Biuro GIODO, jak każdy urząd, „przerabia” nowe skargi po kolei – datami wpływu. Docelowo powinny być przygotowywane (otwierane, skanowane,  sortowane) prawie na bieżąco – w danym dniu z poprzedniego dnia roboczego. Kilkudniowy poślizg jest jeszcze dopuszczalny. Niestety, mamy informację, że Biuro GIODO wpadło w poślizg niekontrolowany – opóźnienie wynosi ponad dwa miesiące. Co w praktyce znaczy, że na list pani dyrektor Moniki Krasińskiej z sygnaturą sprawy trzeba czekać około trzy miesiące (i to się potwierdza z „naszej” praktyki).

Tu przynajmniej coś wiadomo – potem to już kompletnie nic nie wiadomo, bo wydawanie decyzji zostało wstrzymane na czas tworzenia zasad stosowania nieistniejącego „i 3”. Urzędnicy już nie działają na „starych zasadach” (z okresu wojny polsko-wiewiórowskiej – umarzanie skarg gotowcem umorzenia) a jeszcze nie na „nowych zasadach” (po przegraniu wojny – wydawanie merytorycznych decyzji). I do tego nikt nie wie kiedy te „nowe zasady” ujrzą światło dzienne – jeśli dobrze pójdzie to w lipcu a jeśli nie to chyba na Wszystkich Świętych (GIODO i KEP na gwałt potrzebują dekretu Stolicy Apostolskiej zatwierdzającego „apostazję KEP-owską”, którego im bardziej potrzebują tym bardziej go nie ma). Nic też nie wskazuje na to, że „na nowych zasadach” będzie szybciej i sprawniej niż na starych. Jeśli GIODO wybije się na niepodległość może być nawet gorzej. Toteż wszyscy skarżący powinni się przygotować, że od wysłania skargi na parafię do decyzji w drugiej instancji minie rok (rekordzista w wyniku przygód godnych wojaka Szwejka nie dostał decyzji w pierwszej instancji od ponad roku; na szczęście podchodzi humorystycznie, bo inaczej się nie da). Tego bajzlu do którego doprowadził Wojciech „Wiewiór” Wiewiórowski już nawet Jan Apostoł, patron urzędników i dziewic nie ogarnie. Nasza rada – porzucić wszelką nadzieję i zostawić sprawy swojemu losowi. Jak coś przyjdzie to będzie.

PS: Pod koniec lipca historyczna sala F Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie będzie ponownie areną walki. Tym razem o stosowanie „i 3” a nie z „i 3”, skoro sędziowie w tej samej sali je przed nami obronili. Zwycięzcy wojny polsko-wiewiórowskiej rozpoczynają zjazd z Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Aleksander
    Odpowiedz

    To jest ogólnie jedna wielka kpina. Takie sprawy powinny być załatwiane szybko, z urzędu a nie odstawiane jakieś, bliżej nie pojęte, szopki.

  2. Krzysztof
    Odpowiedz

    Ciekawe, co by było, gdyby delikwent nie zdążył dożyć wydania decyzji. Czy zatem wg najjaśniejszych, niezawisłych sądów państwowych przed śmiercią byłby członkiem Kościoła, czy też nie?

    Pytanie „Gramy na stare, czy na nowe zasady?” kojarzy mi się z dzieciństwa, gdy się ono zawsze pojawiało przed rozpoczęciem międzyosiedlowego meczu w piłkę nożną. Mało kto jednak z młodych wiedział, jaka jest różnica. 🙂 Jak wyjaśniali zorientowani najstarsi, chodziło o to, że bramkarz po umyślnym podaniu nogą od kolegi na nowe nie mógł łapać piłki w ręce… Brzmi to symbolicznie w odniesieniu do tej sprawy, bo teraz któraś ze ‚stron’ ma ‚związane ręce’ i nie może tak po prostu, złapać sobie w nie piłki po podaniu od ‚kolegi’…

    • admin
      Odpowiedz

      Ciekawe, co by było, gdyby delikwent nie zdążył dożyć wydania decyzji. Czy zatem wg najjaśniejszych, niezawisłych sądów państwowych przed śmiercią byłby członkiem Kościoła, czy też nie?

      Sama śmierć nie ma nic do rzeczy (sprawa się toczy póki sąd nie ma aktu zgonu i jeśli go nie ma może być nawet wyrok w sprawie nieboszczyka). Odpowiedź zależy właśnie od tego czy wyrok byłby na starych zasadach czy na nowych – jak na starych to by nie miało znaczenia a jak na nowych to by było najważniejsze i GIODO musiałby ustalać.

      • Krzysztof
        Odpowiedz

        Ciekawa to sytuacja, że prawo w żadnym zakresie nie uległo zmianie, a jednak sposób jego wykonania już tak…
        Czyli w tym wypadku amerykańska zasada precedensu może się sprawdzić…

        W tym kraju nic dziwnego nie jest dziwne. Z oficjalnych danych statystycznych innych państw europejskich wynika, że poza naszymi granicami mieszka prawie 4 mln osób urodzonych w Polsce, z których znaczna część nadal figuruje w statystykach GUS-u jako polscy obywatele, zamieszkali tutaj na stale.
        Wygląda więc na to, że KRK może dysponować bardziej miarodajną statystyką niż GUS.

        • admin
          Odpowiedz

          Ciekawa to sytuacja, że prawo w żadnym zakresie nie uległo zmianie, a jednak sposób jego wykonania już tak…
          Czyli w tym wypadku amerykańska zasada precedensu może się sprawdzić…

          Raczej zasadzie precedensu przeczy – przecież ten sąd wydawał odwrotne wyroki, wręcz zlizując bitą śmietanę z kolan GIODO, od stycznia 2012 roku. Nawet cztery wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego (ostatni poprzedniego dnia) tego nie zmieniły, bo skompromitowana sędzia Dąbrowska postanowiła je zignorować, o czym zresztą powiedziała. Pomyśl co piszesz…

  3. ks. mackiewicz od molestan
    Odpowiedz

    Poza ogromnymi wyrazami wdzięczności i uznania za włożoną pracę, pragnę zaapelować o przestrzeganie jednej, bardzo praktycznej zasady: używając skrótu, za pierwszym razem w danym tekście wyjaśniamy jego znaczenie (np. GIODO, KEP).

  4. Visconti
    Odpowiedz

    Jestem jednym z niecierpliwie oczekujących. Wysłałem do GIODO swoją skargę 4 kwietnia br., po tym, jak dobrodziej grzecznie napisał mi, że moje wystąpienie „w świetle prawa wygląda nieco inaczej” niż sobie wyobrażam. 😉
    Czekam i czekam… nawet myślę, czy nie wysłać pisma ze skargą na brak odpowiedzi na moją skargę…

    • admin
      Odpowiedz

      No to juź trzy miesiące – faktycznie powinni już wysłać sygnaturę. Skargi nie ma sensu pisać. Już się o nią zatroszczyliśmy.

Post a comment