Tak zwane „środowisko polskich apostatów” to banda oszołomów, maniaków religijnych, egocentryków i prawniczych analfabetów, którzy nakłonili ileś tysięcy niewinnych osób do apostatycznego mambo-dżambo zwanego eufemistycznie „ósmym sakramentem świętym”. Ich fanatyzm w obronie Świętej Instrukcji Apostatycznej, odrzucaniu dowodów i w niszczeniu wszystkich naszych wysiłków żeby naprawić to do czego doprowadzili był tak wielki, że wielokrotnie zastanawiałem się czy to jeszcze pożyteczni idioci czy już walcząca z nami komórka Episkopatu ds. apostazji. I tak w praktyce różnica żadna więc nie ma nawet po co dociekać. Trudno jednak – w co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić? Liczy się tylko to, że byli (i nadal są) dosłownie „cudowną bronią” Konferencji Episkopatu Polski w klerykalizacji przestrzeni publicznej. Dwa podstawowe efekty tej działalności to zaszczepienie Polakom mentalności niewolników, proszących księży o „wypuszczenie” z Kościoła zgodnie z „instrukcją KEPu” oraz pomoc w ukryciu na ponad pięć lat wprowadzonego podstępem wyłączenia kościołów spod ustawy o ochronie danych osobowych. Pozytywnych w zasadzie nie widzę. Odrzucili wszystkie prośby i błagania, by przejrzeli na oczy i – jeśli nie potrafią pomóc – przynajmniej nie przeszkadzali. Arcybiskupowi Józefowi Michalikowi postanowili być wierni do śmierci, co im się wreszcie udało. Im szybciej zapomnimy o tym wstydliwym rozdziale polskiego ruchu laickiego (???) tym lepiej.

Sprawa jest zupełnie prosta – sami łazili do kościołów „dokonać apostazji” więc obowiązuje stara zasada „widziały gały co brały”. Żaden ksiądz katolicki nie mógł napisać, że ktoś formalnie wystąpił z Kościoła z tego prostego powodu, że nie mógł zaświadczyć czegoś niezgodnego z jego doktryną (w istocie nie ma ani jednej takiej adnotacji!). Żadnej „dwustronnej umowy” o wystąpieniu więc nie było. „Umowa” jest o tym czym jest dla Kościoła czyli, że zażyczyli sobie kary ekskomuniki latae senentiae więc ją – z definicji! – natychmiast dostali (bez udziału kurii). Nadal mają jednak obowiązek chodzić na mszę niedzielną i raz do roku do spowiedzi. Pięknie wyjaśnił to 70 lat temu w doktoracie z prawa kanonicznego ksiądz Joseph McCloskey („The subject of ecclesiastical law according to Canon 12”, Waszyngton 1943, s. 154-162). Sekretariat Papieskiej Komisji do Spraw Rewizji Kodeksu Prawa Kanonicznego (Pontificia Commissio Codici Iuris Canonici Recognoscendo) odrzucił zaproponowaną przez kardynała Leona Suenensa możliwość formalnego wystąpienia z Kościoła w pierwszej połowie 1981 roku jako koncepcję niebezpieczną, niezgodną z wielowiekową tradycją, potępioną w tezie 15 Syllabusa błędów Piusa IX i w latach 1949-50 odrzuconą przez kardynała Ottavianiego. Nawet nie poddano tego pod obrady piątej i ostatniej sesji plenarnej 20-28 października 1981 roku (!). Podczas tej sesji temat formalnego wystąpienia nie był już w ogóle poruszany ani na wniosek sekretariatu komisji (zgłoszono sześć najważniejszych dla Kościoła zagadnień, w tym stosunek do masonerii) ani wymaganej liczby jedenastu członków komisji (zgłoszono trzydzieści pięć) („Congregatio Plenaria diebus 20-29 octobris 1981 habita”, Watykan 1991). Jan Paweł II podczas ostatniej fazy prac od kwietnia do grudnia 1982 roku nie miał do tego uwag i w ten sposób średniowieczna zasada semel catholicus semper catholicus przetrwała w kanonie 11 KPK. Nieśmiała propozycja kardynała Leona Suenensa była jedynym epizodem podczas prac nad nowym KPK w którym ten temat w ogóle się pojawił. Nie było o tym mowy nawet w projektach dokumentu Lex Ecclesiae fundamentalis, który miał być swoistą konstytucją Kościoła. Tym samym wyprzedziła swój czas o ponad trzy dekady a być może pół wieku. Czyli żaden „formalny apostata” nie wystąpił z Kościoła (w normalnym znaczeniu tego słowa), o czym zresztą wielokrotnie pisałem. Dziś sytuacja byłaby odwrotna – to nie stosunek do masonerii lecz do formalnego wystąpienia byłby poważnym problemem. Jednak ten dzień jeszcze nie nadszedł. Co bowiem najważniejsze – to właśnie odrzucenie prawa do formalnego wystąpienia w 1981 roku wymaga od przyszłego papieża jego oficjalnego uznania. I w tym tkwi pośmiertne zwycięstwo wielkiego kardynała, jednego z architektów II Soboru Watykańskiego i 20-o wiecznego katolicyzmu nad jego współczesnością. Oszukańcza próba rozwiązania problemu przez kardynała Herranza zakończyła się bezprecedensowym fiaskiem.

Żeby jednak ta hydra już nigdy nie odrosła ja, Maciej Psyk, dam 1000 (tysiąc) euro każdemu „apostacie”, który udowodni, że nie podlega prawu kanonicznemu. Akceptuję wyrok dowolnego sądu (włącznie z sądami pracy, dla nieletnich i biskupimi) a specjalnie dla tych, którzy twierdzą, że to niemożliwe – potwierdzenie od dowolnego biskupa katolickiego lub doktora prawa kanonicznego na całym świecie (!!). Jeśli żaden zawodowy apostata nie zgłosi się po nagrodę, to niech przestanie pieprzyć od rzeczy. Dalszy populistyczny bełkot o apostazji będę traktował jako to czym jest – próbę zaistnienia społecznego, której ostatecznym celem jest dostanie się do Sejmu.

FAQ „Wyzwania Apostazji”

  1. Kto może wziąć udział w Wyzwaniu Apostazji?

    Każdy ochrzczony w Kościele Katolickim kto twierdzi, że jest apostatą.

  2. Co liczy się jako dowód wystąpienia z Kościoła Katolickiego?

    Wyrok dowolnego sądu lub potwierdzenie od dowolnego biskupa lub co najmniej doktora nauk prawnych w zakresie prawa kanonicznego na całym świecie, że nie podlega się prawu kanonicznemu.

  3. Jaka jest nagroda?

    1000 (tysiąc) euro.

  4. Kto jest fundatorem nagrody?

    Maciej Psyk, administrator wortalu wystap.pl.

  5. Gdzie można znaleźć doktora nauk prawnych w zakresie prawa kanonicznego?

    1) Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji (nadawanie stopni doktora i doktora habilitowanego)

    pracownicy naukowi

    2) Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Wydział Prawa Kanonicznego (nadawanie stopni doktora i doktora habilitowanego)

    doktorzy i doktorzy habilitowani z tej uczelni

    3) Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, Wydział Teologiczny, Instytut Prawa Kanonicznego (nadawanie stopnia licencjata)

    4) Stowarzyszenie Kanonistów Polskich

    5) poza Polską – http://www.ulrichrhode.de/kanon/fak_e.html

**************

Konkurs został zakończony 2 czerwca 2013, po spełnieniu swoich celów.

Zgłoszeń nie było żadnych.

Facebook Comments

Website Comments

  1. timmon
    Odpowiedz

    No cóż – jak widać na ich forum apostaci nie podejmą się wyzwania i możliwości zdobycia „łatwej kasy” mimo, że każdy z nich zgodnie twierdzi, że wystąpił z Kościoła. 🙂

    • admin
      Odpowiedz

      Mnie to nie dziwi. Krzysztof Jackowski nie chce miliona dolarów od Fundacji Randiego za udowodnienie, że jest jasnowidzem. Za to pokazuje się w prasie typu „Super Express” gdzie pisze rzeczy typu „wkrótce w sprawie Madzi z Sosnowca stanie się coś ważnego„. Zawodowi apostaci mają od tego samego Ruch Palikota i „Fakty i Mity” – niestety.
      5 lutego 2011 napisałem publicznie, że każdemu “apostacie kanonicznemu”, który wystąpi do sądu o stwierdzenie, że nie jest członkiem Kościoła Katolickiego, wypastuję buty. Byłem spokojny o wynik eksperymentu ponieważ praktyka potwierdza, że “dokonać apostazji” może w ciągu jednego roku każdy dostatecznie uparty idiota, ale żeby złożyć pozew w sądzie trzeba już coś wiedzieć. Mało tego! Wszystkie wskazówki pomocne w takim procesie zostały przygotowane i były (i nadal są) publicznie dostępne na wystap.pl, które przecież czytają! Mimo tego nie zrobił tego nikt. Mieli jednak dobry powód żeby dać walkowera i z przestrzeni publicznej uciec do zakrystii – oni tak naprawdę wiedzą, że kłamią i z niczego nie wystąpili. Krzysztof Jackowski żyje z kłamania, że jest jasnowidzem, a Jarosław Milewczyk żyje z kłamania, że wystąpił z Kościoła.
      http://wystap.pl/kon-trojanski-%E2%80%9Eapostazja-ostatecznie-zdechl/

    • admin
      Odpowiedz

      Ale po co? Obiecałem 1000 euro i to mnie wiąże prawnie (z Kodeksu Cywilnego!). Problem w tym, że nikt tej nagrody nie chce odebrać…

      • Ryszard
        Odpowiedz

        Co konkretnie należy zrobić żeby ulżyć kieszeni wyzywającemu od idiotów kretynowi? Ja to zrobię! Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale lubię być pierwszy.

  2. Marian
    Odpowiedz

    W artykule „Koń trojański „Apostazja” ostatecznie zdechł” Admin napisał, że każdemu apostacie kanonicznemu, który wystąpi do sądu o stwierdzenie, że nie jest członkiem Kościoła Katolickiego wypastuje buty. Twierdzi, że składając pozew do sądu trzeba coś wiedzieć. Ci którzy mówią, że wystąpili z kościoła kłamią, oni z niczego nie wystąpili. Taki sposób interpretacji sposobu wystąpienia może reprezentować tylko religijny oszołom, który naiwnie wierzy w te klerykalne kanony. Spece watykańscy od zarania chrześcijaństwa główkują jak najskuteczniej podporządkować kościołowi swoje „owieczki”. To nie oznacza, że każdy, czy tego chce czy nie, jeśli jest ochrzczony, staje się dożywotnim niewolnikiem Kościoła. Wszystkie wymyślone przepisy, nazywane prawem kanonicznym tylko wówczas mają znaczenie jeśli ktoś dobrowolnie chce się im podporządkować. Gdy występuje z kościoła, te wszystkie normatywne kościelne dokumenty są dla niego zwykłą makulaturą, do niczego nie przydatną. Nikt zatem rozsądny nie będzie składał w sądzie żadnego wniosku w tej sprawie.

    • admin
      Odpowiedz

      Ci co mówią, że wystąpili z kościoła to kłamią, oni z niczego nie wystąpili.

      Kłamią, bo KK nie uznaje formalnego wystąpienia a oni powołują się właśnie na przepisy kościelne (okólnik „Actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica” z 13 marca 2006 roku i roboczy dokument KEPu z 27 września 2008 roku) i nazywają się apostatami czyli patrzą na samych siebie oczami Kościoła.

      Spece watykańscy od zarania chrześcijaństwa główkują jak najskuteczniej podporządkować kościołowi swoje „owieczki”. To nie oznacza, że każdy, czy tego chce czy nie, jeśli jest ochrzczony, staje się dożywotnim niewolnikiem Kościoła. Wszystkie wymyślone przepisy, nazywane prawem kanonicznym tylko wówczas mają znaczenie jeśli ktoś dobrowolnie chce się im podporządkować. Gdy występuje z kościoła, te wszystkie normatywne kościelne dokumenty są dla niego zwykłą makulaturą, do niczego nie przydatną.

      Tak, dlatego taki proces jest nie tylko możliwy (co w 2006 roku pokazał Zbigniew Kaczmarek z Olecka), ale nawet możliwy do wygrania (co w 1989 roku pokazała Marion Guinn z USA). No bo na zmianę kanonu 11 przez Ojca Świętego chyba nawet Milewczyk nie liczy?

      Nikt zatem rozsądny nie będzie składał w sądzie żadnego wniosku w tej sprawie.

      W takim razie pół miliona polskich apostatów (nie licząc krasnoludków) będzie nadal żyć w niepewności czy są poddanymi Kościoła i podlegają prawu kanonicznemu czy nie. Nieciekawa perspektywa. A tak poważnie – to co napisałeś to tylko racjonalizacja niepodjęcia Wyzwania Apostazji.

  3. Anastazja bez apostazji
    Odpowiedz

    Rodzice zapisali mnie dawno temu do przedszkola, które ukończyłam. Już tam nie chodzę, bo mam 60 lat i gó… mnie obchodzi, czy to przedszkole uważa mnie za swoją wychowankę czy nie. To przedszkole może mieć najbardziej wymyślne przepisy i może prowadzić swoje statystyki, z których wynika, że w mieście jest 99,6 procent jego przedszkolaków. Ale ja jestem wolnym człowiekiem. WOLNYM – to znaczy, że liczy się moja WOLA. Dlatego nie będę występować do żadnych sądów, ani dyrektorce przedszkola przedstawiać świadków i oznajmiać, że już buźka, do widzenia i pozamiatane. Ja, WOLNY człowiek kieruję się moim przekonaniem i moją świadomością, woli, i prawo kanoniczne może mnie cmoknąć.

    • admin
      Odpowiedz

      No i gratuluję tego poczucia wolności, bo o nie walczymy. „Wyzwanie Apostazji” jest głównie skierowane do tych, którzy sami siebie uznają za apostatów. Udowodniliśmy w ten sposób, że tylko im się wydaje, że wystąpili z Kościoła, bo nikt poza nimi tego nie potwierdza – ani Kościół ani Polska.

  4. Michał Apostata
    Odpowiedz

    Umiłowani Siostry i Bracia!
    Admin czyli Jego Wysokość może sobie blablać co mu żywnie tylko ślina na język poniesie w zakresie podstaw czy aktów apostazji. Jeżeli kto wypiął dupę na Kościół święty i ogłosił to urbi et orbi – to wystarczy. W sumieniu swoim dal świadectwo odstępstwa i przyjął na się klątwę z urzędu.
    W moim przypadku mam nadto poświadczenie (na kopii) z pieczęcią i podpisem administratora parafii czyli proboszcza że akt taki złożyłem a on go przyjął i w rejestry parafialne stosowny zapis wprowadził. Nie interesują mnie wytyczne Episkookupanta czy nawet samego Pana na Watykanie. Jestem apostatą bo za takiego się uznaję. Niepotrzebne mi żadne inne akta.
    – – – –
    Nie dajcie się wciągać w jakieś prawne ekwilibrystyki. Nie ma potrzeby. Wysłać listem poleconym – ze zwrotką – akt woli czyli apostazji i to wystarczy aby zerwać tę konsekrowaną pępowinę z tą światową pasożytniczą zarazą.
    Amen!

    • admin
      Odpowiedz

      Ooo, witamy gościa z nieistniejącej strony apostazja.pl. 🙂
      No właśnie – uważasz się za apostatę czyli za poddanego Kościoła (subditus Ecclesiae), bo każdy apostata jest katolikiem, bo z Kościoła nie można wystąpić dzięki Kościołowi. I tak koło się zamyka. Ale to dobrze, że sam przyznajesz bezsens propagowania „apostazji” – właśnie o to chodzi.

  5. Michał Apostata
    Odpowiedz

    Wielebny Adminie!
    Dla nich to ja mogę być apostatą, heretykiem, ateuszem, innowiercą, niewiernym, poganinem… Zwisa mi to zwiędłą nacią pietruszki. Najważniejsze iż mają świadomość tego, że wypiąłem na nich swoją kształtna dupę a swoje prawo zwane kanonicznym mogą mi co najwyżej wew nią wstawić.
    Nie będę się przed konsekrowanymi szamanami upokarzał w jakieś tam procedury, które zresztą – jak widać – w tym klerykalnym kraju jeszcze długo nie będą traktowane jak w cywilizowanych laickich społeczeństwach.
    Głoszę wszem i wobec, że mam status apostaty (no bo mnie jako niemowlę ochrzcili) a przy tym ateusza i heretyka. Już to ich doprowadza do świętokradczego szału…. Mam na to kapitalne dowody w postaci korespondencji z tymi pasożytami społecznymi.

    • admin
      Odpowiedz

      Drogi Bracie Apostato!
      Wiem, że jesteś apostatą, bo sam się chwaliłeś, wypinając do medali swoją obwisłą dupę. Dlatego przesiedziałeś całą naszą świecką rewolucję na forum apostazja.pl zajmując się bzdurami. I dlatego jesteś poddanym Kościoła, co już sobie wyjaśniliśmy. Tak zwana „metoda” Milewczyka-Prochowicza czyli fanatycznie propagowany dokument Konferencji Episkopatu Polski, którego – żeby było śmieszniej – nawet nie ma w prawie kościelnym okazała się rzeczywiście „metodą”, tylko na zwiedzenie przez nich Sejmu, o czym już tak chętnie nie informowali.
      Na tym chyba skończymy tę miłą pogawędkę żeby nie robić offtopa. To jest strona Wyzwania Apostazji gdzie pierwszy apostata, który wykaże, że wystąpił z KK dostanie 1000 euro. Od roku nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie.

  6. Michał Apostata
    Odpowiedz

    No to jeszcze na zakończenie Czcigodny Bojowniku nie sposob nie wskazać, że te Twoje 1000 euro to z góry wstawiona blaga, albowiem istota wystąpienia z tej Stajni Augiasza polega przede wszystkim na wolnej i nieprzymuszonej woli penitenta. To i tylko to ma znaczenie a nie jakieś ich urojone normy prawa kanonicznego. Niebawem już mamona odkryje prawdę, kiedy apostaci czyli odstępcy przestaną finansować tę mafię. Osobiście mam potwierdzenie – o czym wiesz – czarno na białym, że nie jestem członkiem Kościoła. Nie ma potrzeby udowadniania tego żadnymi wyrokami sądów tak cywilnych czy kościelnych.
    Czy mam zatem podać numer rachunku bankowego, co byś miał ambicję spełnić przyrzeczenie publiczne?

    • admin
      Odpowiedz

      Poza wieloma głupstwami świadczącymi o tym, że nie wiesz co się dookoła Ciebie dzieje napisałeś jedno mądre zdanie: „nie ma potrzeby stosować się do wytycznych Episkookupanta w zakresie upokarzającego składania wizyt na plebaniach w towarzystwie dwóch świadków„. Ja to tamtejszym dwóm zawodowym apostatom tłumaczyłem od maja do grudnia 2010 roku, ale nadal tego nie pojmują. Przeciwnie, jeszcze dwa lata później Robert Prochowicz wypisywał głupoty o jedzeniu z głodu szczurów w więziennej celi – i to jest tomografia jego głowy. Nie liczyłbym więc, że ich przekonasz.

      • admin
        Odpowiedz

        Wątpię – Rozenek (prowadzony przez Milewczyka) z Leszczyńskim (prowadzony przez Prochowicza) do dzisiaj „dokonują apostazji”… 😀 Nie mogą się zgrać ze swoimi proboszczami. 😀 Oba ich strzały na „celebrytów nagrzanych, by dokonać apostazji” totalnie nieudane… Z Sipowiczem jeszcze gorzej, bo w pierwszym roku się wycofał a w drugim powiedział, że już chce. No sukces jak pieron. 😀 I to by było na tyle w temacie kaptowania celebrytów i polityków do swoich celów – wyszło odwrotnie. A przepraszam, jeszcze poseł Kotliński protestował pod łódzką katedrą przeciwko nieistniejącemu dekretowi KEP, bo nie wiedział, że znowelizowana wersja już poszła do Watykanu po recognitio.

        PS: Grzesiu nie jest moderatorem, a przynajmniej nie był. Kto ma teraz dostęp do tych 79 „tajnych” wątków w których liderzy środowiska pół miliona polskich apostatów rozmawiają o „Psyku i spółce” trudno powiedzieć. Błędy ludzkie chodzą po ludziach więc możliwe, że jeszcze kiedyś je zobaczymy.

Post a comment