Argentyna jest w podobnej sytuacji do Polski – kraj katolicki w którym biskupi używają każdego możliwego sposobu, by odcinać kupony od uprzedniego zdominowania społeczeństwa walką z „cywilizacją śmierci” czyli antykoncepcją, aborcją, wolnością sumienia i wszystkim co można wrzucić do tego worka. Pojawiła się jednak opozycja, która zrobiła to samo co w różnych krajach Europy – powołała się na tamtejszą ustawę o ochronie danych osobowych. Kontaktowałem się z organizatorem akcji „Nie w moim imieniu” (No en mi nombre) mieszkającym w Buenos Aires. Niestety – rozmowa była bardzo utrudniona z powodu bariery językowej. Udało się jednak ustalić adres strony internetowej i artykuł agencji Reuters.

artykuł Reutersa