Widmo krąży po Naczelnym Sądzie Administracyjnym – widmo spraw seryjnych. Nie ma Aleksandra Wielkiego na ten węzeł gordyjski. Wszystkie skargi kasacyjne trafiają jako sygnatury do programu komputerowego. Tam są dzielone na izby i wydziały. Wszystko co widać to liczbę spraw dotyczących wybranego działu (symbolu sprawy) w ośmiu wydziałach – np. ok. 300 dotyczących danych osobowych w Wydziale III Izby Ogólnoadministracyjnej. Nawet przy dobrej woli nikt nie wie czego konkretnie tych 300 spraw dotyczy i czy niektóre są ze sobą powiązane (statystyka podpowiada, że prawdopodobnie niektóre są, ale nie wiadomo które). Żeby znaleźć powiązania między nimi trzeba by przeczytać kilkaset zaskarżonych wyroków WSA – a mówimy tylko o jednym małym wycinku całości spraw. NSA trochę się ratuje dodawaniem lakonicznego opisu, np. „przetwarzanie danych osobowych” lub „akty małżeństwa”. To za mało żeby znaleźć sprawy seryjne, tym bardziej, że nawet opisy spraw o których wiadomo, że są o to samo, mogą się różnić. Co ciekawe, regulamin NSA mówi, że „[p]oza kolejnością wpływu rozpoznawane są sprawy … pozostające w związku ze sprawą przydzieloną w drodze losowania” (par. 26 ust. 2 pkt 4). Czyli wszyscy mają świadomość, że co do zasady sprawy powiązane powinny być załatwiane na „maratonach sądowych”. Tyle ile ich aktualnie jest – na 3, 4, 5 lub nawet więcej jednego dnia w jednej sali. Gdyby tak faktycznie było to nie byłoby problemu. Niestety ten przepis jest praktycznie martwy, a ściślej – martwy z wyjątkami od zasady, że jest.
w NSA czyli „W Jezioranach”
Fatalnym skutkiem „przerabiania” spraw po kolei jedna po drugiej jest to, co sam NSA w czerwcu 2025 odważnie nazwał „swoistym rozparcelowaniem jednego incydentu na wiele postępowań„. Czy będzie to wyłączenie parafii spod RODO, dzwony i głośniki na i przy kościołach czy opodatkowanie dochodów marynarzy – zamiast zebrania w jedną całość wszystkich zarzutów kasacyjnych (nie wspominając o logistyce i tzw. ekonomice procesowej) i zmierzenia się ze sprawą jednego dnia – z dodatkowym efektem w postaci trwałości tego rozstrzygnięcia bliskiego uchwale – sprawy mogą ciągnąć się praktycznie bez końca niczym „W Jezioranach”: co kwartał jakaś z jakimś wyrokiem. Zanim NSA „przerobi” tę kupkę pojawią się nowe. I to właśnie dlatego, że „rozparcelowane” wyroki nie mają tego autorytetu jaki miałoby rozpatrzenie wszystkich spraw jednocześnie zawisłych.
Mało tego! Im więcej składów trzyosobowych pochyla się nad sprawą tym mniej spójne i zrozumiałe robią się wyroki. Ostatecznie może dojść do tego, że sędziom wyjdą dwa sprzeczne rozwiązania tej samej kwestii czyli ich praktyczna wartość spadnie do zera a problem zamiast się rozwiązać tylko się pogłębi. Dokładnie tak było w sprawie podlegania materiałów archiwalnych IPN pod RODO. Wykoślawiono ją do absurdalnego problemu czy pod RODO podlega DNA osób ekshumowanych, zamordowanych w czystkach i represjach. I co się okazało: najpierw cztery razy do 2024 roku wyszło, że podlegają. Potem w lutym i maju 2025 dwa razy, że nie podlegają (to przypadek, że w trakcie kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego). I tak oto na deser została siódma sprawa o sygnaturze III OSK 1739/23 na 29 maja. Przy czym 5 z tych spraw było w NSA jednocześnie przez rok. I psa z kulawą nogą już nie obchodzi co wyjdzie tym razem. Mogą sobie monetą rzucić, bo na oba wyniki mają gotowce wyroku.
Nie inaczej jest ze sprawami o opodatkowanie dochodów marynarzy. NSA ma aktualnie o to 29 spraw (mają ich listę, bo ją zrobiłem i wysłałem). Można zrozumieć, że to dużo, ale w sprawie Idea Banku było 48 skarg kasacyjnych „przerobionych” z trudem, ale wzorcowo jednego dnia na rekordowej lub bliskiej rekordu mega-sprawie. Zamiast stanąć na wysokości zadania i podejść do tego tak samo, Izba Finansowa wydziela je po 1, 2 lub 3 na kilkanaście osobnych dni zaczynając od maja. Jak dobrze pójdzie to przerobią to do końca roku. A jak nie to ktoś zostanie na 2027 do wklejenia wcześniejszego wyroku. Być może tego samego sędziego. Wszak przerobi to 87 „osobosędziów” czyli więcej niż jest w Izbie Finansowej czyli wiadomo, że uzasadnienia będą się powtarzać. To już lepiej lepiej żeby to zrobił jeden skład jednego dnia.
komu bije dzwon?
Kolejną sprawą „seryjną” załatwioną w odcinkach i do niczego (jeśli nie będzie jakiejś rewolucji, na co się nie zanosi) będzie (nie?)podleganie parafii katolickich pod normy hałasu. Sąd Najwyższy w styczniu 2018 w sprawie IV KK 475/17 uniewinnił proboszcza obwinionego o wykroczenie „hałasowaniem albo zgorszeniem” (skądinąd słusznie). Diabeł tkwi jednak w procedurze administracyjnej w oparciu o Prawo ochrony środowiska. Kościół in gremio zaakceptował, że z tym dzwonieniem nie należy przesadzać, co nie przeszkadza kilku dotkniętym proboszczom próbować wyłączyć ustawę wobec parafii w imię wolności religijnej lub Konkordatu. Zostawia nas to z dylematem co zrobić z puszczaniem wieśniakom z głośnika transmisji meczu, bo dzięki ułańskiej fantazji pewnego proboszcza taki przypadek też był. Myślę, że da się to podciągnąć, bo patronem piłkarzy jest św. Alojzy Scrosoppi czyli był to kult religijny świętego i mec. Wąsowski załatwi na to ekspertyzę prywatną.
W tej chwili NSA ma 5 tego typu spraw czyli idealną kupkę na „maraton sądowy”.
II SA/Op 124/23 – 15 czerwca 2023 → III OSK 2824/23
II SA/Wr 91/23 – 17 sierpnia 2023 → III OSK 3293/23, najważniejsza, par. Chrystusa Króla w Bolesławcu
II SA/Bd 817/23 – 9 stycznia 2024 → III OSK 1482/24
II SA/Wr 702/24 – 11 lutego 2025 → III OSK 882/25
II SA/Gl 489/25 – 31 lipca 2025 → III OSK 2368/25
Przerabianie tej kupki „chronologicznie” czyli jedna co kilka miesięcy przez łącznie 15-u sędziów (a 7-iu do uchwały!) to przepis na odebranie wyrokom realnego znaczenia. Trudno nawet napisać artykuł po pierwszym wyroku, że NSA coś rozstrzygnął, bo zostaną cztery z czego każdy może być odwrotnie. Skutkiem przedłużającej się (a wręcz stałej) niepewności co do prawa będzie zaś to, że Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska, które zdobyły się na odwagę i uznały równość w prawie, mogą przestać się narażać. Tylko głupi podpisze się pod tym co kiedyś może być uznane za naruszenie wolności religijnej – i nigdy nie wiadomo czy nie będzie, bo sędziowie są niezawiśli a neo-sędziowie jeszcze bardziej. A wtedy wiadomo – pracownik WIOŚ przez pięć lat z sądów nie wyjdzie za prześladowanie katolików. Przecież to nie jest bardziej absurdalne niż proces wojewody o zdjęcie krzyża. Jak taka presja działa przeżyła na sobie – a raczej nie przeżyła – „Izabela z Pszczyny”.
czekając na Aleksandra Wielkiego
Sprawy seryjne, często wynikające z polityki urzędu, różnią się między sobą tylko osobami i datami. Jeśli zapada odgórna decyzja (jak w sprawie marynarzy) albo pojawia się oddolny protest (jak w sprawie wyborów kopertowych w 2020 roku) to problem może eksplodować: powstają dziesiątki identycznych, ale pozornie odrębnych spraw w ciągu kilku tygodni. Traktowanie ich osobno tworzy dużo złego i nic dobrego – i to zarówno dla skarżących jak i sądów administracyjnych. W czasie wojny polsko-wiewiórowskiej z wyłączeniem parafii spod uodo Biuro GIODO przegapiło w gotowcu decyzji męską formę gramatyczną i wysyłali ją do kobiet, a proboszczowie wysyłali gotowca z instrukcją „tu podpisać”. Sądy są na takie fale kiepsko przygotowane i jeśli się ratują to dobrą wolą i bystrością pracownika. Bystry pracownik to skarb, ale nie zastąpi procedur. Rozwiązaniem jest po pierwsze wola kierownictwa a po drugie grupowanie zidentyfikowanych spraw w programie komputerowym. W NSA nie ma ani jednego ani drugiego.
27 marca 2026: NSA w dzisiejszej odpowiedzi nt. spraw marynarzy twierdzi, że to sąd decyduje o połączeniu spraw seryjnych do wspólnego rozpoznania i odrębnego rozstrzygnięcia (art. 111 ppsa). Ergo – może połączyć, ale nie musi, bo jest niezawisły. To dopiero pierwsza połowa prawdy. Drugą jest to, że bez listy spraw seryjnych, którą sędzia ma przed oczami, sprawa jest bezprzedmiotowa. Musi mieć tę listę w jakiejkolwiek formie żeby mógł wydać postanowienie o ich połączeniu! Jeśli jej nie ma to nie jest niezawisły tylko niepoinformowany. Lista jest warunkiem podjęcia decyzji w sprawie listy. Tak więc przyznają, że jest potrzeba grupowania spraw. Po drugie, NSA od lat praktykuje połączenie nieformalne – wyznaczanie do ok. 6 spraw seryjnych na jeden dzień w jednej sali bez użycia art. 111 ppsa. Postanowienie sędziego zastępuje wówczas rozsądne wyznaczenie wokandy. Władzę w sprawach seryjnych dzierży więc (przynajmniej głównie) ten kto ją ustala.


Facebook Comments