W grudniu 2019 Naczelny Sąd Administracyjny, skrzętnie omijając prawo europejskie czyli „nie mając podstawy” do skierowania sprawy do TSUE, wydał – zgodną z oczekiwaniem rządu i Ordo Iuris – uchwałę II OPS 1/19. Trzeszczała już przy wydawaniu. Kilka dni później prokurator Prokuratury Okręgowej w Krakowie, skierowany przez Partię na odcinek walki ze sprawami związanymi z uchwałą, złożył wniosek o oddalenie w całości skargi Rzecznika Praw Obywatelskich do WSA w Krakowie. Skoro była uchwała to sprawa krakowska miała zniknąć bez dalszych ceregieli. Tak się jednak nie stało. Sprawa III SA/Kr 1217/19 nie tylko przeżyła uchwałę, ale cztery lata później (dokładnie 16 stycznia 2024) role się odwróciły i WSA w Krakowie dążąc do wydania wyroku podważył wciąż obowiązującą uchwałę. Obligowało to NSA do wydania bardzo rzadkiego rodzaju uchwały odnoszącej się do zarzutów wobec pierwotnej uchwały.
NSA tworzy zamrażarkę
Tak się jednak też nie stało. NSA nadał wnioskowi sygnaturę II OPS 1/24, ale nie rozpatrywał go przez pół roku, potem przez rok… Po roku wniosek pobił rekord nierozpatrzenia ze wszystkich wniosków o uchwałę jakiegokolwiek uprawnionego podmiotu (sądu, Prezesa NSA, RPO, Prokuratora Generalnego). Następnie codziennie go poprawiał, zapewniając sobie miejsce w historii. W ten sposób nicnierobienie w sprawie wniosku osiągnęło 1,5 roku, potem 2 i obecnie jest to już 2,5 roku (tj. brak terminu w wokandzie zrobionej do lipca). Z miesiąca na miesiąc działanie zamrażarki NSA stawało się coraz bardziej oczywiste, a jej skutki – coraz bardziej negatywne. Jednocześnie nie było formalnego zawieszenia postępowania – oficjalnie sprawa cały czas trwa i nic jej nie zatrzymało.
uchwała przełamująca czyli o wynoszeniu śmieci
Skutek jest taki, że NSA doprowadził do patowej sytuacji w której nowej uchwały nie ma, a stara formalnie obowiązuje, ale przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Czyli do ośmieszenia prawa przez kierownictwo NSA, mówiąc wprost. 20 marca NSA wydał wyrok I OSK 216/21, którego znaczenie polega na tym, że jest wprost sprzeczny z teoretycznie obowiązującą uchwałą II OPS 1/19. Sąd sam odnotował w punkcie 6.13, że tym co sprawiło, że ta uchwała jest martwa, były trzy następujące po sobie wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznające naruszenie przez Polskę prawa do prywatności przez stworzenie „próżni prawnej”:
12 grudnia 2023 r., sprawa Przybyszewska i inni przeciwko Polsce – bezpośredni powód wniosku WSA w Krakowie o uchwałę przełamującą (pkt 2.11); sąd znalazł się w sytuacji w której stosowanie uchwały NSA byłoby naruszeniem praw człowieka (co samo w sobie jest upokarzające, że do tego doszło)
tytułem uzupełnienia – maj 2024, prokuratura przestała instytucjonalnie zwalczać skarżących pod pretekstem „ochrony praworządnosci lub praw człowieka”
19 września 2024 r., sprawa Formela i inni przeciwko Polsce
tytułem uzupełnienia – 3 kwietnia 2025, opinia Adwokata Generalnego TSUE w sprawie C-713/23 czyli pytania prejudycjalnego NSA; odtąd było już jasne, że Ordo Iuris przegra wojnę, którą stworzyło
24 kwietnia 2025 r., sprawa Andersen przeciwko Polsce
tytułem uzupełnienia – maj 2025, ETPC zdjął z wokandy 10 pozostałych spraw z Polski po jednostronnej deklaracji rządu polskiego, że brak ustawy naruszał prawo do prywatności skarżących i obietnicy jej uchwalenia; koniec tematu z punktu widzenia praw człowieka
Wygląda na to, że Bóg zesłał NSA trzy wyroki ETPC żeby mieli gotową ściągawkę do uchwały przełamującej czyli na gruncie prawa do prywatności. Najpierw ten, który doprowadził do samego wniosku – i gdyby ta uchwała zapadła w ciągu 6 miesięcy (tak jak powinna) to jeszcze byłoby w porządku. Wyrok w sprawie Formela to już był sygnał ostrzegawczy. Terminu uchwały nadal nie było. Siedem miesięcy później – ostatni dzwonek na uchwałę przełamującą czyli Andersen, z tą samą argumentacją i tym samym stanem. A w NSA nadal czekali aż problem sam się rozwiąże i starą uchwałę będzie można wyrzucić do kosza. Jak wiadomo sąd, który niczego nie twierdzi, nikomu się nie narazi. No i się doczekali, bo już można. Skądinąd skuteczność tej strategii w uniknięciu Dwóch Minut Nienawiści wobec sędziów poznamy dopiero po wydaniu uchwały. Obawiam się, że sprowadzenie uchwały 7 sędziów do poziomu sprzątania może nie wystarczyć. Trzy dekady deprawowania Polaków, że każdy kto stoi na drodze „wróci do swojej nory” nie pójdą przecież na marne.
Nazwa „uchwała przełamująca” oznacza, że siedmiu poważnych ludzi, którzy mają za sobą 200 lat doświadczenia zawodowego, rozpatruje jakiś problem i coś orzeka. I wtedy ma to znaczenie dla całej Polski. W tym przypadku NSA doprowadził do farsy – sprowadził uchwałę przełamującą do prawniczej wersji wynoszenia śmieci. W marcowym wyroku wprost się do tego odniósł w punkcie 6.22: „[d]otychczasowa wykładnia pojęcia „podstawowych zasad porządku prawnego”, wynikająca z art. 107 pkt 3 P.a.s.c., utrwalona w praktyce administracyjnej i przyjęta w orzecznictwie sądowym, stanowiąca fundament odmowy dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci, tak jak w rozpoznawanej sprawie, musi ulec modyfikacji„. Tyle zostało z bicia piany przez sojusz Ordo Iuris – Prokuratura Krajowa, zmuszenia prokuratorów do walki ze skarżącymi w styczniu 2017 i uchwały siedmiu sędziów, którzy im ulegli. 7 maja zapadną trzy kolejne wyroki NSA (II OSK 1075/23, II OSK 2070/23, II OSK 2073/23) i już martwa uchwała stanie się jeszcze bardziej martwa. Nie ma już znaczenia kiedy to się skończy. Jeśli sędziowie NSA nie przejmują się tym, że tworzą dualizm prawny to przecież nie zlękną się fryzjerki. Jedynym efektem zamrożenia – a ostatecznie ośmieszenia – uchwały przełamującej II OPS 1/24 jest zawieszenie w próżni spraw wstrzymanych do jej wydania, m. in. II OSK 1202/21. Przegrane Ordo Iuris liczy na to, że w tej nowej wykreowanej zaniechaniem próżni prawnej może jeszcze ktoś pójdzie na zignorowanie TSUE: „To wyrok, nie uchwała, więc dotyczy tylko jednego urzędu stanu cywilnego i nie ma przełożenia na inne urzędy w Polsce„. Liczenie na zamrażarkę NSA w dalszym ośmieszaniu prawa to doprawdy lepsze podsumowanie sytuacji niż przyszłoby mi do głowy.
dżin „zamrażarki NSA” wyszedł z butelki
NSA wszedł do swojej zamrażarki i odmroził sobie uszy. Nie ma nawet porządku w postaci już przesądzonej uchwały przełamującej jednocześnie z wyrokami w ostatnich pięciu sprawach zawisłych. Trzeba było nie wchodzić, a jeszcze lepiej – nie omijać TSUE. W pierwotnej uchwale NSA „nie znalazł podstaw do zadania pytania prejudycjalnego Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej” podanego na tacy przez Helsińską Fundację Praw Człowieka. Odpowiedź na praktycznie to samo pytanie, zadane później przez skład zwykły, zawaliła cały ten domek z kart. Powód odmowy skierowania pytania prejudycjalnego w grudniu 2019 czyli brak wyraźnego rozstrzygnięcia czy transkrypcje dokumentów zagranicznych dotyczą prawa do podróży i osiedlania czy prawa rodzinnego opierał się na ówczesnym istnieniu tej luki czyli ucieczce w legalizm, a nie na braku potrzeby. Kiedy sześć lat później zniknęła luka – zniknęła uchwała. Tę różnicę powinni byli widzieć i przewidzieć jej skutki, ale najwyraźniej nie dostrzegli. Największym zarzutem wobec uchwały II OPS 1/19 jest to, że ją wydano.
Ostatecznie jednak sednem jest możliwość naginania procedury wobec przyszłych wniosków o uchwałę. Dżin został wypuszczony z butelki i prędko do niej nie wróci. Jeśli sędziowie zobaczą korzyść w niewydawaniu uchwały (choćby tak perwersyjną jak sprowadzenie jej do formalności czyli wypranie z własnej opinii) sytuacja prawdopodobnie się powtórzy. Ktoś poczeka na uchwałę dłużej niż na sam wyrok NSA. I nic na to nie poradzi, bo nie ma tu żadnych terminów. Mówimy o dodaniu 2-3 lat do rozstrzygnięcia np. precedensowej sprawy wniesionej przez RPO, gdyby był wniosek składu NSA o uchwałę konkretną. To daje łącznie ponad 5 lat od zajęcia się nią przez Biuro RPO do uchwały. W takich warunkach prawo zamienia się w archeologię a wszelkie działania tracą sens. Czy NSA zacznie tak działać? Mechanizm już ma.


Facebook Comments