Po trupie instrukcji biskupów do wolnej Polski

Widmo krąży po Europie – widmo wystąpień z Kościoła. Wszyscy księża w Europie połączyli się w świętej nagonce przeciw temu widmu – kardynał Opus Dei Julián Herranz Casado, Konferencja Episkopatu Polski, arcybiskupi Walencji i Madrytu, proboszcz Mario Manente z Fossalta di Piave w północnych Włoszech, Wikariat Rzymu, biskupi Mende i Carcassonne we Francji, biskup anglikański Nicholas Baines z Anglii, proboszcz we wsi Vyšný Orlik na Słowacji a także arcybiskup La Plata Hector Aguer w Argentynie. Gdzie jest taki biskup, który by nie otumaniał maluczkich już to kanonem 849 Kodeksu Prawa Kanonicznego, już to Sądem Ostatecznym czy brakiem zapisów na członka parafii”, jak uroczo nazwał Chrzest Święty ksiądz infułat Edmund Łagód, a co udało się tak dobrze, że sami apostaci maszerują pod sztandarem Episkopatu Polski sądząc, że maszerują pod sztandarami „laïcité”? Dwojaki wniosek wypływa z tego faktu. Występowanie z Kościoła zostało uznane przez wszystkich duchownych za potęgę, która może im zagrozić i której wydali wojnę trzydziestoletnią. Po drugie – czas już wreszcie, aby w sprawie występowania z Kościoła przedstawić fakty i formularze do skonfrontowania z bajkami o „wszczepieniu w Mistyczne Ciało Chrystusa”. W tym celu w tym samym mieście gdzie ponad półtora wieku temu narodził się komunizm czyli w Londynie zebrałem na ten temat informacje z całego świata – z Argentyny, Kanady, Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Włoch, Słowacji i z Komisji Europejskiej oraz pracując na przekór zdrowemu rozsądkowi i własnym kolegom w ciągu dwóch miesięcy przygotowałem najlepszy portal o występowaniu z kościołów na świecie. Niech drży III Rzeczpospolita Polska przed akcją bezpośrednią swych niepotrzebnych obywateli. „Psy i szczury” nie mają w niej nic do stracenia oprócz swego upokorzenia.

Chyba jeszcze nigdy w historii Polski Kościół katolicki nie strzelił sobie tak wielkiego gola do własnej bramki. Misterna gra z apostatami prowadzona przez kilka lat miała zakończyć się rozwiązaniem problemu instrukcją prewencyjnie zapobiegającą wpadnięciu przez kogoś na trop ustawy o ochronie danych osobowych. Umożliwił to wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku w sprawie Zbigniew Kaczmarek przeciwko Edmundowi Łagódzie z 29 maja 2006 (I A Cz 423/06). Sąd postanowił nie zauważyć powołania się na tę ustawę w zażaleniu z 4 kwietnia. Od początku GIODO starał się o sprawie nie dowiedzieć (jak zresztą później o sprawie z powództwa Stanisława Pasierba o ujawnienie listy ofiarodawców parafii w Łukawcu). O wniesieniu kasacji do Sądu Najwyższego rzecz jasna w obu przypadkach nie było mowy. Panowie obywatele wrócili do swych nor. To upewniło biskupów, że nikt nie będzie bronił ani ustawy ani praw Polaków, zaś sami apostaci nic o niej nie wiedzą. 27 września 2008, aby – z jednej strony – zatrzymać występowanie z Kościoła a z drugiej – wprowadzić do tego tematu jeszcze więcej dezinformacji, triumfalnie ogłosili więc swoje „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”. Skorzystali z doświadczeń swoich włoskich kolegów, którzy wydali dokumenty w tej sprawie w październiku 1999 i listopadzie 2002 roku. We Włoszech nie zapobiegło to doprowadzeniu – dzięki włoskiemu „GIODO” prof. Stefano Rodota – do podlegania Kościoła ustawie i w Polsce – jeśli tylko sądy będą pilnować kopyta a nie szukać powodów do wydania wyroku na korzyść kurii – też nie zapobiegnie.

Jedyne, co w tej instrukcji jest naprawdę ważne to punkt 14: „Treść wpisu w księdze ochrzczonych na marginesie aktu chrztu odstępcy (zob. kan. 535 § 2) winna brzmieć: »Dnia …….. w Parafii…….. w …… formalnym aktem wystąpił(a) z Kościoła katolickiego«”. Teraz wszystko co trzeba zrobić to wykazać, że księża mają obowiązek honorować listy w tej sprawie. Wystąpienie z Kościoła to nie kwestia „skazania się na piekło” (to akurat zapewnia publiczne powiedzenie „Nie wierzę w Ducha Świętego”) czy anulowania chrztu (w tej sprawie trzeba prosić papieża żeby zmienił kanon 849) lecz tylko i wyłącznie dokonania adnotacji o której mówi punkt 14. Parafrazując Kanta – tyle jest w każdej apostazji prawdy ile jest w niej ustawy o ochronie danych osobowych. To co pozostało do zrobienia to „nic” w porównaniu z batalią, którą musieli stoczyć Włosi przed wydaniem „Actus formalis” 13 marca 2006 roku. A jednak to im się udało podczas, gdy polscy apostaci nawet po ich sukcesie błądzili jak dzieci we mgle, co nie przysparza im chluby.

Na razie z instrukcji cieszą się biskupi a nie podoba się ona kilku milionom Polaków o światopoglądzie świeckim i antyklerykalnym. Wkrótce role się odwrócą i kilka milionów Polaków będzie się z niej cieszyć a biskupi wpadną w panikę. Ja powiem wtedy arcybiskupowi Andrzejowi Dziędze za Saulem: „Pan wydał Waszą Ekscelencję w moje ręce” (1 Sm 23,7). Instrukcja ustawiła biskupów w opozycji do ustawy z powodu czego muszą przegrać na własną prośbę. Mówiąc Leninem, biskupi sprzedali nam sznur na którym ich powiesimy. Wpadli we własne sidła ponieważ w 2008 roku nic nie zapowiadało katastrofy, wszystko zaś działało na ich korzyść. Po pierwsze ogóle podbicie państwa. Po drugie koncesjonowana opozycja czyli apostaci, którzy – w dobrej wierze – nie tylko robili to co im się powiedziało, ale sami pytali co mają robić (!). Po trzecie zasłony milczenia i dezinformacji. Po czwarte brak kontaktów zagranicznych. Po piąte całkowity brak znajomości podstaw prawnych. I po szóste, co wynika automatycznie z piątego – oddzielenie występowania z Kościoła od innych aspektów ustawy o ochronie danych osobowych. Portal www.wystap.pl bierze na cel wszystkie te elementy.

Po stronie Kościoła są podbite („odzyskane”, jak mówi się w PiS) instytucje państwowe i jego najskuteczniejsza broń – manipulacja i dezinformacja. Po naszej stronie stoi prawo. Dla tych, którzy chcą skorzystać z zamieszczonych tu formularzy nie mam nic do zaoferowania tylko krew, trud, pot i łzy. Potwarze, kalumnie i znieważenia. Taka jest cena prawdziwej walki o wolność i własny kraj z Kościołem katolickim. W odróżnieniu od używania opium dla apostatów, które sam zaoferował. Będziemy walczyć proces za procesem pośród krzyków, wściekłości i nienawiści. Mogę jednak obiecać, że będę od początku do końca z każdym, kto stanie do tej walki.

Wiem czym jest poczucie ukradzionego kraju. W ciągu ostatnich 20 lat Kościół katolicki wyssał ponad 100 miliardów złotych. 3 lipca 2006 roku Wiceprezes Rady Ministrów Ludwik Dorn, po to żeby dać mu kolejne miliardy, naszczał na wyrok Sądu Najwyższego z 19 grudnia 1959 r. (sygn. akt: 1 CO 42/5) – pokazując tym co mają do powiedzenia sądy kiedy chodzi o Kościół katolicki oraz gdzie sam ma prawo i sprawiedliwość. Na początku „transformacji” złamano Trybunał Konstytucyjny, który jest już w Polsce niepotrzebny (bez obrazy Pani Profesor Łętowskiej) – wystarczy zapisać w Konstytucji, że prawica ma stu posłów więcej niż ma i wyjdzie na to samo a taniej. Komisja Majątkowa to bękart z nieprawego łoża w którym w 1989 roku wylądował Episkopat Polski ze zdychającym PZPR, służący do okradania Polaków i łamiący prawa człowieka, jak uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka 21 września 2004 roku. Wszyscy o tym wszystkim wiedzą. I co? I nic. Konstytucja RP z 1997 roku obowiązywała przez dwa dni – 17-go i 18-go października 1997 roku. 19-go o-mało-co posłowie AWS zawiesili krzyż w Sejmie żeby się poczuć jak u siebie w domu. Gwóźdź, który wbili był gwoździem do trumny naszej dwudniowej konstytucji. Jej pogrzeb odprawiło samo SLD. Od tego czasu Trybunał Konstytucyjny ciężko pracuje, by nikomu nie przyszło do głowy, że ma ona jakieś znaczenie. Wybitny polityk PO Marian Krzaklewski powiedział historyczne słowa: „łatwiej obalić rząd niż pół litra”. Przekonamy się teraz w boju czy równie łatwo będzie obalić do szczętu skompromitowaną nawet dla katolików formułę państwa rządzonego przez biskupów za pośrednictwem piątej kolumny w aparacie państwowym. Dwudniowa konstytucja III RP pokazuje lepiej niż cokolwiek innego, że jest to kraj, który powstał w wyniku wykiwania czerwonych przez czarnych w 1989 roku (czego reminiscencją jest kiełbasa wyborcza Rakowskiego – ustawy majowe, pisane jeszcze innym językiem). Skończy się zaś kiedy biskupi wykiwają samych siebie. Jest jednak wyjście z tego labiryntu, którym ze swych nor do Królestwa Wolskiego króla Jezusa I mogą wyjść tysiące Minotaurów, ściągając nad Wolskę światło księżyców Marsa. Odtąd Fobos i Deimos unosić się będą nad nią niczym duch Pański. Jeśli więc sądzisz, że metodami demokratycznymi niczego w Polsce nie można osiągnąć to wiedz, że masz całkowitą rację. Ale są jeszcze sądy. Dlatego to nie jest zwykła kampania tylko akcja bezpośrednia. To narodowe referendum w którym jedynym pytaniem jest „Czy chcesz aby Kościół rządził Polską?”. Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „nie” to zmień to wysyłając ten formularz. Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „tak” to zrób to co zawsze robicie – wymyśl sobie jakiś powód i napisz do prokuratury, że obraziłem Twoje uczucia religijne. Jeśli jest Ci wszystko jedno to idź do diabła. A jeśli uważasz, że jesteś uczciwym Polakiem i nie masz sobie nic do zarzucenia, bo robisz to przez gumę i głosujesz na PO to idź do diabła tym bardziej. Od dzisiaj każdy Polak nosi buławę w plecaku i każdy może przejść do historii. Wystarczy jeden uczciwy proces a po trupie instrukcji biskupów dojdziemy do wolnej Polski. Jeśli ktoś powie, że walczymy z Kościołem to będzie oczywiście miał rację, ale będzie to oskarżenie Kościoła a nie nas. Tam gdzie wszystko jest polityczne tam walka o cokolwiek jest polityczna. Tam gdzie wszystko jest „wyjaśnione” i „uzgodnione” przez Kościół tam walka o cokolwiek jest walką z Kościołem. Dla nas taki zarzut to wręcz komplement a co najmniej dowód uznania świadomości obywatelskiej.

Uprzedzam drogich braci w Chrystusie a zwłaszcza JE abp Andrzeja Dzięgę – tu chodzi tylko o ustawę o ochronie danych osobowych. To już macie przegrane. Lasciate ogni speranza, voi ch’intrate. Ale jeśli zaczniecie fikać jak młode źrebię rzucając w starym stylu trochę dezinformacji, trochę kłamstw i trochę paragrafów to będzie jeszcze gorzej. Jeśli popełnicie błąd o którym jeszcze nie wiecie to na sali sądowej może dojść do największego dramatu Kościoła katolickiego w Polsce od internowania prymasa Wyszyńskiego. Wiem gdzie możecie iść i wiem gdzie będziecie chcieli iść – prosto do własnego dramatu. To co jest na tym portalu to tylko wierzchołek góry lodowej. Także żeby nie było, że nie uprzedzałem. Czasy wysyłania do dojenia krów się skończyły. Zadzwońcie do Madrytu i do Walencji. Dajcie Serzyckiemu do podpisania nową instrukcję. Zmieńcie punkt 11, bo pójdzie na pierwszy ogień. I poważnie przemyślcie czy lepiej nie odpuścić, bo gra jest skończona a zachowa to Was od tragedii, które dopiero mogą nastąpić. Drodzy bracia w Chrystusie. Horror ma twarz a wy musicie zaprzyjaźnić się ze swoim horrorem. Ja nim jestem. Mnie torturujcie, zabijcie i spalcie, bo poznałem wasze mysterium iniquitatis. Est Deus, est scelerum vindicta, est poena malorum: unde putes minime venire, venit.

Ten portal nie jest czymś gotowym ani skończonym – przeciwnie, wszystko co zrobiłem jest tylko pierwszym etapem. To czy będzie ostatnim nie zależy już ode mnie.

Wstańcie, chodźmy.

Maciej Psyk

Dano w Londynie, w jedenaście tysięcy sto dwudziestym czwartym dniu mojego życia.

Powiadom innych o tym wpisie na Facebooku, Twitterze lub wyślij emailem:
Facebook Twitter Email

Wpisów: 9

  1. Zacne słowa… Żeby Polska była Polską!

    Reply

  2. Gdy Jan Paweł II mówił o odmianie oblicza ziemi, tej ziemi, miał zupełnie co innego na myśli niż naród. Myśmy myśleli o zrzuceniu jarzma sowieckiego i wolności, a wy kombinowaliście jak zamienić jarzmo bolszewickie na kajdany watykańskie. Ale my prawdziwie odmienimy oblicze ziemi… tej ziemi.

    Reply

  3. Niesamowita strona. Tak trzymać. O ile pamięć mnie nie myli około rok temu, w jednym z programów publicystycznych, poseł Kalisz powiedział iż Konkordat przewiduje finansowanie przez państwo 2 uczelni katolickich, a są finansowane 3! Może i tym tematem się zajmiecie.

    Reply

  4. Świetny portal! Gratulacje i powodzenia!

    Reply

  5. Wierzący antyklerykał

    wtorek, 24th Styczeń 2012 at 15:58
     

    Nie wiem, skąd to dziwaczne przekonanie, że brak zgody na rządy kleru MUSI skutkować wystąpieniem z Kościoła. Otóż wcale nie musi. Można być wierzącym antyklerykałem. Szkoda że nie widzisz dla nas miejsca w swoim świecie (albo wystąpienie z Kościoła, albo wojna z Tobą, albo mamy iść do diabła). Sam się w ten sposób osłabiasz.

    Reply

    • To wcale nie tak. „Wierzący antyklerykałowie” po prostu nie mogą wziąć udziału w tej konkretnej batalii. Co nie znaczy, że „nie ma dla was miejsca w moim świecie”. Może ja sam w nim jestem? ;)

      Reply

  6. @ Grzegorz
    Nie trzy a w sumie 19.

    Reply

  7. Masoneria pierze wam mózgi baaaardzo dobrze.

    Reply

  8. Tekst tego artykułu to balsam na moje skołatane nerwy, miód na rozdygotane serce. :)

    Reply


Dodaj swoją opinię

 
Social links powered by Ecreative Internet Marketing