12 czerwca GIODO przedstawiał w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka sprawozdanie z działalności w 2011 roku. To jedna na rok okazja, by dowiedzieć się co piszczy w trawie w sprawie tzw. „i 3” czyli (nie)podlegania kościołów ustawie o ochronie danych osobowych. Tym razem rozpatrzenie sprawozdania poszło sprawnie, bo w pierwszej połowie roku następnego po opisywanym. Oby tak zawsze. W styczniu ta sama komisja rozpatrywała „hurtem” sprawozdania za 2009 i 2010 rok czyli za 2009 w 2012-ym…
Poniżej dwa dotyczące tej sprawy nagrania dyskusji z kamery sejmowej oraz te same fragmenty spisane z dodanym komentarzem.

  posiedzenie_KSiPCz_12062012.odt (30,9 KiB, 564 hits)

Aczkolwiek to sympatyczne, że GIODO w końcu powiedział, że wystap.pl patrzy mu na ręce (bez podawania nazwy) to najważniejsze jest wyraźne „dwójmyślenie” w jego wypowiedziach. W sprawozdaniu, które przedstawiał, pada stwierdzenie, że „pojawiły się w tym obszarze kwestie wymagające pilnego rozwiązania” (s. 257). Nie znaczy to jednak, że kwestie wymagające pilnego rozwiązania należy pilnie rozwiązać, bo ewentualnie można pomyśleć w przyszłości czy by czegoś nie zmienić, co nie znaczy, że coś jest nie tak, bo on tego nie czuje i ta ewentualna zmiana w przyszłości, którą trzeba pilnie przeprowadzić byłaby wyrazem uznania, że zmiany nie są potrzebne. Mniej więcej takie jest stanowisko Pana Ministra. 😀

Najlepszym komentarzem do tego „gdzie ma” skargi na instytucje kościelne są jego własne dwa zdania, które padły w odstępie kilku minut:

Uważam, że ta indywidualna osoba, która pyta się o kamerę umieszczoną na jej śmietniku na podwórku, jest równie ważna, jak ta osoba, która zgłasza poważny problem naruszenia bezpieczeństwa w instytucji bankowej czy w instytucji ubezpieczeniowej.

(…) jest pewna zorganizowana akcja zgłaszania skarg dotyczących Kościoła katolickiego. To jest akcja polegająca na tym, że co najmniej raz w tygodniu tego typu skarga wpływa, tak żeby utrzymać Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w przekonaniu, że problem cały czas istnieje. Tak więc to nie jest nagłe przesłanie. Jest to organizowane przez jeden z serwisów internetowych zajmujący się tymi zagadnieniami.

GIODO na temat kościołów

dyskusja między GIODO, Ryszardem Kaliszem a Robertem Biedroniem

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Pan minister Wiewiórowski nie zauważył, że nawet w krajach z religią państwową nie ma wyłączenia bazy danych w kościołach spod kognicji analogicznych do GIODO instytucji. Pomimo, że monarchę brytyjskiego koronuje arcybiskup Canterbury, to dane Kościoła anglikańskiego są pod kontrolą więc tak naprawdę to wymyślił argument przeciwko samemu sobie. Nawet w takich krajach jak Grecja, Malta, Irlandia, Włochy, dane też są pod kontrolą i związki wyznaniowe nie stanowią wyjątków. Pan minister Wiewiórowski zapomniał, że na podstawie art. 17 Traktatu o funkcjonowaniu UE, nie można ustanawiać prawa pozbawiającego podstawowych praw i wolności człowieka. Mówi o tym dobitnie wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawach C-101/01 i C-305/05. Jeśli dodać do tego pomysły GIODO żeby usankcjonować prawo kanoniczne w sprawie występowania w prawie polskim, to nie mam złudzeń o co chodzi. Panie ministrze, a może przywrócić „Świetą Inkwizycję”? Wtedy już nie będzie miał pan kłopotu z odstępcami, gdyż zanim wyślą panu skargę skończą jak Kazimierz Łyszczyński.

  2. Arek
    Odpowiedz

    „Dwójmyślenie” Pana Ministra jest skandaliczne. Jak słucham kluczenia tego człowieka a tym bardziej postulatów, w których już nawet NIE KLUCZY, to mam prawie ochotę roztrzaskać słuchawki! Nie znam życiorysu tego faceta ani nie wnikałem dotąd z jakiego politycznego klucza był mianowany, ale jego szokująca postawa kojarzy mi się aż ze słynnym „teletubisiowym” Rzecznikiem Praw Dziecka, która to pani swego czasu uległa prowokacji „Super Expressu”, uwierzywszy, że dzwoni do niej z rozkazem wysłannik Ojca Dyrektora. Brrr, odwołać kogoś takiego! Odwołać, na litość boską! 🙁

  3. Button
    Odpowiedz

    Pan Minister ma pretensje, że musi zajmować się skargami wnoszonymi za „ekologiczną opłatą” 10 zł. Widocznie chciałby wysokiej zaporowej opłaty by zniechęcić skarżących do zmuszania go do ośmieszania się przez wykazywanie prymatu wymysłów KEP nad Konstytucją, oraz polskim i unijnym prawem!
    Poza tym, wypowiada się na temat baz danych Kościoła na podstawie węchu a nie faktu:

    A zwracam uwagę, że ja nie czuję tego, żeby kościoły i związki wyznaniowe miały generalny problem z przetwarzaniem danych osobowych.

    Przecież zna możliwości programu FARA 5.0, umożliwiającego KK gromadzenie danych wszelkiego rodzaju! Nawet konferencję na ten temat chciał zrobić!

    (…) w grudniu zeszłego roku miała odbyć się w Warszawie konferencja poświęcona zasadom przetwarzania danych osobowych w bazach danych prowadzonych przez kościoły i związki wyznaniowe. To jest bardzo ciekawa nisza rynkowa – bazy danych i systemy teleinformatyczne używane do obsługi kościołów i związków wyznaniowych. Przyjęliśmy patronat nad tą konferencją, będąc naprawdę żywo zainteresowani jej efektami. Niestety, ze względu na małą liczbę zgłoszeń uczestników konferencja została przez organizatorów odwołana, czego naprawdę żałuję. Widząc jak te programy komputerowe wyglądają, np. program “Fara” 5.0, byłem zainteresowany, jaki jest stosunek prawników i informatyków do tych programów.

    Sam napisał do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, że te programy stwarzają proboszczom pole do nadużyć! Faktycznie, dzięki takiemu podejściu Pana Ministra kościoły i związki wyznaniowe nie mają żadnego problem z przetwarzaniem danych osobowych. I dalej:

    Ja jestem generalnie przeciwnikiem wprowadzania ograniczeń, jeżeli chodzi o ochronę danych osobowych, chyba że istnieje ku temu wyraźnie wskazany powód.

    Skoro deklaruje, że jest przeciwnikiem ograniczeń (jego nadzoru) to dlaczego nic nie robi aby to zmienić a wręcz przeciwnie – stara się jak może, by tego nie zmienić? Widocznie tym wyraźnym powodem jest to aby zamiast uniżenie prosić z powołaniem na kanon 220 KPK nie mógł czegokolwiek żądać od KK albo mu nakazywać!

    • admin
      Odpowiedz

      wypowiada się na temat baz danych Kościoła na podstawie węchu

      Ja już nie mogę ze śmiechu dosłownie…

      • Arek
        Odpowiedz

        Najkomiczniejsza jest chyba jednak puenta, że włączenie Kościoła pod kontrolę GIODO „jest objawem pewnego rodzaju respektu” dla wykonywanej pracy tegoż kontrolowanego podmiotu… No nie ogarniam przewrotności Pana Ministra. Czy on tym karykaturalnym argumentem właśnie podsuwa do uszu posłów uzasadnienie do jakiegoś alternatywnego projektu dla ustawy Ruchu Palikota? Niech mi ktoś wyjaśni, czy może mu się udać takie zbałamucenie Episkopatu? (choć to wtedy już nie nasz problem tylko jego, w jaki sposób zdoła doprowadzić do wilka sytego i owcy całej). Dla mnie wygląda to jak robienie przedpola do „wyjścia z twarzą” w obliczu nawet jeśli nie ewentualnych przegranych procesów w NSA, to przynajmniej nieuchronnego wejścia w życie nowelizacji UoODO.
        ZOBACZCIE, POLEGŁEM, ALE DZIĘKI TEMU, ŻE POLEGŁEM, BĘDĘ NIEZMIERNIE ZASZCZYCONY MÓC TERAZ W KOŃCU WASZĄ EKSCELENCJĘ KONTROLOWAĆ JAKO WYRAZ NAJWYŻSZEGO SZACUNKU.

    • Immanuel
      Odpowiedz

      Znam metodę wędkowania „na czuja„, której przed wielu laty dałem osobiście nazwę i się przyjęła, ale żeby „na czuja” mieć czuja o tym, że kościoły i inne związki wyznaniowe nie mają problemów z przetwarzaniem danych osobowych, to nowość. Chociaż na czuja sądzę, że dzięki ministrowi Wiewiórowskiemu faktycznie na razie duchowni nie mają problemów z przetwarzaniem danych i pewnie wiedzą o tym na czuja.
      😀

  4. Grzes
    Odpowiedz

    PROSBA. Proponuje zrobic oddzielna zakladke pt „i 3” celem wyjasnienia o co z tym „i 3” chodzi (paragraf, cytat, wyjasnienie sprzecznosci). Choc jestem (w miare) regularnym gosciem na tej stronie ale nie jestem prawnikiem i nie bardzo rozumiem o co z tym „i 3” chodzi. Rozumiem, ze jest to jasne dla p. Macieja i ludzi ktorzy z tym walcza ale dla nieobeznanych w niuansach prawa, jest to totalna zagadka. Co wiecej, jest to zagadka nawet dla sadu, ktory blednie to zinterpretowal (co p. Maciej udowodnil ostatnio). Wieksza jasnosc to wieksze zrozumienie a co za tym idzie, wieksze poparcie. Pozdrawiam.

    • admin
      Odpowiedz

      Grzegorz, przykro mi, ale żółta kartka za brak ogonków. Nie zmuszaj mnie do usuwania swoich komentarzy z tego powodu.

      „i 3” jest w art. 43 ust. 2 UoODO i jest od półtora roku oficjalnym „uzasadnieniem” umarzania przez GIODO wszystkich skarg na parafie. Jest to absurd, który nie miałby żadnego znaczenia gdyby sprawy nie były polityczne, czytaj: nie dotyczyły Kościoła i pośrednio samego abp Józefa Michalika. W tej chwili jesteśmy w czymś w rodzaju „okresu przejściowego” w którym – jak wiesz – sam sąd administracyjny, który jest nad GIODO, nie wie jak to stosować. W dwóch pierwszych sprawach zastosowali zgodnie z ustawą (tylko w pierwszej „przegranej” przez nas sprawie zrobiono to wprost a w drugiej już nieśmiało i pokątnie), a w kolejnych musieli właśnie kombinować. Za parę miesięcy przynajmniej to się wyjaśni, na razie jest wielopiętrowy absurd, który powoli rozplątujemy.

      Mimo wszystko Twój pomysł jest dobry i bardziej obszerne wyjaśnienie na stronie głównej niedługo przygotuję.

  5. Arek
    Odpowiedz

    W stenogramie – i to w tym najważniejszym, bo wytłuszczonym fragmencie – zabrakło, słyszalnego w wersji dźwiękowej, dopytania wiceprzewodniczącego Biedronia: „KTO TO ORGANIZUJE?”. Pan poseł, tak manipulowany dotąd przez Prochowicza i Milewczyka, chciał poznać prawdę. Ciekawe zatem czy istotnie potrzebował oświecenia czy może na przykład oficjalnego pretekstu do nawiązania współpracy. A może to pytanie wymsnęło się z głupoty, za którą dostał od Prochowicza burę, po zakończonym posiedzeniu. Normalnie te pytania wydawałyby mi się idiotycznym „maglem”, no ale skoro tutaj ten cały iście brazylijski dramat cieszy się tak niezłomnie sporym wzięciem, to chętnie poznam Wasze typowanie. W każdym razie mało brakowało, by po tym właśnie pytaniu Biedronia, Wiewiórowski rozsławił publicznie nazwę wystap.pl. Może Pan minister przestraszył się zakazu tak zwanej reklamy ukrytej i skończyło się na insynuacjach Wodeckiego względem świata Pszczółki Mai – „jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie”. A może za to Pan poseł, skoro zaczął, powinien dociekać do skutku – „no kto to, kto to organizuje?„?

Post a comment