Przeciw religii rozległy się jazgotliwe protesty maleńkich grupek spod znaku nieprzyjaciół Krzyża i Ewangelii” – grzmiał arcybiskup Józef Michalik w 1990 roku, kiedy Kościół odzyskał wreszcie po pół wieku to co utracił razem z II RP czyli władzę i nie musiał już układać się z „Jego Ekscelencją Wojciechem Jaruzelskim” a biskupi nie musieli dłużej przysięgać wierności państwu. Te słowa są historyczne nie ze względu na ich agresję (która nie sięgnęła jeszcze poziomu chamskich odzywek biskupa Pieronka), ale ze względu na jasny dowód do czego może posunąć się propaganda kościelna jeśli napotyka na słabą i niezorganizowaną opozycję. Sam Kościół nigdy nie ryzykuje zaliczenia do „maleńkich grupek wrogów praw człowieka”. Każda ważna decyzja musi być zaakceptowana przez przełożonych, natychmiastowy jest też przepływ informacji. W 1886 roku Giovanni Battista Marzi wykonał pierwszą na świecie centralę telefoniczną właśnie dla Watykanu. Minęło zaledwie 20 lat od wydania „Syllabus errorum”, ale właśnie dlatego potrzebna była centrala telefoniczna, aby go bronić i wdrażać! W 1992 roku w Watykanie zainstalowano nową centralę telefoniczną, która była w tym momencie najnowocześniejsza na świecie. Watykan miał jedną z pierwszych na świecie całkowicie cyfrowych central telefonicznych! E Pluribus Unum w całej swej wielkości z czego wynika druga wielka tajemnica – Annuit coeptis.

Tak jak współpraca i wzajemna pomoc między księżmi, zakonami i biskupami we wszystkich krajach świata są największą siłą Kościoła w setkach piętrzących się przed nimi wyzwań tak brak tego jest największym wrogiem jego rozrzuconych po świecie przez Wielkiego Manitou oponentów. Bez współpracy międzynarodowej skuteczne przeciwstawienie się największej organizacji na świecie jest niemożliwe. To tylko dzięki niej Brytyjczycy mogli domagać pokrycia kosztów wizyty Benedykta XVI przez Watykan podając astronomiczne koszty jego wizyty w Australii, wiadomo, że parlament Czech odmówił ratyfikacji konkordatu, wyszło na jaw „Crimen sollicitationis”, zdemaskowano konia trojańskiego papieża „pozytywna świeckość”, użytego po raz pierwszy we Francji a ofiary przestępstw seksualnych zaczęły ujawniać przerażającą prawdę po tym jak pękła zmowa milczenia w Irlandii. Młotem na kardynałów nie są prześladowania, ale współpraca międzynarodowa „szczekających kundelków”. W całej ostrości widać to na przykładzie występowania z Kościoła. Episkopatowi Polski dzięki brakowi zorganizowanej opozycji udało się wmówić Polakom, że apostazja jest jego wewnętrzną sprawą do której „wierni” muszą się podporządkować jeśli chcą coś osiągnąć. „O co prosisz Kościół?” – spytał mnie inteligentnie proboszcz, aby mnie poniżyć gdy przyszedłem dokonać formalności do parafii chrztu. „O apostazję” – odpowiedziałem czując, że właśnie zamienił mnie w petenta z którym może zrobić co chce. Zagryzłem jednak wargi, bo wiedziałem, że cytował formułkę z chrztu, kiedy to ksiądz pyta „O co prosicie Kościół Boży?”. „O wiarę” – odpowiadają chrzestni. Ja prosiłem o wolność od niej. W ciągu ostatnich pięciu lat prosiło o to co najmniej kilka tysięcy Polaków. Tymczasem jest to prawo, które można wygrać bez płaszczenia się, co aż do teraz było skrzętnie przed Polakami ukryte. I do tego stopnia skutecznie, że sami apostaci maszerowali pod sztandarami Kościoła Świętego wierząc, że utarczki z proboszczem o dwadzieścia złotych za odpis aktu chrztu to walka o świeckie państwo. Jedynym tego efektem był kontratak biskupów 27 września 2008 a jedynym efektem samej apostazji – pomijając utratę „praw” katolika, co jest oczywiste – jest trafienie na czarną listę jego zaprzysięgłych wrogów, przesyłaną do kurii.

Walka o apostazję w sądach miała miejsce we Włoszech i w Hiszpanii. W Argentynie ateiści dokonują zbiorowej apostazji – po około tysiąc osób – żeby zaprotestować przeciwko walce Kościoła z ich prawami, np. ustawie o związkach partnerskich. W Anglii sprawa Johna Hunt ujawniła, że liczba 25 milionów ochrzczonych w Kościele anglikańskim została w 2000 roku użyta w rozdziale 15 raportu komisji barona Wakeham jako argument za zachowaniem „lordów duchownych” czyli biskupów nawet po planowanej reformie Izby Lordów. Tymczasem gdyby liczyć udział anglikanów we mszy niedzielnej zamiast obecnych 26 byłby tam jeden lub dwóch. Nie byłoby więc mowy o ich zachowaniu po reformie ustrojowej. Chrzty są więc ostatnią deską ratunku dla biskupów anglikańskich do zachowania uprzywilejowanej pozycji, którą wykorzystują do tyrad przeciwko aborcji, eutanazji i reszcie „cywilizacji śmierci”. To do tego stopnia zmienia sytuację, że walka o prawo do wystąpienia z Kościoła anglikańskiego staje się walką polityczną. W Kanadzie grupa 26 osób – 22 kobiet i 4 mężczyzn – wykupiła ogłoszenie w gazecie „Le Devoir” żeby publicznie ogłosić, że nie chcą mieć nic wspólnego z Kościołem katolickim z powodu jego moralnego upadku. Jak być apostatą w Polsce bez tych informacji?

Najbardziej interesujące są przykłady Włoszech i Hiszpanii gdyż w tych krajach sądy orzekały w sprawie ustaw będących transpozycją dyrektywy 95/46/WE o ochronie danych osobowych. Takie – identyczne lub prawie identyczne – ustawy są we wszystkich 27 krajach członkowskich Unii Europejskiej. Jeśli coś wygrano na podstawie ustaw włoskiej i hiszpańskiej to znaczy, że prawie na pewno to samo można wygrać w Polsce. W 2002 roku Giovanni C. wygrał prawo do adnotacji o wystąpieniu z Kościoła katolickiego a w 2007 roku Manel Blat Gonzalez – to samo w Hiszpanii.

Walka o prawo do porzucenia religii nie jest łatwa a w Polsce jest miarą niemożliwego. Z dumą mogę powiedzieć, że jestem w kontakcie ze wszystkimi osobami na świecie, które wniosły do tego wkład. Nie jest to gwarancja sukcesu, ale jest to jego warunek sine qua non. Portal wystap.pl rzuca rękawicę!

Maciej Psyk