No i jest wyrok w sprawie dzierżącej Pierścień Kognicji pani A. B. 🙂 Z czterech szczegółowo opisanych zarzutów przeciwko „i 3” do uzasadnienia przedarły się tylko dwa (naruszenie zasady poprawnej legislacji i brak notyfikowania derogacji Komisji Europejskiej). Nie przedarły się – o tym, że to chamska wrzutka dopisania po dwóch odrzuceniach i o tym, że to podstępny i niczym nieuzasadniony immunitet dla parafii.

W dniu 25 września 2017 r. skarżąca uzupełniła skargę poprzez wskazanie, że w jej przekonaniu art. 43 ust. 2 w zakresie, w którym dodaje frazę „i 3” jest sprzeczny z Konstytucją, ponieważ narusza zasady poprawnej legislacji oraz jest sprzeczny z art. 95 ust. 4 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską.

Odcedzając szum informacyjny i gotowca wyroku do sedna odnosi się ten fragment:

Sąd nie dostrzega niezgodności [i 3] z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Przepis ten jest prawidłowo zbudowany [sic! ci sami sędziowie nie mieli pojęcia o co w nim chodzi – MP] i zastrzega brak ingerencji organu państwowego w autonomiczne funkcjonowanie związku wyznaniowego, który sam określa zasady swojego postępowania – art. 25 ust. 3 Konstytucji RP.

Niewiele jak na ostateczny efekt dwudziestu lat walki Biura GIODO o kognicję. Co ten GIODO im takiego zrobił, że go tak poniżają? 😀 Jednakowoż to nie koniec, bo sąd totalnie zawalił wydanie postanowienia w sprawie przeprowadzenia postępowania mediacyjnego czyli „dogadania się” skarżącej z panią minister. Wniosek w tej sprawie pani A. B. złożyła w marcu i rychło nadeszła odpowiedź, że… GIODO nie życzy sobie mediacji czyli skarga ma być oddalona. Do tanga trzeba dwojga więc sądowi została formalność – wydać (w kwietniu) proste postanowienie o oddaleniu wniosku, wysłać je stronom i przekazać sprawę na rozprawę. Tak było dotąd w każdej sprawie w której administracja odmówiła – czyli tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj. Nagle okazało się, że to co do tej pory było banalne jest strasznie skomplikowane czyli nie da się tego napisać. Myślenie tchórzem podszyte, by nie powiedzieć, że dziecinne, bo odmowa mediacji spada na GIODO a nie na sąd, który miał tylko to stwierdzić – ale pięknie pokazuje, że nawet o najprostsze rzeczy można wywołać wojnę jeśli z prawa robi się pałkę do bicia a z procedur – politykę. Sąd stanął na głowie żeby nie wydać tego postanowienia a jednocześnie był zobowiązany czyli popadł w prawno-polityczną schizofrenię. Skończyło się to tym, że już na rozprawie (!) próbował wymóc na pani A. B. wycofanie wniosku o mediację a gdy nie dała się złamać wygonił wszystkich na korytarz żeby pomyśleć jak z tego wybrnąć. Ostatecznie sąd, za przeproszeniem, wydukał, że oddala wniosek, co już było szwindlem, bo takie postanowienie wydaje jeden sędzia a wyroki – trzech. Po czym żeby było „zgodnie z prawem” dopisali o tym „oddaleniu” na koniec uzasadnienia wyroku. Parafrazując klasyka – polski sędzia to jest taki, że jak trzeba to i w kiblu wyrok wyda.

–> sąd złapany na kłamstwie <–

I tu pojawia się rzeczniczka prasowa sądu pani sędzia Joanna Kube, która właśnie przyznała, że sędziowie Andrzej Góraj, Przemysław Szustakiewicz i Sławomir Antoniuk skłamali w uzasadnieniu wyroku, bo żadnego postanowienia nie było. A skoro nie było to tego wyroku w ogóle nie było, bo skarżąca nadal czeka na decyzję w sprawie mediacji. On trochę był a trochę go nie było, zależy od punktu siedzenia. Czyli jak z folwarkiem sędzi zwanej pieszczotliwie Żulia Przybłęda-Wolfgang. Nic nie jest jasne i nic nie jest na serio. I tyle samo jest warta obrona „i 3” przed Polakami. Wszystkie ich wyroki od stycznia 2012 roku tak wyglądają tylko po raz pierwszy zostali złapani za rękę na kłamaniu. Kogo robicie w balona? Sami siebie w balona robicie!

PS: Chapeau bas dla sędzi Joanny Kube!

Facebook Comments

Post a comment