Co roku w okolicach stycznia księża ruszają na obchód swoich parafian czyli – jeśli ktoś woli terminologię kościelną – „wizyty duszpasterskie”. Pomijając całą otoczkę „witania Emanuela” i „głoszenia Chrystusa narodom” (prawda, że ładna nazwa na doglądanie swojej trzody?) „chodzenie po kolędzie” ma dwa cele – aktualizacja danych osobowych i zebranie pieniędzy. Odnotowywane jest przy tym wszystko co można odnotować – czy księdza przyjęto czy nie, czy przekazano pieniądze i ile a także wszystko czego uda się dowiedzieć podczas „witania Emanuela”. Kościół interesuje ile osób mieszka w domu, czy dzieci chodzą na religię, czy pary żyją w konkubinacie, czy małżonkowie „cywilni” planują wziąć ślub kościelny, choroby, plany przeprowadzki, zmiany pracy itd. Wszystkie te dane jeszcze tego samego dnia trafią do komputerowej bazy danych – jeśli ksiądz używa staromodnego kwestionariusza osobowego – lub pojawią się w nim od razu podczas rozmowy, jeśli ma bardziej nowoczesnego laptopa.

Każda parafia prowadzi kartoteki swoich parafian, gdzie odnotowuje się dane, przyjęte sakramenty, informacje o sytuacji rodziny, problemy. Warto dbać, aby ta kartoteka była uzupełniana przez kapłana na kolędzie” – ogłasza na swojej stronie Archidiecezja Krakowska. Wiesław Jaszczyński sugeruje, że „kolęda” może nawet nie być źródłem informacji lecz ich weryfikacją:

„(…) kolęda ma jeszcze inne cele — sprawdzenie co „owieczki” robią, czym się interesują, jak mieszkają i szczególnie co czytają. Dlatego biblioteka, jeżeli jest w mieszkaniu, stanowi przedmiot szczególnego zainteresowania odwiedzającego pasterza. Byłem kiedyś świadkiem takich odwiedzin. Odmawiając wyuczoną formułkę modlitwy ksiądz bardzo uważnie rozglądał się po mieszkaniu. Potem wyciągnął kartotekę (gotowy formularz) i pytał – „jak zdrowie, jak praca”, zadając również pytania szczegółowe z kartoteki w sprawach, które nie były do kościoła podawane a które mogły być zebrane jedynie z urzędów państwowych lub samorządowych. A więc urzędy te stoją otworem dla wywiadu kościelnego, w czasie kolędy sprawdza się tylko wiarygodność danych i je aktualizuje.

W przypadku np. kandydata na stanowisko rządowe, pytanie o opinię o kandydacie można wysłać do Episkopatu i ten po porozumieniu się z odpowiednim biskupem za pół godziny odpowie, czy kandydata na dane stanowisko można mianować czy nie. UOP czy ABW ze swoimi zdekompletowanymi i nieaktualnymi teczkami są nam zupełnie niepotrzebne. Problem jest ogólnie znany, że obecnie żadne wyższe stanowisko państwowe czy samorządowe nie może być obsadzone bez akceptacji Kościoła. Widzimy to praktycznie po naszych obecnych, klęcznikowych przedstawicielach rządowych, których uważaliśmy za lewicowych. Nawet, a może szczególnie, do rad osiedlowych wybierani są ludzie wskazani przez proboszcza i praktycznie są to rady parafialne a nie osiedlowe. Odbywa się to wszystko na podstawie informacji o parafianach zebranych przez Kościół”.

Zaskoczona parafianka odkryła jak to działa w praktyce: „Ostatnio musiałam iść do parafii załatwić ślub i ku mojemu zdziwieniu, w ich kartotece było wszystkie bardzo ważne dane, których im nie udostępniałem i pozwolenia na ich przechowywanie nie dawałam. Są to dane typu: dane osobowe, gdzie pracuję, ile zarabiam, czym się zajmuję, jakie mam wykształcenie”.

Oficjalnie kolejne „prawo” księży to zbieranie informacji o dzieciach w szkołach. Przy czym dzieci, które nie chodzą na religię „należą” do Kościoła ponieważ są ochrzczone a nie mogą przestać należeć ponieważ Kościół im tego zabrania. Ta pokrętna logika oznacza po prostu tyle, że opłacani przez państwo katecheci, niczym agenci wywiadu przekazują proboszczom informacje o uczniach. Polacy płacą za to, że są szpiegowani. Jak nieopatrznie wyznała kuria w liście do rodziców uczniów VI LO w Gdańsku takie polecenie nałożyła wewnętrzna instrukcja Wydziału Katechetycznego z 2004 roku. Kiedy sprawą zaczęła interesować się prasa natychmiast ogłoszono, że wynika to z Konkordatu. O innych  źródłach wiedzy księży zapewne nie wiemy. Cele „kolędy” potwierdza ks. kanonik Bogdan Bartołd, proboszcz bazyliki archikatedralnej w Warszawie: „W czasie wizyty duszpasterskiej w rodzinach zapisujemy w kartotece, kto przyjął kolędę, czy w domu są symbole religijne, czy domownicy są osobami religijnymi, czy na przykład żyją w związku niesakramentalnym” – mówi.

Ponieważ GIODO nie pracuje w interesie obywateli tylko w interesie Kościoła Katolickiego księża mają „prawo” łamać prawo. W efekcie przy współudziale GIODO wypracowano następujące triki służące zmuszeniu owiec do posłuszeństwa:

– wyczytanie z ambony wszystkich, którzy nie przyjęli kolędy

– wyczytanie z ambony wszystkich, którzy przyjęli kolędę i nie dali „koperty”

– upublicznienie listy ile kto dał

Aby nie wyjść na kacerza nie wystarczy więc przyjąć księdza ani nawet przyjąć księdza i dać kopertę. Trzeba przyjąć księdza i dać mu dużo. Tylko to gwarantuje utrzymanie we wsi wysokiej pozycji dziobanego tylko przez proboszcza. Okazuje się, że to działa. Kiedy ksiądz Jan Pokrywka z parafii Świętej Rodziny w Chełmie zaczął wyczytywać ile kto dał kwoty wpłat raptownie podskoczyły: „Wyczytywał po kolei nazwiska wszystkich z danej ulicy i mówił, kto ile dał, a kto go nie wpuścił do domu. Przez cały tydzień ludzie o niczym innym nie rozmawiali, ale wyczytywania się przestraszyli, bo w następną niedzielę, kiedy ksiądz znowu podsumowywał kolędę, już nie było słychać o sumach 10 czy 20 złotych, najniższe to były 50” – opowiada pani Barbara.

Jedyną osobą w Polsce, która się zbuntowała i – niestety dla GIODO – pozwała proboszcza za ujawnienie listy ofiarodawców jest pan Stanisław Pasierb z Łukawca koło Rzeszowa. Sprawa została umorzona w drugiej instancji z powodu „niskiej szkodliwości czynu” (pamiętajcie o tym jeśli macie w domu trochę narkotyków).

Oficjalnie Kościół twierdzi, że do komputera dostęp mają tylko księża. W praktyce, jeśli w parafii jest np. dwudziestu ministrantów, kilku organistów, usługujące zakonnice i regularny ogonek petentów, zapewnienie tajności danych jest kwestią li tylko myślenia życzeniowego. Hacker wszechczasów Kevin Mitnick w książce „Sztuka podstępu” pisze jak łatwo można włamać się do każdej bazy danych poprzez uderzenie w najsłabszy punkt każdego zabezpieczenia – człowieka. W ten sposób włamywał się do pilnie strzeżonych baz danych zawierających tajemnice państwowe. Na plebanii, gdzie część księży starszego pokolenia jest nieobeznania z programami komputerowymi, przewijają się dziesiątki osób, a do tego wszyscy duchowni wiedzą, że mogą łamać prawo i nic im za to nie grozi, zdobycie bazy danych nie powinno nastręczać szczególnych problemów. To tego dochodzi oczywiście ich otwarta sprzedaż, np. komuś podającemu się za ankietera, przedstawiciela firmy wysyłkowej czy biznesmena planującego otworzyć sklep z dewocjonaliami. Gdyby CBA na cel nie brało kobiet ze świecznika tylko proboszczów to wszyscy już by siedzieli.

Ostatni wynalazek kleru to biometryczne czytniki do sprawdzania obecności w kościele. Takie urządzenie zainstalował wikary Grzegorz Sowa z parafii św. Jadwigi w Gryfowie Śląskim. Była w tym marchewka – po dwustu (!) mszach w ciągu trzech lat ksiądz miał zwalniać z egzaminu przed bierzmowaniem. Wychodzi częściej niż raz w tygodniu, bo dochodzą „pierwsze piątki” i roraty, cokolwiek to jest. Jest to oczywiście usprawnienie, bo „nie trzeba stać w kolejce żeby ksiądz się podpisał w książeczce do bierzmowania”, jak powiedziała Karolina z drugiej klasy. Jak mówili mieszkańcy takiego czytnika nie ma nawet komenda policji w Lwówku Śląskim. Przeciwko używaniu tej samej metody do badania czasu pracy lekarzy był… sam GIODO. Tego było za dużo nawet dla Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego.

Zwraca uwagę jeszcze jeden aspekt sprawy – księża mają dane osobowe zmarłych. Czyni to ich komputery łakomym kąskiem dla osób, które chcą się pod kogoś podszyć i np. wyrobić fałszywy paszport.

Te wszystkie dane pozostają w komputerze po wystąpieniu z Kościoła. Co więcej – jej jedynym efektem – z punktu widzenia ateisty – jest wpisanie na czarną listę wrogów, która trafia do kurii. Oficjalne stanowisko Kościoła brzmi: „Możecie sobie odejść jeśli oczywiście poprosicie i wykażecie determinację, ale wasze dzieci i wasze dane osobowe zostają”. Pozostawienie ich po wystąpieniu z Kościoła to tykająca bomba zegarowa.

Maciej Psyk

Facebook Comments

Website Comments

  1. Janusz
    Odpowiedz

    Po przeczytaniu całości widać, że autor jest wrogo nastawiony do Kościoła, bo wszyscy wiedzą, że księża od dawna gromadzą dane osobowe w tzw. kronikach.

  2. Jakub Kalinowski
    Odpowiedz

    Człowieku jesteś zajadle uprzedzony. Kościół gromadzi dane o udzielanych sakramentach ponieważ według jego doktryny część może być udzielona tylko raz w życiu (np. chrzest, ślub, święcenia kapłańskie). Każdy ma prawo wystąpić z Kościoła, ale każdy ma też prawo do niego powrócić, np. po 20 latach. Kościół ma prawo zapisać komu udzielił jakiego sakramentu. Dziwne, że nie oburza Cię gromadzenie wielu intymnych danych przez nasze państwo. Zgłoś się do Urzędu Miasta i powiedz, że nie życzysz sobie posiadać numer PESEL, bo to zdradza twój rok urodzenia albo do US aby wykasował twoje ostatnie PITy bo nie chcesz by wiedział ile zarabiasz. Bądź konsekwentny w walce o „sprawiedliwość”.

  3. Lech
    Odpowiedz

    Patent na kolędę: prowadzenie jakichkolwiek zbiórek pieniężnych odbywać się może wyłącznie przez osoby, które uzyskały zezwolenie i certyfikat.
    Ksiądz – który chce zbierać kasę na terenie spółdzielni czy wspólnoty – musi przejść odpłatne przeszkolenie – powiedzmy 3,000 zł i uzyskać odpłatny ważny 1 rok certyfikat – następne 3,000 zł…
    Ksiądz musi się zarejestrować u zarządcy nieruchomości, aby uzyskać stosowne zezwolenia oraz identyfikator.
    I jeszcze jeden wymóg – przed rozpoczęciem zbiórki – obowiązkowa kuracja tabletkami na chciwość.

    • admin
      Odpowiedz

      To stalinowskie metody – zezwolenia, rejestracje, zaświadczenia, spisy, licencje… Nawet Chruszczow stwierdził, że administracyjnie Cerkwi się nie pokona. Dajmy sobie z tym spokój. Chodzi tylko o to, by wierni wiedzieli, że ksiądz przychodzi ich spisywać, bo chce o nich wszystko wiedzieć i to wszystko ląduje w komputerze stojącym w kancelarii parafialnej a z niego jest „eksportowane” do kurii.

  4. Lech
    Odpowiedz

    Generalnie chodzi o to, aby pan przebrany w czarną sukienkę odebrał sygnał: „STOP – kolego, wchodzisz nie na swój teren„.

  5. Arkadiusz
    Odpowiedz

    Pełna zgoda z Jakubem Kalinowskim. Twórcy portalu mają problem z tym że nie chcą być w Kościele – problem śmieszny, bo Chrystus nigdy „na siłę” nie ewangelizował, podobnie czyni też Kościół.
    Jestem osobą zaangażowaną w życie Kościoła i wiem na 100%, że w kartotekach są zapisywane tylko imiona i nazwiska wiernych i czy w danym roku przyjęli Kolędę (po to, aby wiedzieć za rok czy pukać do ich drzwi), a także czy dzieci przygotowują się do jakiegoś sakramentu.
    Entuzjaści portalu robią sztuczne problemy.
    Wypiszcie się z Kościoła – a jak już doznacie kary Bożej, to wróćcie, a przyjmiemy Was.

  6. admin
    Odpowiedz

    @Arkadiusz
    Wiesz oczywiście, że krzyczysz na rzeczywistość, bo to co piszesz nie jest zgodne nawet z przytoczonymi wypowiedziami duchownych?

  7. Arkadiusz
    Odpowiedz

    admin
    Chodziło mi o parafie archidiecezji krakowskiej, i niektóre parafie warszawskie, płockie czy białostockie.
    Byłem z kolędą w około 1000 domach, i znam dobrze kartoteki parafialne – wiem co w nich jest.
    Jeśli chodzi o bierzmowanie, to ksiądz ma wytyczne programowe co do przygotowania młodzieży, ale zasady zaliczeń itp. ustala sam w porozumieniu z proboszczem. Jeśli komuś to nie pasuje to po co chce iść do bierzmowania – to sakrament dojrzałości, a jak się nie umie przystosować to nie jest dojrzały. 😉
    Wypowiedź ks. Bartołda (którego z resztą znam osobiście) jest w pełni uzasadniona, a że zapisują do zeszytów związki niesakramentalne to normalne, bo chcą potem zaproponować nauki przedmałżeńskie.
    Wasza dyskusja o Kościele i Jego sprawach jest tyle warta, co moja dyskusja o np. fizyce kwantowej na której się zupełnie nie znam. 😉
    (oczywiście wyłączając z tego grona Jakuba K)

  8. admin
    Odpowiedz

    Jeśli księża przejdą na ultrabooki (co jest technicznie i finansowo możliwe) to nie będą wpisywali do „kajetów” tylko bezpośrednio do programów do obsługi parafii, np. Fara 5.0. Wówczas będą mieli wolną rękę (wyeliminowanie ministrantów) i jednocześnie większe pole manewru (możliwość wykasowania lub edycji). Co do tego, że to wszystko potrzebne – oczywiście, jakżeby inaczej. Listy uczniów, którzy nie chodzą na religię zostały uzasadnione… Konkordatem! Zresztą to co jest naprawdę ważne, to jedynie fakt, że podczas tych dorocznych wizyt zbierane są liczne dane – a tego sam nie kwestionujesz.

  9. Arkadiusz
    Odpowiedz

    Zbierają dane (nie tak liczne, bez przesady), które są niezbędne do dobrego funkcjonowania Wspólnoty – wymieniłem kilka wraz z uzasadnieniem. A ocena sytuacji finansowej jest też potrzebna, żeby Proboszcz wiedział, że biednym parafianom trzeba pomóc. Bez Kościoła pomoc biednym w naszym kraju legła by w gruzach.

  10. Piotr
    Odpowiedz

    Ej, ministranci, typowa gadka łatwowiernych którzy „wszystko wiedzą” a o niczym zielonego pojęcia nie mają. Odnieś się do wymienionych wypowiedzi duchownych, odnieś się do przedstawionych sytuacji. Dlaczego niby moje dziecko które nie jest ani ochrzczone, ani nie chodzi na religię ma figurować w zeszycie faceta który nie dość, że chodzi w sukience, to jeszcze potrafi od najbiedniejszej rodziny krzyczeć, że za mało i zabrać ostatnie 50 zł? Co jego obchodzi czy ja w ogóle egzystuję? Oczywiście, robi to, aby podpuszczać swoje dzielne bojowniki, wychowywane na religiach, aby zdobyć kolejne mieszki które mu sypią na tacę nic więcej go nie interesuje nieprawdaż?

    Kurrr…. ponosi nie jak czytam takie wypociny. Niech se zbierają dane od tych (łatwo)wiernych którzy się na to zgadzają ale wara od tych którzy sobie tego nie życzą. Jak się wypisałem z tej mafii, to życzę sobie aby moje WSZYSTKIE dane zostały usunięte i kropka. A jeśli się kościółek boi, ze za 20 lat znowu do niego przystąpię, a oni nie będą wiedzieli, bo mnie skasowali, to niech się nie martwi. Nikt, kto dobrowolnie opuszcza szeregi tej mafii, równie dobrowolnie do niej nie wróci.

    • Tommaso
      Odpowiedz

      UUUU powiało grozą, mam nadzieję, że poczułeś się lepiej. 😉
      To ja wychowany na religii powiem Ci, że nic do Ciebie nie mam, masz prawo do swoich poglądów i na tym polega różnica między nami. Ja Cię nie obrażam Ty mnie tak. Więc udaj się do swojego zaścianka albo pisz komentarze na odpowiednim poziomie elokwencji.

  11. Arkadiusz
    Odpowiedz

    Od biednych ludzi księża nie biorą żadnych pieniędzy (a tacy bardzo często chcą dać) i pomagają im poprzez paczki świąteczne i darmowe posiłki w przykościelnym barze – tak jest mojej jak i w większości krakowskich parafii, a z całą pewnością też w bardzo wielu miejscach Polski. Piotr, twój proboszcz wymazał dawno Twoje dane bo po co mu one. A nawet pewnie nie zdajesz sobie sprawy w jak wielu miejscach (także wirtualnych) widnieją Twoje dane, często bardzo prywatne.
    Bogu chwała że się z Kościoła wypisałeś, mniej czarnych owiec jest 🙂

  12. Adam
    Odpowiedz

    W całym swoim 36-letnim życiu nie spotkałem się z tak opisywanymi metodami. Księży poznałem stosunkowo wielu przez ten czas, nie tylko podczas kolędy. Jedne parafie działają sprawniej inne mniej sprawnie. Śmiać mi się chce jak autor pisze, że dane zgromadzone przez parafię to bomba zegarowa.
    Dzięki takim danym znalazłem swoich przodków, z czego jestem bardzo zadowolony, bo żadna państwowa instytucja nie posiadała danych sięgających do połowy XVIII wieku.
    Oczywiście, ateista zawsze znajdzie jakiś powód i ja się temu nie dziwię.
    Ludzie, po prostu zajmijcie się swoim życiem i tyle.

  13. admin
    Odpowiedz

    @ Adam
    Widocznie GIODO jest nieco innego zdania, skoro na 13.12.2011 organizował konferencję na ten temat, ze szczególnym uwzględnieniem programu komputerowego „Fara 5.0”.

  14. IREN
    Odpowiedz

    Na pytania księży podczas ich corocznej inwigilacji i „żebraniny” zwanej kolędą i zadawanie intymnych i „poniżej pasa” pytań należało by odwzajemniać je w stosunku do klechy…czy nie ma nic wspólnego z pedofilią…czy nie ma konkubiny lub kochanki…czy nie był tajnym współpracownikiem SB…czy kiedykolwiek wspomógł biednych…i czy wierzy w tego swojego Boga.

  15. Tommaso
    Odpowiedz

    Takich bredni to dawno nie czytałem. Za to niezwykle interesujące jest jak człowiek może dawać upust swojej fantazji, bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Autorzyna tego pseudo artykuliku sam wystawił sobie „laurkę” na temat swojej osoby… wszak po czynach go ocenić możemy.
    Pozdrawiam Autorzynę 😉

    • admin
      Odpowiedz

      Pozdrawiam Przygłupa (mówiąc Twoim językiem).
      PS: IREN’owi odpisz bezpośrednio.

      • Tommaso
        Odpowiedz

        Jak widać Admin tego portalu ma problemy nie tylko z pisaniem, ale i czytaniem. Otóż nie napisałeś moim językiem ponieważ nie użyłem zwrotów obelżywych, co Ty uczyniłeś. Pozwoliło mi to jednak utwierdzić się w przekonaniu o Twoim poziomie wiedzy i intelektu.
        Pozdrawiam

        Ps. odpisz jak nauczysz się dyskutować na poziomie wyższym niż przedszkole.

        Jedna prosta zasada – ksiądz wie o Tobie tyle, na ile Ty pozwalasz, zapamiętaj to sobie. A na marginesie przyjmij kiedyś kolędę i napisz proszę jakie dane wyciągnął od Ciebie ten złowrogi człowiek, który Cię naszedł.

      • Tommaso
        Odpowiedz

        Zerknij na punkt dziesiąty swojego regulaminu 😉 i zobacz kto jest przygłupem. 😉

  16. Tommaso
    Odpowiedz

    Doskonale, że wspominasz o tym krzyku, który idealnie uskuteczniasz. Nie masz pojęcia co jest w kościelnej kartotece.
    Zadałem Ci proste pytanie… widziałeś swoją kartotekę kościelną?

  17. Tommaso
    Odpowiedz

    I się nam Pan Admin zdenerwował… jak widać łatwo wyprowadzić z równowagi pozera, którego wiedza jest minimalna, za to chęć zaistnienia ogromna.
    Przykro mi, że nie potrafisz prowadzić dyskusji na poziomie…

    • admin
      Odpowiedz

      Mylisz się – to była aluzja do Ciebie, że nie uda Ci się zepchnąć problemu z przestrzeni publicznej do prywatnej. Nie zrozumiałeś, trudno.

      • Tommaso
        Odpowiedz

        Tłumacz swoje głupie wypowiedzi jak chcesz… a ja nie spycham problemu jak nie zauważyłeś tylko chcę dyskutować o nim na argumenty… niestety tutaj jest to niemożliwe, przez poziom jaki sobą reprezentujesz.
        Tracisz grunt pod nogami, brak Ci argumentów i boisz się odpowiadać na konkrety, więc ratujesz się czymś o określasz aluzją. Gratuluję.

        • admin
          Odpowiedz

          No to dyskutuj wreszcie. Jak na razie napisałeś, że „pseudoartykulik” jest niczym nie uzasadniony, co jest oczywistym kłamstwem.

  18. Tommaso
    Odpowiedz

    Tak więc Panie Admin, aby pozostać w przestrzeni publicznej. Czy posiada Pan zweryfikowane dane na temat tego co znajduje się w kościelnej kartotece przysłowiowego Kowalskiego. Proszę o wymienienie jeśli posiada Pan taką wiedzę, a jeśli nie, to proszę o odpowiedź na pytanie dlaczego zamieszcza Pan niezweryfikowane dane i jak ma się to do rzetelnego podejścia do tematu, o który podobno Pan tak walczy i jest tak bliski Pana sercu?

  19. Tommaso
    Odpowiedz

    Tak więc kartoteka odnosi się do danego gospodarstwa domowego znajduje się w niej rodowe nazwisko, imiona członków rodzin, data urodzenia, czy w domu była przyjmowana kolęda oraz zawód (jeśli CZŁONEK RODZINY GO PODAŁ).
    I tutaj pojawia się sedno sprawy. Skarżycie się na posiadane dane, które chętnie udostępniacie dając przyzwolenie na ich posiadanie, poprzez ich udostępnienie.

  20. Tommaso
    Odpowiedz

    W przypadku małżeństw wpisana jest także data zawarcia związku sakramentalnego, ponownie jeśli została podana.

    • Kasztelan
      Odpowiedz

      Tomasso, daj sobie na luz. Dyskusji nie będzie, mimo, że starasz się takową nawiązać – Admin ma z góry ustaloną odpowiedź na wszelkie okoliczności. 😉
      Można sobie postawić pytanie – czemu ma służyć ta strona? I wbrew niektórymi twierdzeniami na niej zawartym, to jednak wydawać by się mogło, że nie wiadomo. Ale zgodnie ze starym i mądrym polskim przysłowiem – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. 😉

      Vide [http://wystap.pl/co-robimy/]:
      cyt. Ze względu na koszty (m. in. rozmowy telefoniczne) mile widziane są wpłaty na konto:
      Maciej Psyk
      mbank
      16 1140 2004 0000 3702 0393 5539
      z dopiskiem „Dar serca na wolną Polskę”.

      Czyli gra idzie o ofiarę – trzeba uszczknąć co nieco dla siebie z tego, co ludziska dają „czarnym”. 😉

      Pozdrawiam serdecznie,
      Kasztelan
      Szczęść Boże!

  21. Tommaso
    Odpowiedz

    Kasztelan co do opinii na temat Admina, nie pozostaje nic innego jak tylko się z nią zgodzić.
    Szkoda, że prezentuje ograniczone spojrzenie na poważny temat.
    Tak więc chyba czas opuścić mizerię jaką można tu zastać.

Post a comment