Zabawy w Przenajświętszy Sakrament Apostazji ciąg dalszy. Tym razem historia rodem z filmów Barei – DWUKROTNA APOSTAZJA. To już jest nałóg… Historia przydarzyła się użytkownikowi forum apostazja.pl. Najpierw, ulegając proboszczowi, nie wziął swojej kopii, potem załatwiał wpis do Księgi Chrztów przez rok (!!) a wreszcie poszedł „wystąpić” jeszcze raz… Jedno tylko mnie dziwi – to po co byli ci świadkowie, skoro nie potrafili potwierdzić kiedy i co się wydarzyło? Wystarczyło napisać do kurii oświadczenie podpisane przez obu świadków. No tak, ale wtedy by nie było nowej dawki opium…

PS: Najlepszy komentarz do sytuacji (nie mój!) – „Z jakimi idiotami ci księża mają do czynienia, to się w pale nie mieści. Potem się dziwić, że wszystkich traktują jak idiotów i mają ich za nic„.

 

Moje doświadczenia w kwestii apostazji nie są zbyt drastyczne, na pewno nie aż tak jak niektórych tutaj forumowiczów. Jednak musiałem samego aktu dokonać aż dwa razy, mimo że każdy spełniał wymogi. Powodem powtórnego dokonania apostazji, już w innej parafii, było to, że pomimo przytargania dwóch świadków, wygłoszenia całego tekstu deklaracji wystąpienia z Kościoła (tak tak, na głos, zgodnie z życzeniem proboszcza) oraz złożenia podpisów – żadne dokumenty nie poszły nigdzie poza tę parafię. I tak ksiądz proboszcz zwodził mnie co najmniej kilkunastokrotnie, że zapomniał, że musi wysłać, że nie ma odpowiedzi z parafii chrztu, że coś tam, że urlop… już mnie zakonnica-sekretarka i wikary przez telefon poznawali. Wszystko trwało około roku, sam też nie miałem ciśnienia by co chwilę się upominać. Proboszcz cały czas był bardzo uprzejmy (tak jak i ja zresztą, nie zapominajmy o tym, że na ogół ksiądz przyjmujący nasze pismo nic nam złego nie zrobił) i przepraszał niezmiernie przyznając się na końcu, że jednak musiał zgubić mój akt apostazji i po sprawdzeniu – nic nie zostało wysłane poza parafię. Niestety, nie mając potwierdzenia za pierwszym razem (miałem je wziąć ale proboszcz zasugerował swoje własne formularze i zapomniałem w tym zamieszaniu wziąć dodatkowego) nic nie dało się zrobić. Tak więc udałem się do innej parafii, gdzie dokonałem ponownie tego samego aktu. Odbyło się wszystko również tu w miłej wręcz atmosferze i tym razem skutecznie.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    To skoro uważa, że taka podwójna apostazja jest skuteczna, niech wyśle list do biskupów obu diecezji (zamieszkania i chrztu) i spyta o swój status członkostwa i podlegania prawu kanonicznemu, a gdy otrzyma odpowiedzi, to aż się zdziwi jak dalece skuteczne są takie sakramenty apostazji w występowaniu z kościoła. Pewnie jak się wczyta w sens odpowiedzi, to popełni po raz trzeci tę procedurę, już dla pewności w obecności zakonnicy sekretarki i wikariusza, aby wzmocnić skuteczność działań. 🙂

  2. admin
    Odpowiedz

    Zleci się jeszcze organista i trzech ministrantów, a najlepiej jeśli „Superstacja”. A poważnie – leżę ze śmiechu. 🙂

  3. Rafał
    Odpowiedz

    A gdyby ktoś, kto już przeszedł procedurę wystąpienia po włosku zapytał biskupa jaki jest jego status – to jaka by była odpowiedź?
    Przy okazji mam inne pytanie. Jak wpływa na przynależność do KK zmiana religii, np. na judaizm?

    • admin
      Odpowiedz

      @Rafał
      1) Dobry Bóg raczy wiedzieć. Być może przypowieść o synu marnotrawnym. Z tym, że nie będzie to już miało znaczenia. Ważne, że nie będzie się członkiem w wymiarze cywilnym – czyli na użytek ustawy o ochronie danych osobowych i jako zabezpieczenie przed obrażaniem przez duchownych.
      2) Kościół katolicki formalnie tego nie uznaje.

Post a comment

czternaście + 12 =