Na portalu Laickie.pl pojawił się artykuł wyjaśniający nadal mało znane pojęcie shunningu religijnego. Tymczasem mało znane być nie musi i nie powinno, bo ta okrutna praktyka może nadal rozbijać rodziny w Polsce i odbierać wolność sumienia i wyznania właśnie i głównie dlatego, że tematu nie ma w debacie publicznej. Pamiętajmy – do triumfu zła wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili“.

Zapraszam do lektury.

–> Shunning religijny – broń ostateczna przeciwko wystąpieniu <–

Facebook Comments

Website Comments

  1. quyuan
    Odpowiedz

    Nie kwestionując w żaden sposób okrucieństwa takiej metody i cierpień osoby, której to dotknęło zastanawiam się jednakże, czy prawo w Polsce może cokolwiek z tym zrobić? Czy można prawnie nakazać członkom rodziny odzywanie się do siebie bądź utrzymywanie kontaktu? Można zmusić do płacenia alimentów na rzecz rodziców, ale czy można zmusić na przykład syna lub córkę by się do swych rodziców odzywał, albo by się z nimi spotykał? A zakładając nawet przez chwilę, że można.. czy chcielibyśmy żeby państwo miało aż takie uprawnienia?

  2. quyuan
    Odpowiedz

    Przeczytałem artykuł i nie znalazłem w nim odpowiedzi na takie pytania.Czy uważa Pan, że da się w sądzie udowodnić, że ktoś nie kupuje ziemniaków (żeby się trzymać Pana przykładu), bo tak mu kazano, mimo że zezna że to jego wolna wola? A jeśli się da, to sąd może mu nakazać je kupować o konkretnej osoby? Można prawnie zabronić jakiejkolwiek formy ostracyzmu powołując się na to, że dana osoba nie robi tego z własnej woli? Kto na tę wolę wpływa, jest dla mnie rzeczą wtórną (ksiądz, biskup, rabin, lider polityczny, społecznik nawołujący do bojkotu towarów z Indii, etc), za wyjątkiem sekt i nielegalnych związków wyznaniowych, ale akurat Świadkowie Jehowi zdelegalizowani chyba w Polsce nie są.

    • admin
      Odpowiedz

      Nic nie poradzę na to, że przeczytałeś, ale nie zrozumiałeś. Odpowiedź jest w ostatnim akapicie. Proponuję także czekać na wyrok belgijskiego Sądu Najwyższego, choć tu akurat nie wiem czy to dużo pomoże.

  3. quyuan
    Odpowiedz

    A może Ty nic nie zrozumiałeś… Napisałeś, że wymiar sprawiedliwości w Belgii okazał się praktycznie bezradny w tej sprawie. Napisałeś również że zjawisko shunningu jest nieobecne w debacie publicznej. Jak rozumiem po to zamieściłeś link do swojego artykułu, żeby wiedzę o tym zjawisku rozpropagować. Więc zabieram głos w takiej debacie i pytam się czy niezależnie od całego cierpienia ofiar takiego zjawiska należy te kwestie regulować prawnie? Czy chcemy dawać państwu do ręki narzędzie pozwalające na ingerencję w kwestie ostracyzmu, shunningu (który wcale nie zawsze ma podłoże religijne) i otwierania nowych pól sporu o kwestie dyskryminacji. Napisałeś, że ewentualny wyrok sądu belgijskiego może mieć wpływ na całą Europę i ja się z tym zgadzam. Może jednak lepszym rozwiązaniem jest delegalizacja związków wyznaniowych i stowarzyszeń, które dopuszczają/zalecają takie formy postępowania? Wizja sądu rozstrzygającego w kwestiach ostracyzmu towarzyskiego lub ekonomicznego raczej mnie przeraża i pachnie totalitaryzmem. Twój artykuł na pytania czy można i należy takie kwestie regulować prawnie nie odpowiada, więc nie zarzucaj mi, że nic nie zrozumiałem. Ostatni akapit wspomina tylko, że sprawa jest w toku od ośmiu lat. To może zamiast robić wycieczki osobiste, napisz po prostu w odpowiedzi na post jakie jest Twoje stanowisko w tej sprawie. Chcesz by sąd decydował czy shunning religijny jest z własnej woli osoby czy też “na rozkaz”? Chcesz by określał czy ma na pewno podłoże religijne czy też inne? Chcesz by sąd miał prawo zakazć shunningu religijnego? Jeśli tak, to jak sobie wyobrażasz to w praktyce w stosunku do osób, do których już został zastosowany?

    • admin
      Odpowiedz

      Albercie, problem polega na tym, że aby zabierać głos w debacie trzeba w ogóle wiedzieć o co chodzi w sprawie i jaki jest jej aktualny stan. Inaczej jest to taki poziom jak ględzenie o apostazji w dyskusji o dyrektywie europejskiej albo mówienie, że ETPCz rozpatruje czy można zabijać dzieci. Tak więc – jest poważne ryzyko zostania na bocznym torze. Niestety, nie masz pojęcia o prawie antydyskryminacyjnym a do tego przegapiłeś wpis o co teraz walczy Jacques Lejeune więc wspólne pole do rozmowy jest niewielkie.
      Być może nie zauważyłeś, że procesy toczą się na podstawie istniejącego prawa i dlatego piszesz o “dawaniu państwu na ręki narzędzia“. Twoje pytania są od czapy i nie mam zamiaru na nie odpowiadać tylko dlatego, że sądzisz, że zabierasz głos w debacie. Sąd Najwyższy Belgii został zapytany czy przeciwko shunningowi można użyć prawa antydyskryminacyjnego. I to jest jedna odnoga a oprócz tego jest druga.

  4. quyuan
    Odpowiedz

    To może w ramach niesienia kaganka oświaty napisz proszę co według Ciebie jest sednem tej sprawy. Nie znam zapisów prawa antydyskryminacyjnego w Belgii, znam te w Polsce. Nie dotyczy ona życia rodzinnego i prywatnego. Pan Lejeune skarży Towarzystwo Strażnica za zniszczenie więzi rodzinnych. Jak rozumiem został wykluczony ze stowarzyszenia i żona zerwała z nim wszelkie kontakty. Jeśli zapisy belgijskie są podobne do polskich to Sąd Najwyższy w Belgii ma orzec czy rozszerzyć kompetencje ustawy antydyskryminacyjnej na sferę życia rodzinnego i prywatnego (lub interpretować je tak by tych stref dotyczyły). W przypadku Polski to by jednak oznaczało konieczność zmiany ustawy, a więc danie nowego narzędzia, a nie wykorzystywanie istniejącego. Zresztą to semantyka i mniejsza o to. Ustawodawca nie wpisałby oczywiście że chodzi tylko o świadków jehowy. Zatem taki hipotetyczny nowy zapis dotyczyłby wszystkich. Czyli każdy, kto czułby się dyskryminowany w życiu prywatnym lub rodzinnym ze względów uwzględnionych w ustawie ( z powodu płci, rasy, pochodzenia etnicznego, wieku, orientacji seksualnej, niepełnosprawności, narodowości, religii, wyznania i światopoglądu) mógłby iść do sądu. I tego dotyczą moje pytania. Konsekwencji wprowadzenia takiego prawa. Oczywiście możesz uważać, że są “od czapy”.

    • admin
      Odpowiedz

      To może w ramach niesienia kaganka oświaty napisz proszę co według Ciebie jest sednem tej sprawy.

      Napisałem wprost specjalnie dla Ciebie w poprzedniej odpowiedzi.

      Pan Lejeune skarży Towarzystwo Strażnica za zniszczenie więzi rodzinnych.

      Z POWODU, bo ZA (O) różne rzeczy (jak napisałem).

      W przypadku Polski to by jednak oznaczało konieczność zmiany ustawy

      A widzisz gdzieś proces w Polsce?

      Konsekwencji wprowadzenia takiego prawa.

      Ponieważ nie mówimy o zmianie prawa w Polsce pytania są – jak sam widzisz – od czapy.

  5. quyuan
    Odpowiedz

    A widzisz gdzieś proces w Polsce?

    Sprawa jest więc niesamowicie skomplikowana i rodzi się w bólach, ale jej wynik może mieć znaczenie dla całej Europy

    Może trochę konsekwencji….. Szczególnie w świetle faktu, że polskie prace nad ustawą antydyskryminacyjną “ruszyły z kopyta” dopiero po wszczęciu przez Komisję Europejską przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej postępowania przeciwko Polsce o złamanie przepisów unijnych.

Post a comment

dwanaście + 4 =