „sakramentu apostazji” do faktycznego pojęcia apostazji z kanonu 751 (zgodnie z moimi uwagami w punkcie 5 wpisu z grudnia 2012). Zauważył to promotor ks. prof. dr hab. Marek Saj:

Tematyka formalnego aktu wystąpienia z Kościoła katolickiego nie jest czymś nowym w literaturze kanonistycznej. Jednak zestawienie jej z przestępstwem apostazji można nazwać nowatorskim i zasługującym na uznanie.

Magistrant uległ deprymującej manierze kościelnej nazywania każdego prawa powszechnego „cywilnym”. W efekcie mamy „sprawy cywilne w sądach administracyjnych” czyli potworka językowego, który podniósł łeb na stronie 68 w postaci „ustawodawstwa cywilnego„. Nóż się w kieszeni otwiera.

Po przeczytaniu odczuwam intelektualny niedosyt. Rozdział 3.3 „Dokumenty Konferencji Episkopatu Polski na temat formalnego aktu” zaczyna się od „instrukcji Michalika” z 2008 roku. Nie dowiadujemy się w ilu diecezjach go przyjęto (dawałem Ewie Czaczkowskiej 100 zł za każdy dekret biskupa i też nic). A to przecież kluczowe, bo sama „instrukcja Michalika” nie była samoistnym dokumentem tylko propozycją dla biskupów, która dopiero po przyjęciu stawała się dokumentem kościelnym, co magistrant sam odnotował. Mała aktywność badawcza w tym zakresie, niestety. Oczywiście ani słowa o tym, że KEP naruszył wówczas obowiązek przekazywania takich dokumentów do Watykanu, przypomniany jednocześnie z „Actus formalis” przez tego samego kardynała. Dalej następuje kropka i przechodzimy od razu do dekretu KEP z lutego 2016. Tak po prostu. Ani słowa o tym skąd on się w ogóle wziął. Ani słowa o tym, że na recognitio czekano 5 lat. Ani słowa o krytyce, która była już w łonie Kościoła. Ani słowa o tym, że Wiewiórowski w lipcu 2013 w oczywisty sposób łamiąc Konkordat wyszarpywał te dekrety biskupom z gardeł, co przełknęli, bo chodziło o „dupochron” do umarzania skarg na parafie, co skądinąd zaczął w październiku 2013 tylko musiał przerwać. Ot, była „instrukcja Michalika” a teraz jest dekret. Więcej z księdza Dettlaffa się nie wyciśnie. 🙂 Ta zgoda na łamanie Konkordatu kiedyś się zemści, bo biskupi pokazali, że nie są przeciwko jego łamaniu tylko przeciwko jego łamaniu kiedy nie mają z tego korzyści czyli sami nie wierzą, że ma jakąś wartość. Chodzi tylko o straszenie maluczkich Konkordatem jako symbolem władzy Kościoła. Uderz w stół, ks. prof. Piotr Kroczek się odezwie. Ma panaceum na bolączki: walnąć coś o Konkordacie i jeszcze wyboldować to może się GIODO ze swoją cywilną ustawą odpierdoli. Do obejrzenia na stronie 101.

inne prace

Paweł Jagiełło z partii sztangistów otrzymał górę forsy na pracę „Chrzest niemowląt i akt apostazji a zasada wolności wyznania na przykładzie Kościoła Katolickiego i systemów prawnych wybranych państw„. Minęły dwa lata, pieniążki przejedzone a efektów nadal nie widać. Nie wiadomo czy w ogóle będą, bo w lutym 2016 czyli 8 miesięcy po przyznaniu grantu okno naukowe na takie dziwactwo się zamknęło. Została kupa wstydu a z grantu dla Pawła nasz rodzimy łysenkizm. Zdaje się, że to paroksyzm historii i generalnie nie ma tego tematu.

konferencje naukowe

Ochrona danych osobowych w działalności kościołów i innych związków wyznaniowych, 30 maja 2014, Uniwersytet Łódzki

Gdyby nie obecność naszych pełnomocników Arwida Mednisa i Marcina Górskiego byłoby to niewiele więcej niż narada co dalej z tym fantem. Minister Wiewiórowski bał się, że zaraz całkowicie straci kontrolę nad sytuacją i będzie zapraszany jako prelegent na wyrastające jak grzyby po deszczu konferencje naukowe o sobie. Zrobili więc na chybcika co się dało z kim się dało i wyszło jak wyszło. Nagrania z tego udostępnił prywatny uczestnik. Mówienie o konferencji naukowej jest dość optymistyczne, ale niech tam. Obecna pani minister myślała, że ona to zorganizowała i co gorsza tak mówiła. No nie przesadzajmy, naprawdę. Ściągnięty dla konsensualności kanclerz kurii łódzkiej równie dobrze mógłby ubogacać kardiologów. Opowiadał jakieś banialuki o tym, że Mojżesz z Aaronem wędrowali przez pustynię i wymyślili ochronę danych osobowych, bo niby co miał powiedzieć? Gdyby od tego zależał przywilej Kościoła to wymyśliliby kardiologię. Nikt nie powiedział, że GIODO siedzi na minie, którą pod siebie sam podłożył i wkrótce to wybuchnie. Dotknął tego dr Górski, który w referacie zaznaczył, że nie jest zachwycony wyrokami „reformatoryjnymi” NSA, które wywalczył w październiku. Nie był, bo NSA przerobił „i 3” zamiast je wysłać do wyjaśnienia do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bo nie miał wątpliwości, że należy tępić katolików zgodnie z przepisem ustawy. Trzy miesiące później WSA skończył ten karnawał i było po konferencji.

Ochrona danych osobowych w Kościele, 25 lutego 2016, UKSW

Drugie podejście do konferencji naukowej w miejsce niewypału z Łodzi. Tym razem było porządnie, z ostatnim prezesem Trybunału Konstytucyjnego prof. Rzeplińskim i matką „i 3” prof. Ireną Lipowicz. I bez publiczności, która na konferencjach kanapki wyżera, soki rozlewa a co się mądrego mówi i tak nie rozumie. Indagowany przez telefon urzędnik Biura GIODO westchnął tylko „jak pan się domyśla jest wiele rzeczy, których nie mogę komentować„. Trzeba dodawać klauzulę dla prelegentów: „publiczność we własnym zakresie, minimum 10 sztuk”. Z tego powodu jedyne sprawozdanie z tego jest w roczniku „Studia z prawa wyznaniowego„, tom 19.

  sprawozdanie z konferencji na UKSW 25.02.2016 (247,7 KiB, 36 hits)

Jak na porządną konferencję przystało referaty wydano w książce pokonferencyjnej „Ochrona danych osobowych w Kościele„. Na wolnym rynku nie do kupienia. Cały nakład trafił do dziekanatu, ale zdobyłem egzemplarz obowiązkowy w czołowej bibliotece. O tym, że kościoły podlegają dyrektywie powiedział w nagraniu dla uczestników euroGIODO Giovanni Buttarelli. Poza tym – szału nie było. Omówiono dekret KEPu o odstępstwach, dyskutowano czy katolicy mogą zrzec się określonych praw przysługujących im na forum państwowym(via KEP, rzecz jasna), prawie pisano projekt triumfalnego aneksu do Konkordatu i zgłoszono postulat, żeby do wyłączenia spod ustawy sądów dla jasności dopisać, że także kościelnych – a dopiero co wydanym wyrokom NSA poświęcono jedno zdanie „aprobaty” dla trzeciej linii orzeczniczej, że Polacy mogą spadać, bo parafie nie są państwami. NSA jest tak traktowany jak sam się traktuje i to jest akurat sprawiedliwe.

18.09.2017: Zmieniono końcówkę wpisu, by omówić konferencję na UKSW.