Kuria odmówiła apostazji!

Od 2008 roku po środowisku apostatów krążył dowcip o spowiedzi przedapostatycznej, której biskupi gotowi byli wymagać przed „kanonicznym” wypuszczeniem. Krążył, bo już nie jest dowcipem. Polski Kościół dogonił dowcipy o sobie. Wojciech* z diecezji kaliskiej dowiedział się, że kuria nie wyraziła zgody na jego apostazję ponieważ – uwaga! – pismo nie było odręczne tylko wydrukowane z jego podpisem (czy oni nie używają drukarek?) i nie było w nim „osobistych motywacji”. Czyli spowiedzi na kartce w co się wierzy a w co nie – czemu i od kiedy. Dopiero po takiej publicznej ekspiacji kuria kaliska jest gotowa „wypuścić”. To przenosi dotychczasowy model A na nowe wyżyny – do tej pory dominowało zwlekanie, odmawianie, bombardowanie miłością, taktyka kija i marchewki i tak dalej, ale wszystko na poziomie proboszcza. Po raz pierwszy, żeby nie było za prosto, nagą siłę powiedzenia „Nie i amen” pokazała diecezja. Jeśli pomysł podejmą inne diecezje – co jest bardzo możliwe – to do wystąpienia „kanonicznego” trzeba będzie napisać wypracowanie sprawdzane programem antyplagiatowym. Pionierska decyzja diecezji kaliskiej zapewnia, że wystąpienie według reguł Kościoła będzie przypominało zdanie matury. To w końcu doprowadzenie tego modelu do jego logicznego końca. Pismo – przytoczone z pamięci Wojtka, który je widział – wyglądało według jego relacji tak:

Przewielebny księże kanoniku bla bla bla

W odpowiedzi na księdza list z dnia 27 kwietnia stwierdzamy, że wola pana Wojciecha w stosunku do chęci dokonania apostazji nie może być przez nas przyjęta z następujących powodów. Po pierwsze nie zostało ono spisane własnoręcznie, a po drugie nie zawiera ono osobistych jego przekonań, a jest jedynie ściągniętym z internetu wzorem. Informujemy, że aby apostazja mogła zostac dokonana, akt woli powinien zostać spisany własnoręcznie i zawierać osobiste przekonania. Informujemy również, że ma ksiądz obowiązek oficjalnie poinformować pana Wojciecha o konsekwencjach dokonania owego aktu.

Szczęść Boże

podpisano: kanclerz kurii bla bla bla; biskup pomocniczy kurii bla bla bla

[ze strony internetowej diecezji wynika, że chodzi o kanclerza ks. dra Jacka Bąka i bpa Teofila Wilskiego]

Grupa skupiona wokół apostazja.pl zamiast uznać to za ostateczny dowód swojego błędu po raz kolejny tańczy tak jak im biskupi grają i wymyśla „skargę” do Przewodniczącego KEP, która, jeśli coś może przynieść, to tylko powielenie tego pomysłu na wszystkie diecezje. Następnym etapem porad będzie „Jak napisać do proboszcza wypracowanie o swoim światopoglądzie„. Leninowscy „pożyteczni idioci” w najczystszym wydaniu…

* imię zmienione na życzenie

Jak Kościół wykiwał apostatów

Pisałem o tym dlaczego skrajnie restrykcyjne zasady występowanie są polskiemu Kościołowi na rękę. Trzeba jednak oddać biskupom sprawiedliwość, że nie powinni w tej sprawie występować jako ci źli, „naruszający konstytucyjną wolność sumienia” tych dobrych. Instrukcji by nie było (a przynajmniej TEJ instrukcji) gdyby środowisko apostatów o to nie zabiegało i wręcz jej nie wyżebrało. Jej korzenie sięgają narady na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie 15 maja 2001 roku jak walczyć z ustawą o ochronie danych osobowych (zwanej „sympozjum”), ale to krótkowzroczna presja społeczna w 2006 roku (powstanie apostazja.pl i apostazja.info) spowodowała, że bp Piotr Libera podjął decyzję o jej wydaniu (być może decyzja zapadła na poziomie Prezydium KEP). W lutym 2008 Mariusz Gawlik z PSR być może przypieczętował jej kształt zadając głupie pytania o apostazję Kurii Warszawskiej tylko dlatego, że nie miał pojęcia, że poza Polską załatwia się to na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych. Oczywiście dostawszy wolną rękę ks. Grzegorz Kalwarczyk odpowiedział mądrze na głupie pytania czyli wyłożył prawie całą instrukcję, która ujrzała światło dzienne kilka miesięcy później. Prawie wszyscy apostaci naiwnie uwierzyli, że wystąpienie z Kościoła jest celem samym w sobie – a zatem aby odnieść ten sukces trzeba się stosować do zasad kościelnych. Tyle tylko, że w ten sposób występujący pokazuje, że mu zależy czyli sam zamienia się w petenta. Biskupi wszystko co zrobili to nałożyli na apostatów kierat o który sami się prosili. Mariusz Gawlik mógł więc poniewczasie pluć sobie w brodę z powodu tego co zrobił: „Tuż przed ogłoszeniem tego nieszczęsnego dokumentu powiedziałem w komentarzu  dla Trybuny, że jest to generalnie krok w dobrym kierunku. Ateiści od dawna bowiem czekali na ujednolicenie procedury apostazji, żeby się już księża nie mogli zasłaniać brakiem takiej procedury. Nie spodziewałem się jednak, że mogą być ustalone tak duże bariery. Ten dokument z pewnością nie jest krokiem w dobrym kierunku i lepiej, aby go w ogóle nie było, bo jednak dotychczas księża częstokroć bezproblemowo dokonywali od ręki apostazji, jeśli się chętny zgłosił do parafii. Teraz się to pewnie zmieni na gorsze„. A więc najpierw proszenie się o taką instrukcję a potem zaskoczenie, że się ją wywołało z lasu.

Generalnie Kościół uznaje trzy sposoby wystąpienia:

- model A – pożądany – na plebanii, ze świadkami (Polska)

- model B – akceptowany – listem, ale na podstawie „Actus formalis” (Irlandia)

- model C – tolerowany – listem na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych (Włochy)

Nie było wielką filozofią, że Kościół pytany o procedurę ustanowi taką, jaką mu wygodnie – a potem każe się do niej stosować. I faktycznie, KEP z góry wykluczył model B każąc chętnym zastosować się do modelu A. Nawet nie wiedząc o modelu C można było jednak wywalczyć model B. Pierwowzór modelu A wywalczył jednak – co zajęło mu cały rok 2005 (!) – Robert Prochowicz. I od tego momentu apostaci zaczęli kręcić bat na własne plecy. Kiedy okazało się ku powszechnemu zdumieniu, że szuflada za którą się ciągnie może się jednak otworzyć, apostaci napisali skargę do Ojca Świętego, co było już tylko komicznym protestem przeciwko konsekwencjom własnych działań. „Chcieliśmy instrukcji, ale nie takiej” – chlipali.

Wystap.pl z olbrzymim trudem odkręca teraz to, co zepsuło danie wolnej ręki Kościołowi, który apostatów po prostu wykiwał (o czym gro z nich do tej pory nie wie i nadal walczy z konsekwencjami tego co zrobili – vide „lista świadków„). Tyle dobrego, że o wiele łatwiej przejść do modelu C z A niż z B. O konsekwencjach tego, co to będzie znaczyło dla Kościoła nie wspominając.

Wystąpienie ustawą też jest „kanoniczne” (jak nie ma innego wyjścia)

Dobra wiadomość dla ministra Wiewiórowskiego – można z Kościoła wystąpić jednocześnie ustawą i „kanonicznie” czyli według niego. Kościół to też uznaje – oczywiście dopiero wtedy, kiedy zostaje do tego zmuszony. Nie ma więc w ogóle argumentu, że wystąpienie na podstawie ustawy narusza jego oczko w głowie czyli „autonomię”. W zamieszczonej poniżej korespondencji między Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Włoch a Przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych wszystko jest ładnie wyjaśnione na stronach 6-9… Tym samym jest właściwie po zawodach. GIODO i sądy mają „podkładkę”, że nie grzeszą przeciwko Konkordatowi.

  Herranz_2006.pdf (63,6 KiB, Ilość pobrań: 23)

Nowa strategia Episkopatu: teraz jest nieważne prawo kanoniczne

No, teraz to naprawdę pojechałem po bandzie. W filmach powinienem grać. Ale po kolei. Zdobyliśmy informację, że instrukcje związane z występowaniem z Kościoła powinny być przesyłane do „przejrzenia” do Watykanu. Mówi o tym kanon 455 Kodeksu Prawa Kanonicznego:

§ 1. Konferencja Episkopatu może wydawać dekrety ogólne jedynie w tych sprawach, w których przewiduje to prawo powszechne, albo określa szczególne polecenie Stolicy Apostolskiej, wydane przez nią z własnej inicjatywy lub na prośbę samej Konferencji.
§ 2. Dekrety, o których w § 1, wtedy są ważnie podejmowane na sesji plenarnej, gdy opowie się za nimi przynajmniej dwie trzecie głosów biskupów, należących do Konferencji Episkopatu z głosem decydującym. Otrzymują zaś moc obowiązującą po przejrzeniu ich przez Stolicę Apostolską, z chwilą prawnej promulgacji.
§ 3. Sposób promulgacji dekretów i czas ich wejścia w życie, określa sama Konferencja Episkopatu.
§ 4. W wypadkach, w których ani prawo powszechne, ani szczególnie polecenie Stolicy Apostolskiej nie udzieliło Konferencji Episkopatu władzy, o której w § 1, pozostaje nienaruszona kompetencja poszczególnego biskupa diecezjalnego i ani Konferencja, ani jej przewodniczący nie mogą działać w imieniu wszystkich biskupów, chyba że wszyscy i poszczególni biskupi wyrażają na to zgodę.

Następnie udało się zdobyć potwierdzenie w artykule profesora prawa kanonicznego, że taka akceptacja – zwana w języku kościelnym „recognitio” – jest w tym przypadku konieczna.

Czy tę procedurę zachowano w przypadku instrukcji KEP? Wydawało się to bardzo wątpliwe o czym napisałem: „Biskupi polscy piszą, że instrukcja służy „ułatwieniu jednolitego stosowania” dokumentu „Actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica” Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych z 13 marca 2006 r., ale nie podają żadnej informacji o „recognitio” „. Był tylko jeden sposób żeby się o tym przekonać. Trzeba było zadzwonić do Kierownika Biura Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski Ks. dra Dariusza Koniecznego. Co zrobiłem.

ks dr Dariusz Konieczny o recognitio dla instrukcji KEP

Ksiądz mimochodem przyznał, że Episkopat miał problem. Sprawdzono kanon, zrozumiano powagę sprawy i wymyślono kolejną linię obrony – instrukcji nie trzeba było przesłać do Watykanu do przejrzenia, bo kanon nie mówi o zatwierdzeniu tylko o przejrzeniu. Mniej więcej taka jest waga tego „argumentu”. Kościół złapany za rękę idzie w zaparte. Jeśli ks. Konieczny z kogoś zrobił idiotę to tylko z biskupa Pieronka, który użył słowa „zatwierdzenie”. Zupełnie słusznie, bo przecież do tego się sprowadza ten eufemizm. Jest ich całe mnóstwo, np. „Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu” (kanon 401.2). Jeszcze nie zdarzyło się, żeby jakiś oparł się tym prośbom… Tak więc instrukcja KEP jest nieważna, bo nie uzyskała wymaganego „recognitio” Stolicy Apostolskiej. Polscy biskupi dość lekko podeszli do „Kodeksu Prawa Kanonicznego Jana Pawła II”. Tylko jak to przeżyje „pół miliona polskich apostatów”, kiedy się dowiedzą, że ich apostazja jest „nieważna kanonicznie”?

Nie zależy mi bynajmniej na tym żeby KEP to cholerne „recognitio” dostał. Pokazuje to jednak w całej krasie „wagę” argumentu, że GIODO czegoś nie może, bo mu kanon 535 zabrania… Jeśli jest to w interesie Kościoła to tenże Kościół unieważni własne prawo kanoniczne!

PS: A poza tym dobrze wiedzieć, że wystap.pl wywołuje popłoch :-) Ciężka praca nie idzie na marne.

PPS: Im dłużej z Księdzem rozmawiałem tym bardziej go lubiłem. Pod koniec był tak sympatyczny, że zrobiło mi się go aż żal, że pracuje dla instytucji, która odbiera nawet naturalne instynkty i biologiczne potrzeby.

Instrukcja KEP i „Actus formalis” to dwie różne rzeczy!

Początek precedensu europejskiego

Rozpoczęła się sprawa, która może stanowić precedens w skali całej Unii Europejskiej (nie znam podobnej sprawy nigdzie na świecie). Jeden z użytkowników wystap.pl – który wystąpił z Kościoła na długo zanim temat apostazji zakorzenił się w świadomości społecznej, bo w 2000 roku – postanowił domagać się usunięcia danych osobowych, ale nie z księgi chrztów tylko z programu komputerowego, jakim dysponuje każda parafia. Teraz tzw. piłka jest po stronie proboszcza Jana Lombarskiego.

Jak wyglądają takie programy można zobaczyć tutaj a jakie korzyści daje ich przetwarzanie – tutaj. Prawo mówi, że przetwarzanie danych wrażliwych jest dopuszczalne jeżeli „jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów i innych związków wyznaniowych, stowarzyszeń, fundacji lub innych niezarobkowych organizacji lub instytucji o celach politycznych, naukowych, religijnych, filozoficznych lub związkowych, pod warunkiem, że przetwarzanie danych dotyczy wyłącznie członków tych organizacji lub instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych” (art. 27 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie danych osobowych).

W artykule „Kartoteki pod ochroną” „Gość niedzielny” napisał: „Zdaniem Michała Serzyckiego, instrukcja nie wyczerpuje tematu ochrony danych osobowych w Kościele, bo życie zapewne przyniesie kolejne wątpliwe sytuacje. Dokument trafi teraz do parafii w całej Polsce. Jego autorzy — zarówno ze strony kościelnej, jak i państwowej — mają nadzieję, że uwrażliwi duchowieństwo na szczególną ochronę informacji o parafianach i udostępnianie ich osobom trzecim. Że teraz dopiero posypią się pytania…„. No i proszę – wymodlili.

„MNIE OBOWIĄZUJE PRAWO KOŚCIELNE” – czyli państwo ma problem

Z omówionej na wystap.pl procedury skorzystała członkini Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów prowadząca protesty przeciwko płaceniu ponad miliard złotych rocznie za religię w szkołach, Magdalena Kowalczyk (mam zgodę na podanie nazwiska).  W maju 2009 zastosowała się do procedury Episkopatu, ale przypuszczała – i okazało się, że miała rację – że parafia pod którą „podlega” nie skontaktowała się z parafią w której jest jej księga chrztu. To w ogóle szerszy problem, że apostaci naiwnie wierzący w instrukcję KEP biorą ze sobą dwóch świadków, toczą potyczki o akt chrztu, przedzierają się przez sekretarkę, karnie przychodzą ponownie, słuchają cierpliwie o Einsteinie, Sądzie Ostatecznym i Bóg wie czym jeszcze a efekt tego jest taki, że proboszcz wpisuje informację o wystąpieniu do komputerowego programu do obsługi parafii i nie wysyła tam gdzie trzeba. Być może to się teraz skończy, bo biskupom zaczyna zależeć nad tym, by sprawnie stosować ich instrukcję żeby nie dawać powodu do zastosowania świeckiej alternatywy. Z tego powodu w 2006 roku przyjęto zasadę, by nie odmawiać przyjęcia aktów apostazji po tym jak odmowa jej przyjęcia w Olecku doprowadziła do głośnego – mimo, że nieskutecznego – procesu w sądzie i z tego powodu w Irlandii Kościół idzie tak daleko na rękę, że honoruje listy. Okazało się, że proboszcz parafii chrztu nic nie wiedział o tym, że Magdalena zastosowała się do instrukcji KEP i ją do niej odesłał. Bezpośredni dowód, że instrukcja nie jest stosowana przez księży nawet jeśli stosują się do niej apostaci jest ciekawym odkryciem, choć niezaskakującym.

Pod koniec lipca wysłała więc formularz do parafii chrztu w Turku. W odpowiedzi proboszcz napisał, by zrobiła to co zrobiła ponad rok wcześniej, co nie działało ponieważ to napisał.

Była jednak na tyle uparta, że napisała jeszcze raz z wyraźnym powołaniem się na ustawę o ochronie danych osobowych i prośbą o zastosowanie się do prawa polskiego. Odpowiedź na drugie pismo pokazała skalę problemu jaki Rzeczpospolita Polska ma z doskonale zorganizowaną grupą kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy mogą odmówić podporządkowania się dowolnej ustawie, która im się nie podoba. I „będą krzyczeć”, „wyprowadzą ludzi na ulicę” – jak szantażował rząd Tadeusza Mazowieckiego polski biskup żeby dostać religię w szkołach – będą oskarżać, znieważać, kłamać, manipulować, płacić za milczenie, grać na przedawnienie, naciskać na sędziów i stosować każdą inną możliwą sztuczkę żeby postawić na swoim. Lojalność zawsze należy się „rodzinie” a nie Polsce. I to jest największą tajemnicą Kościoła w Polsce, którą ukazał w całej okazałości ks. Marek Kasik z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku. Odpowiedział rozbrajająco szczerze – „mnie obowiązuje prawo kościelne„. Co znaczy, że odmówi uznania każdego polskiego prawa jeśli dostanie takie polecenie. W praktyce to tylko dobra wola Konferencji Episkopatu Polski jeśli uznaje ustawy, które im nie szkodzą. A oficjalnie nazywa się to dość perwersyjnie „współdziałaniem dla dobra człowieka i dobra wspólnego„. Tylko czemu musi być nim papież?

Skarga do GIODO została już wysłana a ja zgodnie z obietnicą zrobię wszystko, by doprowadzić tę sprawę do końca. Ja jestem bardziej wierzący niż większość księży – naprawdę wierzę w to co robię. Magda, dziękuję.

Doktorat z apostazji

Osobiście wolałbym zrobić doktorat z biologii pochwy studentek niż z teologii, ale inni nie są tak pryncypialni i lubią żeby do nich mówić „księże doktorze”. Polska kształci więc setki doktorów nauk teologicznych, dyskryminując przy tym tych, którzy chcą zrobić doktorat z feng shui, homeopatii i samoleczenia. Ojciec Rydzyk zrobił doktorat ze swoich pamiętników. Ktoś mu pozazdrościł i zrobił doktorat o apostazji. Na domiar złego chyba po niemiecku. Zawsze jest jednak szansa, że będzie coś ciekawego. Polecam dla koneserów.

  O_Jezu_doktorat_z_actus_formalis.pdf (4,7 MiB, Ilość pobrań: 47)

Co proboszcz o apostazji wiedzieć powinien

Być proboszczem to, nomen omen, prawdziwy krzyż. Trzeba się uczyć trzy lata a jedna z wymaganych umiejętności to obchodzenie się z apostatami. W diecezji łomżyńskiej mają przynajmniej podaną obszerną literaturę. Ciekawe czy egzamin proboszczowski obejmuje ćwiczenie na sucho znane jako „bo powiem babci”.

Komunikat w sprawie egzaminu proboszczowskiego dla Księży kończących trzyletnie Studium Proboszczowskie

Biskup Łomżyński Stanisław Stefanek, dekretem N 225/B/2009 z dnia 19.02.2009 r. powołał komisję egzaminacyjną na egzamin dla księży kończących trzyletnie Studium Proboszczowskie i wyzna­czył datę egzaminu na 19 i 20 maja 2009 r. Poniżej tezy i literatura obowiązujące podczas egzaminu proboszczowskiego.
(…)
9. Procedura postępowania w wypadku deklaracji przez wierne­go o podjęciu decyzji wystąpienia z Kościoła Katolickiego. Literatura: Papieska Rada ds. Interpretacji Tekstów Prawnych, wypowiedź na temat wystąpień z Kościoła z dnia 13.10.2006 r., w: Communicationes 38/2006. Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła, w: ŁWD Nr 3/2008; strona internetowa Diecezji Łomżyńskiej. Kodeks Prawa Kanonicznego, kanony: 1071 §l,4o-5o, 1086 §1, 1117. 1124, 1184 §1, 1352 §1, 1357, 1364, 1342, 1717-1728. Instrukcja Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa w Kościele Katolickim /nn. 71-93/ z dnia 5.10.1986, w: ŁWD Nr 1/ 1996, ss. 24-59. Sankcje karne w Kościele w świetle Kodeksu Prawa Kanonicznego Jana Pawła II oraz późniejszych zmian i uzupełnień, Ks. P. M. Gajda, Tarnów 2008, ss. 92 /przypis 189/, 165-167; s. 61/ przypis 101/, 62, 72, 73, 77; ss. 92-97, 60, 86-87.

Ekscelencjo, proszę do tego dodać wystap.pl!

No i co to jest „Kodeks Prawa Kanonicznego Jana Pawła II”? No naprawdę, prawie dwadzieścia lat tysiące osób go przygotowywało a biskup pisze, że on wyskoczył z głowy Jana Pawła II jak Atena z głowy Zeusa. To zakrawa na nerwicę.

Papież swoje, biskupi swoje czyli niemiecki problem z podatkiem

Niemieccy biskupi nie usłuchali niemieckiego papieża i uparcie ekskomunikują każdego, kto nie chce płacić podatku kościelnego całkowicie wbrew instrukcji „Actus formalis”. Chodzi o przymus prawny (w coraz mniejszym stopniu gwarantowany ekskomuniką) dający niemieckiemu Kościołowi 5 miliardów euro rocznie. Obecnie profesor prawa kanonicznego Hartmut Zapp próbuje przerwać ten sojusz tronu z ołtarzem. Oto odpowiedź Episkopatu Niemiec na watykańską instrukcję:

Deutsche Bischofskonferenz

Vorbemerkung

Der Ständige Rat der Deutschen Bischofskonferenz hat am 24.04.2006 die nachstehende Erklärung beschlossen. Sie nimmt Bezug auf ein Rundschreiben des Päpstlichen Rats für die Gesetzestexte, in dem unter eherechtlichem Aspekt die Modalitäten und die Konsequenzen des in einem förmlichen Akt vollzogenen Abfalls von der katholischen Kirche dargelegt werden. Die Erklärung der deutschen Bischöfe wendet diese weltkirchlichen Bestimmungen unter Berücksichtigung der deutschen Rechtstradition auf die deutschen Diözesen an. Sie schafft kein neues Recht, sondern hält an der geltenden Rechtlage fest und bestätigt die bewährte Praxis.

Erklärung der Deutschen Bischofskonferenz zum Austritt aus der katholischen Kirche

Mit einem Rundschreiben vom 13.03.2006 hat der Päpstliche Rat für die Gesetzestexte (auf Anordnung von Papst Benedikt XVI.) den Vorsitzenden der Bischofskonferenzen eine Erläuterung zu dem im kirchlichen Eherecht (cc. 1086 § 1, 1117, 1124 CIC) verwendeten Begriff actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica mitgeteilt. Diese Klarstellung berührt nicht die in der deutschen Rechtstradition stehende staatliche Regelung für den „Kirchenaustritt”. Zur Vermeidung von Missverständnissen stellt die Deutsche Bischofskonferenz deshalb – im Einklang mit der ständigen Auffassung der deutschen Bischöfe(1) – folgendes fest:

1. Durch die Erklärung des Austritts aus der katholischen Kirche vor der staatlichen Behörde(2) wird mit öffentlicher Wirkung die Trennung von der Kirche vollzogen. Der Kirchenaustritt ist der öffentlich erklärte und amtlich bekundete Abfall von der Kirche und erfüllt den Tatbestand des Schismas im Sinn des c. 751 CIC.

2. Die Erklärung des Austritts vor der staatlichen Behörde wird durch die Zuleitung an die zuständige kirchliche Autorität auch kirchlich wirksam. Dies wird durch die Eintragung im Taufbuch dokumentiert.

3. Wer – aus welchen Gründen auch immer(3) – den Austritt aus der katholischen Kirche erklärt, zieht sich die Tatstrafe der Exkommunikation(4) zu, d. h. er verliert die mit der Zugehörigkeit zur kirchlichen Gemeinschaft (Communio) verbundenen Gliedschaftsrechte, insbesondere zum Empfang der Sakramente und zur Mitwirkung in der Kirche. Ebenso treten die im kirchlichen Eherecht vorgesehenen Rechtsfolgen(5) ein.

4. Wer den Austritt aus der katholischen Kirche erklärt, kann nicht in einem kirchlichen Dienst- bzw. Arbeitsverhältnis stehen.

5. Die Exkommunikation ist eine Beugestrafe, die zur Umkehr auffordert. Nach dem Austritt wird sich die Kirche durch den zuständigen Seelsorger um eine Versöhnung mit der betreffenden Person und um eine Wiederherstellung ihrer vollen Gemeinschaft mit der Kirche bemühen.

Würzburg, den 24. April 2006

(1) Vgl. die Kanzelverkündigung der Konferenz der westdeutschen Bischöfe vom 15.02.1937 (Volk, L. [Hg.], Akten der deutschen Bischöfe über die Lage der Kirche 1933-1945, Bd. 4, Mainz 1981, 175); „Erklärung der Diözesanbischöfe zu Fragen des kirchlichen Finanzwesens” vom 22.12.1969 (AfkKR 138 [1969] 557). Auch in den Diözesen liegen entsprechende Beschlüsse vor, vgl. Diözesansynode Köln 1954, Trier 1959, Bischöflicher Erlass Augsburg 1988.

(2) Eine Ausnahme bildet die Freie und Hansestadt Bremen, wo der Kirchenaustritt vor der kirchlichen Autorität zu erklären ist.

(3) Auch der Austritt wegen der Kirchensteuer stellt als Verweigerung der solidarischen Beitragspflicht für die Erfordernisse der Kirche (cc. 222 § 1; 1262 CIC i. V. m. Partikularnorm Nr. 17 der Deutschen Bischofskonferenz zu c. 1262 CIC vom 22.09.1992) eine schwere Verfehlung gegenüber der kirchlichen Communio dar und mindert die Rechtsfolgen nicht.

(4) cc. 751, 1318, 1321 § 2, 1364 § 1 CIC.

(5) cc. 1086, 1117, 1124 CIC.

Instrukcja KEP i „Actus formalis” to dwie różne rzeczy!

Otrzymałem ciekawe pismo Kurii Diecezji Opolskiej z 2006 roku, pokazujące stosunek polskiego Kościoła do listu okólnego „Actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica”. 31-go marca 2006 Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych wysłała go do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp Józefa Michalika. W kwietniu został przetłumaczony i wysłany „w dół” do biskupów, którzy zatwierdzili go do użytku w swoich diecezjach w okolicach maja. Apostata z Diecezji Opolskiej wysłał list w sprawie wystąpienia 22-go czerwca więc powinien być „załatwiony” jako jeden z pierwszych na podstawie „Actus formalis”. Tymczasem dowiedział się, że „procedura obowiązująca w diecezji opolskiej” była znacznie bardziej restrykcyjna.

Już wtedy parto do rozwiązań przyjętych formalnie 27 września 2008, co znaczy, że „Actus formalis” nigdy nie był w Polsce darzony specjalnym szacunkiem ponieważ był skierowany do USA czyli innej „rzeczywistości”. Co więcej – procedura „polska” była sformułowana już w 2005 roku a więc PRZED wydaniem „Actus formalis”. Kanclerz kurii warszawskiej ks. Grzegorz Kalwarczyk wydał pierwowzór instrukcji KEP 5-go października 2005! Jedynie formalnie podlegając Stolicy Apostolskiej biskupi z konieczności napisali, że „ujednolicają” (???) zasady zawarte w „Actus formalis”, po prostu dlatego, że nie mogli oficjalnie napisać, że mają w tym zakresie własne rozwiązania. „Actus formalis” wysłano z Watykanu do USA natomiast to samo zjawisko w Polsce wymagało – zdaniem biskupów – znacznie mocniejszego „przykręcenia śruby”. Mimochodem przyznał to nawet rzecznik Episkopatu Polski ks. Józef Kloch w radiu TOK FM 6 listopada 2008.

Kanclerz Kurii ks. Joachim Kobienia ofuknął za brak notarialnego potwierdzenia podpisu. Tej samej rady 21 sierpnia 2008 udzielił ks. Jacek Dzikowski z parafii św. Aleksandra w Warszawie, jednak w 2010 roku powiedział, że po wydaniu instrukcji KEP miałby opory przed uznaniem takiej formy. Wygląda na to, że dokumenty państwowe Kościół był gotów uznawać – przynajmniej werbalnie – tylko w okresie przejściowym. Po zwarciu szeregów we wrześniu 2008 był już „autonomiczny” i nawet podpis Prezydenta by nie pomógł. Kanclerz przechodząc do kontrataku zapuścił się nawet do twierdzenia, że ustawa o ochronie danych osobowych nie dotyczy Kościoła (papier jest cierpliwy…). Szczytem bezczelności było jednak powołanie się na ustawę żeby danych nie udostępnić. Ustawa była zła kiedy ktoś coś chciał, ale dobra kiedy można było mu tego nie dać. Taką samą troską o ustawę swego czasu wykazała pewna spółdzielnia mieszkaniowa i GIODO nie dał się na to nabrać – nakazał „obrońcom ustawy” udostępnić dane o które byli proszeni.

 
 

Featuring Recent Posts Wordpress Widget development by YD