Nie dawała mi spokoju kwestia w jaki sposób do ustawy o ochronie danych osobowych przemycono niezgodne z dyrektywą 95/46/WE słowa (?) „i 3”, na których przez dwanaście lat opierano całą „politykę informacyjną” czyli ignorowano skargi na duchownych i kościoły. Postawiłem hipotezę, że maczali w tym ręce biskupi podczas jednego ze spotkań lobbingowych zwanych oficjalnie Komisją Wspólną Przedstawicieli Rządu i Konferencji Episkopatu Polski. Okazuje się, że mogłem mieć rację. Istniał bowiem rządowy projekt ustawy – a skoro rządowy to biskupi.

Więcej światła rzuciła nieopatrznie sama Ewa Kulesza „puszczając farbę” podczas narady na PAT jak walczyć z ustawą (zwanej oficjalnie „sympozjum”). „Ponieważ dyrektywa 95/46 jest jedną z podstawowych dyrektyw Unii Europejskiej, przyjęcie norm w niej zawartych jest jednym z warunków, które musi Polska spełnić [by wejść do UE – przyp. MP]. I to właśnie było motywacją rozpoczęcia prac nad Ustawą już na początku lat 90-tych. Te prace trwały bardzo długo. Później w Sejmie były dyskutowane dwa projekty: projekt poselski i projekt rządowy. W międzyczasie koncepcje ustawodawstwa się zmieniały. Każdy z kolejnych premierów dorzucał coś od siebie. Ustawa została uchwalona w 1997 r. w tym kształcie, w jakim jest” – powiedziała wówczas. Jednym słowem panował totalny chaos i w tej mętnej wodzie jakoś to „i 3” przepchnięto. Ale nie koniec na tym! Kiedy już te różne „koncepcje ustawodawstwa” pozbierano do kupy okazało się, że definicja danych osobowych jest niezgodna z dyrektywą – i powiedziała to również Ewa Kulesza! Generalny Inspektor przyznał publicznie, że stoi na straży ustawy dziurawej jak rzeszoto. Te błędy, które udało się wychwycić poprawiono w Ustawie z dnia 25 sierpnia 2001 r. o zmianie ustawy o ochronie danych osobowych (Dz.U. 2001 nr 100 poz. 1087). Trochę dodano, trochę skreślono i trochę kropek zamieniono na przecinki. Poza tym do dzisiaj ustawa była zmieniana przez szesnaście innych ustaw z których jedna już nie obowiązuje. Od jej uchwalenia nowelizowano ją więc częściej niż co rok. Można więc powiedzieć, że „i 3” przemycono ponieważ ktoś tego chciał a jest tam jeszcze ponieważ do tej pory nikt przeciwko temu nie protestował.

W ustawie każdy zmieniał co chciał. Nie usunięto tylko „i 3” ponieważ nikomu na tym nie zależało – w tym GIODO, który na straży ochrony danych osobowych stoi. I tak:

– Ustawa z dnia 9 czerwca 2006 r. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym (Dz.U. 2006 nr 104 poz. 708) w art. 178 zmieniła art. 43 ust. 2 UoODO

– Ustawa z dnia 9 czerwca 2006 r. Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego (Dz.U. 2006 nr 104 poz. 711) w art. 31 zmianiła art. 43 ust. 2 UoODO

– Ustawa z dnia 24 sierpnia 2007 r. o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w Systemie Informacyjnym Schengen oraz Informacji Wizowej (Dz.U. 2007 nr 165 poz. 1170) w art. 39 zmieniła art. 43 ust. 1 UoODO

– Ustawa z dnia 24 sierpnia 2007 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z członkostwem Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej (Dz.U. 2007 nr 176 poz. 1238) w art. 13 do tytułu ustawy dodała odnośnik

– Ustawa z dnia 12 lutego 2010 r. o zmianie ustawy o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w Systemie Informacyjnym Schengen oraz Systemie Informacji Wizowej i ustawy o ochronie danych osobowych (Dz.U. 2010 nr 41 poz. 233) w art. 2 zmieniła art. 43 ust. 1 UoODO

GIODO popełnił grzech zaniechania, ale dłużej w tym grzechu trwać już nie będzie.