Sumienie, GIODO czy prześwietna kuria? Publiczna prezentacja efektów batalii

W niedzielę 30 marca miałem okazję wygłosić w Warszawie prelekcję pod tytułem „Sumienie, GIODO czy prześwietna kuria? Wystąpienie z Kościoła nowym sporem o inwestyturę„. Odbyła się w ramach Ósmego Festiwalu Racjonalistycznego PSR. Podczas godzinnej prezentacji zostało omówione podłoże konfliktu, ale jednocześnie ujawnione kluczowe dokumenty dotyczące tej ciągnącej się od lat sprawy… Zapraszam do oglądania!

„Wyinterpretowywanie” uprawnień GIODO czyli bitwa na gotowce

Od czterech lat trwa coraz mniej smaczny i zabawny festiwal ustalania tego co dla prawników jest oczywiste i co nie budzi wątpliwości (ani oporu kościołów) nigdzie poza Polską –  że podlegają Ustawie o ochronie danych osobowych tak jak wszyscy inni. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Wojciech Wiewiórowski, którego cała sprawa dotyczy, użył swego czasu pięknych słów „wyinterpretowanie w toku instancji„. Co potoczną polszczyzną oznacza, że nie będzie korzystać ze swoich uprawnień póki nie zostanie do tego zmuszony przez połączone siły obywateli i sądów administracyjnych. No to dalej „wyinterpretowujemy”, bo na razie „wyinterpretowaliśmy” je na zasadzie wyjątku od zasady, że ich nie ma a nie jako zasadę, że je ma. W najlepszym interesie Konferencji Episkopatu Polski jest (i było od wielu lat!) doprowadzenie do precedensowych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego w konkretnych przypadkach (zwłaszcza co do usuwania danych osobowych z ksiąg parafialnych). Takie wyroki zamknęłyby temat na wiele lat, sprowadzając następne sprawy do dość banalnych powtórek i pozbawiając je politycznego znaczenia. Co więcej – Kościół może wynająć do precedensowych rozpraw choćby trzech prawników. Nikt mu tego prawa nie odbiera! W zasadzie jedyne co musi zrobić to zaakceptować prawomocne wyroki, które w ten sposób zapadną.

Niestety, właśnie to wydaje się być największym problemem! Kościół tak się przyzwyczaił do tego, że ma wszystkie przywileje i żadnych obowiązków, że z widocznym trudem przychodzi mu oswojenie się z końcem 16-letniej fikcji „papierowego” podlegania tej ustawie. A jeszcze bardziej – z tym, że jeśli się o coś walczy w sądzie to chce się wygrać, ale trzeba zaakceptować prawomocny wyrok – także jeśli się przegra. I nie oznacza to żadnej „walki z Kościołem” tylko to, że rację miała druga strona. Episkopat Polski w III RP po prostu się rozbisurmanił a cenę tego GIODO przerzucił na skarżących, których praw 4 sierpnia 2010 roku przysięgał bronić. W praktyce walka z GIODO o jego własne uprawnienia zamieniła się w wysyłanie sobie z góry znanych „gotowców” z nadzieją, że już po trzech latach Naczelny Sąd Administracyjny jakoś się do tego odniesie. Po drodze powstały pojęcia „umorzenie za 5 złotych” (bo „przypadały” dwa a opłata porządkowa za wniesienie skargi wynosi 10 złotych) i „Biuro Przepustek do NSA” (to o sądzie pierwszej instancji). My mamy swoje gotowce, GIODO ma swoje i Kościół też ma swoje. Biskupi w większości odpowiadali gotowcem na pytanie GIODO (też z gotowca) czy przyjęli „instrukcję KEPu o apostazji”. Biuro GIODO gotowcem pytało proboszczów czy skarżący wystąpili z Kościoła na co dostawali odpowiedzi, że nie więc sprawę umarzano, bo „ustalono”, że skarżący są… katolikami (patrz: GIODO ujawnia „gotowca” umorzenia, 30 styczeń 2013). Gotowcem GIODO pytał, gotowcem umarzał, gotowcem odpowiadał sądowi – nawet w sądzie gotowcem mówił jego pełnomocnik, niczym na setnym wystawieniu „Upiora w operze”. A jednocześnie nie można się było doprosić o przerwanie tego teatru absurdu i przedstawienie jakichś sensownych wyjaśnień, bo – uwaga! – „sprawy rozpatruje się indywidualnie, indywidualnie rozpatrując zgromadzony materiał dowodowy„. I to mimo, że w 2009 roku cały szereg tego typu wyjaśnień znalazł się w dodatku do instrukcji Serzycki-Budzik, co po raz kolejny pokazało brak niezależności tego urzędu. A efekt tego wszystkiego jest taki, że to kto ma prawo do „merytorycznej decyzji GIODO” jest jeszcze mniej jasne niż było przed naszą kampanią, bo wtedy było jasne, że nikt a teraz to sam diabeł nie wie. Każdy „gotowiec” (czyli formularz przygotowany przez decydenta do stosowania w jakiejś powtarzającej się sytuacji) jest jednak tylko tak dobry jak człowiek, który go uzupełnia i podpisuje. Jego błąd odsłania kulisy i pokazuje, że żadnej realnej dyskusji nie ma, sprawa jest dwieście piętnasta a wszyscy mówią sobie „do zobaczenia za trzy lata w Naczelnym Sądzie Administracyjnym„, parafrazując żydowskie pożegnanie. Poniżej przykłady, kiedy coś poszło nie tak. I nie są to literówki – bo to najmniejszy problem – tylko dowody patologicznej sytuacji. Jeśli dodamy do tego znany problem przeciążenia pracowników Biura GIODO pracą to cała ta strategia była po prostu zbiorowym samobójstwem urzędu. Może po czterech latach wymiany gotowców nadszedł czas na rozmowę?

nieprzerobiony gotowiec Kościoła czyli zagapienie proboszcza

bitwa na gotowce

wiceminister podpisuje bez czytania

wiceGIODO podpisuje bez czytania

niech Ksiądz coś powie tamtemu księdzu!

niech ksiądz coś powie tamtemu księdzu

czy ktoś Księdzu ruszał Księgę Chrztów?

znowu mix spraw

 

O co walczymy i czego chcemy – wywiad

30 marca miałem przyjemność wypowiedzieć się dla nowej telewizji internetowej dla środowisk laickich – racjonalista.tv. Oto nagranie, które właśnie pojawiło się na jej stronie internetowej. Wolno sądzić, że nie jest to jeszcze koniec… :)

Sukces pastafarian klapsem dla rządu

dont panicNaszym stałym Czytelnikom Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie nie trzeba przedstawiać. Od końca 2011 roku jest areną całej niekończącej się epopei o podleganie kościołów Ustawie o ochronie danych osobowych, której Wystap.pl zostało niezamierzoną kroniką. Kiedy wyznawcy Kościoła Latającego Potwora Spaghetti ze swoją nieco podobną batalią o rejestrację wreszcie tam trafili – po odmowie ze strony Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji – niewiele osób założyłoby się, że cokolwiek uzyskają. Stało się jednak inaczej. W wypełnionej publicznością i dziennikarzami największej sali sądowej pastafarianie odnieśli dziś spektakularny sukces! Decyzja odmowna została uchylona z powodów proceduralnych. Sąd dopatrzył się,  że urzędnikom tak spieszyło się do wydania decyzji odmownej, że nie dopilnowali, by wniosek o rejestrację został porządnie wypełniony. Teraz sprawa wraca do ministerstwa, które zostało zobowiązane do przyłożenia się do formalności.

my w TVN24Teoretycznie nie jest to nawet sukces pastafarian (bo nie rozpatrywano sprawy merytorycznie) tylko prestiżowa i wizerunkowa porażka MAiC, które nie zrobiło tego co powinno. Praktyka życia publicznego w Polsce jest jednak nieco odmienna i tak jak w starym dowcipie – choćby nie wiadomo ile tłumaczyć podróżnym, że jadą do Stalinogrodu to oni i tak wysiądą w Katowicach. W rzeczywistości jest to ogromny sukces, który nie spadł z nieba lecz jest efektem wielu miesięcy przygotowań, dobrej organizacji i mobilizacji wiernych. Wystap.pl było pionierem zapraszania „warszawiaków i reszty ludzkości” na rozprawy sądowe, bo szybko stało się jasne, że pełna sala „kibiców” i dziennikarzy w tego typu sprawach może zdziałać więcej niż najlepszy adwokat przy pustej sali. Wystarczy spojrzeć na minę pani sędzi Iwony Dąbrowskiej krzyżującej wzrok z okiem kamery TVNu… Pastafarianom można tego tylko pogratulować, ale nie jest to ich jedyny ani nawet najważniejszy sukces. Można spokojnie założyć, że jeszcze niedawno sąd płynnie przeszedłby do meritum i machając ręką na formalności odrzucił skargę jako „parodię religii”, do czego zapraszali powołani na biegłych religioznawcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po rozniesieniu w drobny mak przez Naczelny Sąd Administracyjny nieformalnego, ale trwałego sojuszu tego sądu z GIODO, przy sali wypełnionej publicznością i dziennikarzami i – last but not least – przy inteligentnych założycielach reprezentowanych przez adwokata Dariusza Golińskiego, ten wariant po prostu zniknął niczym wielkanocny bałwan. Czy znaczy to, że Kościół Latającego Potwora Spaghetti zostanie zarejestrowany? Nie. Nikt nie twierdzi, że zostanie – chociaż jest do tego oczywiście znacznie bliżej niż wczoraj. Ważne jest co innego, tak jak w sprawie Małgorzaty Marenin przeciwko abp Józefowi Michalikowi, która wywołała polityczno-obyczajowe trzęsienie ziemi mimo „prawnej” porażki – ponownie udało się doprowadzić do tego, by procedury i formalności nie były tematem drugorzędnym, krążącym na dalekiej orbicie decyzji politycznych. To bardzo, bardzo dużo – bo bez wiary obywateli w to, że ma być tak jak mówi prawo nie ma ani demokracji ani państwa prawa. Sprawa pastafarian już została klapsem dla rządu i kolejnym sygnałem, że wzrasta znaczenie wymiaru sprawiedliwości w miarę jak obywatele coraz lepiej korzystają ze swoich praw. Sama świadomość, że gdzieś tam w oddali może czekać na śmiałków pociąg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i złote runo wygrania z Polską działa na wszystkich mobilizująco.

PS: Marcin Małecki wypowiedział się dla TVN24 jako przedstawiciel pewnego stowarzyszenia… Niech to będzie teaser tego co wkrótce nastąpi!

Kościół próbuje „obejść” ustawę?

RPO-wreszcie-mówi-na-temat

co widzi Rzecznik Praw Obywatelskich…

Najtrudniejszym wyzwaniem czteroletniej batalii Wystap.pl o prawo do tzw. „wystąpienia po włosku” była deklerykalizacja języka używanego w dyskusji na ten temat. Trzeba było go stworzyć – i to praktycznie od podstaw. Póki wszyscy włącznie – a może nawet na czele – z „witrynami apostatycznymi” trąbili o apostazji niczym o ósmym sakramencie nie było nawet realnej możliwości mówienia o pozbawieniu Polski suwerenności za zgodą jej władz (na ten temat patrz także: „Washington Post” ostrzega przed przejęciem języka przez religie, 29 grudnia 2011). Dopiero wypowiedzenie przez GIODO nieformalnej umowy z biskupem Wojciechem Polakiem i seria styczniowych decyzji zakończyły realizację tego wielkiego zadania, zmuszając Kościół do rozpoczęcia posługiwania się językiem prawa, z którym można się nie zgadzać, ale przynajmniej należy do przestrzeni publicznej. Nie znaczy to bynajmniej, że nie ma tu kilku asów w rękawie…

proboszcz Archidiecezji Lubelskiej

… a co widzi pewien proboszcz

Już trzy lata temu Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich „poddało się” zmasowanej kampanii i – przerywając bezkrytyczne i bezmyślne odsyłanie zaniepokojonych obywateli do niesławnej pamięci „instrukcji KEPu o apostazji” – „przyznało”, że wolność sumienia i wyznania obejmuje prawo do zmiany wyznania i jego porzucenia (w rogu). Na wspomniany przepis (art. 2 pkt 2a Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania) powołuje się także GIODO – bo już może. To tych kilka słów – „należeć lub nie należeć do kościołów” – stało się dla Episkopatu Polski wyzwaniem na miarę „być albo nie być”. Nie powinno więc zaskakiwać, że kilka dni temu jeden z proboszczów Archidiecezji Lubelskiej wysłał list w którym podważał sens tego przepisu i próbował go sprowadzić do wolności sumienia i wyznania jako takiej. To jest czystej wody manipulacja – artykuł 2 tej ustawy wymienia 13 (!) konkretnych praw wynikających z tego bardzo ogólnego (i pojemnego) pojęcia. To o czym pisze proboszcz jest najbliższe punktowi drugiemu tego artykułu. Widać jednak co adwokat Kościoła teoretycznie mógłby próbować uzyskać tego typu sofizmatami. Gdyby udało się ten przepis tak rozwodnić, by stracił znaczenie, byłoby łatwiej zaatakować w sądzie nakazy GIODO dla proboszczów. Czyżby był to planowany scenariusz? Dowiemy się za kilka miesięcy, bo nie da się uciec od publicznej rozprawy. Niecałe trzy miesiące temu napisałem: „jeśli biskupi, zdemoralizowani Komisją Wspólną Rządu i Episkopatu, zrobią wszystko, by powtórzyć „wariant hiszpański” (w Hiszpanii walka o „wystąpienie po włosku” zakończyła się porażką) będzie to społeczno-polityczno-prawny koszmar, który GIODO sam sobie wyhodował„. Wszystko wskazuje na to, że właśnie się rozpoczyna.

Poza tym mogliby wreszcie przestać pisać o „braku prawa do żądania usunięcia danych osobowych z ksiąg kościelnych„, bo jest to klerykalna bzdura zatwierdzona w 2009 roku przez Michała Serzyckiego w punkcie 9 instrukcji Serzycki-Budzik, którą wysłaliśmy do diabła robiąc to czego nie można. Każdy ma prawo żądać tylko nie każdy ma prawo do tego co żąda. Od oceniania czyja racja przeważa są sądy a od ich przedstawiania – adwokaci. Tak to robimy w demokracji. Wypadałoby się po 16 latach obowiązywania ustawy nauczyć tej subtelnej lecz fundamentalnej różnicy. „Brak prawa do żądania” jest niczym innym niż żargonowym określeniem „Biuro GIODO umywa ręce i nie będzie się tym zajmować„. Niestety kurczowe trzymanie się tej nowomowy jest skutkiem prowadzenia przez GIODO obu precedensowych spraw od ponad trzech lat.

I jeszcze coś. Artykuł 2 pkt 2a został dodany do Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania w nowelizacji przyjętej 28 sierpnia 1997 roku, a więc bardzo świadomie i celowo PRZED ratyfikacją Konkordatu, o co była wojna wygrana przez jego przeciwników. 178 posłów wzięło na siebie tę decyzję polityczną z jej daleko idącymi konsekwencjami. Zgłosiła go zaś… Unia Wolności w druku nr 1680 z kwietnia 1996. Konkordatu w całej tej łamigłówce w ogóle zatem nie ma, bo dopilnowano, by wiązały go Konstytucja, deklaracja rządu o interpretacji i „ustawy okołokonkordatowe”, a nie odwrotnie. Poza tym przepis ten jest jedynie uszczegółowieniem wiążących Polskę traktatów międzynarodowych, np. art. 10 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Wprost o prawie do porzucenia religii jako nieodłącznej części praw człowieka zapisano wiadra atramentu. Jego największymi wrogami w ONZ są… państwa islamskie, których opór storpedował przekształcenie deklaracji o wyeliminowaniu wszelkich form nietolerancji religijnej w konwencję międzynarodową. Gdyby Episkopat Polski zamierzał dołączyć do tego zbożnego chóru musiałby nie tylko pominąć chronologię, ale zrobić to za cenę strącenia wolności sumienia i wyznania z piedestału w otchłań piekielną.

patrz także: „Kościół odmówi Komunii św. za… obronę praw człowieka?„, 9 luty 2013

Maciej Psyk: GIODO łamie Konstytucję i prawa człowieka

Na portalu natemat.pl pojawił się wywiad w którym redaktor naczelny Wystap.pl Maciej Psyk odsłania kulisy prawie czteroletniej batalii i analizuje w którym miejscu obecnie się ona znajduje. Wreszcie wszystkie puzzle w tej nieprawdopodobnej układance wskakują na swoje miejsce i widać cały obraz. Zapraszmy do lektury!

*-*-*-*-*-*

Jacek Tabisz: Doprowadzenie do merytorycznej decyzji GIODO (Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych) w sporach obywateli z proboszczami było olbrzymim sukcesem Twoim i całego Wystap.pl. Choć trudno w to uwierzyć są to pierwsze tego typu decyzje od powstania Biura GIODO w 1998 roku a niezwykle zacięta walka o nie – nie z Kościołem lecz z samym GIODO, który nie chciał ich wydawać – trwała przez trzy i pół roku. Czy możesz już powiedzieć: „wygraliśmy to”?

Maciej Psyk: Chciałbym to powiedzieć, ale niestety prawda jest inna. GIODO nie wydaje decyzji po prostu dlatego, że każdy ma prawo do osądzenia sporu z administratorem danych osobowych. Do tej rewolucji jeszcze nie doszliśmy, nawet jeśli GIODO we własnym interesie usiłuje obecnie sprawić takie wrażenie. On robi coś merytorycznie śmiesznego, moralnie haniebnego i prawnie kryminalnego. Po wpłynięciu skargi do Biura GIODO bada – poprzez swoich urzędników oczywiście – czy skarżący aby nie jest chrześcijaninem. Jeśli jest, to wtedy jego skarga ląduje w koszu, bo – jak GIODO zapewniał wielokrotnie osobiście w Sejmie i poprzez swoich pełnomocników w sądach administracyjnych obu instancji – chrześcijanie nie mają prawa do ochrony danych osobowych. Jedynie jeśli inspektor ma dowody, że skarżący wystąpił z kościoła jego sprawa trafia do postępowania wyjaśniającego. Ponieważ uczone nazwy zwiększają powagę urzędu co najmniej dwukrotnie, oficjalnie jest to nazywane „dokonywaniem subsumpcji”. I jak na ironię robi to urząd powołany do ochrony naszej prywatności, stawiając znak zapytania nad sensem swojego istnienia. Użytkownicy Wystap.pl otrzymali decyzje tylko dzięki przejściu przez to oddzielanie obywateli od katolików. Artykuł 194 kodeksu karnego mówi: „Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Można więc powiedzieć, że Biuro GIODO jest obecnie urzędem par excellence przestępczym. Dobra wiadomość jest taka, że jest od powstania w 1998 roku, czyli nie jest gorzej tylko jawniej. Walczymy z tą hańbą nieprzerwanie od trzech lat. Przez pewien czas było to nawet napisane wielkimi literami na stronie głównej Wystap.pl i nadal jest wpisane na naszych profilach na Twitterze i Facebooku. Jest to także naruszenie praw człowieka i jeśli po raz kolejny zostaniemy zmuszeni odjąć sobie od ust, żeby to wykazać, to niech tak się stanie. Przywykłem do tego, że Polska zachowuje się jak nasz wróg pozostawiając wąską ścieżkę do trwającej latami walki ponad siły z całym państwem o swoje prawa jako listek figowy praworządności, więc przejdziemy i przez to. Obecnie GIODO ma ostatnią szansę, by wycofać się z tego obłędu.

–> cały wywiad tutaj <–

O sednie naszej batalii – publicznie

W niedzielę w Warszawie w ramach 8 Festiwalu Racjonalistycznego PSR redaktor naczelny Wystap.pl Maciej Psyk wygłosi referat pt. „Sumienie, GIODO czy prześwietna kuria? Wystąpienie z Kościoła nowym sporem o inwestyturę„. Po raz pierwszy przedstawione zostaną nieznane dotychczas dokumenty. Wstęp wolny. Wszyscy są zaproszeni – zwłaszcza adwersarze.

 

gdzie: Dom Literatury, Krakowskie Przedmieście 87/89

kiedy: niedziela 30 marca, godzina 11:00

(pozostałe referaty i dyskusje do godzin wieczornych)

–> zobacz stronę internetową wydarzenia <–

Nagroda specjalna za budowę świeckiego państwa dla Macieja Psyka

kryształowy globus

Pan Bóg nierychliwy,
ale sprawiedliwy :-)

Po prawie czterech latach od rozpoczęcia walki o normalność, która z woli decydentów zamieniła się w otwartą wojnę z działającym ramię w ramię i ręka w rękę przeciwko prawom obywatelskim sojuszem państwowo-kościelnym mam moralną satysfakcję docenienia i uznania ogromu pracy, który został włożony de facto w obronę Konstytucji. Niedawno sprawiło mi ją przyznanie tytułu Racjonalisty Roku 2013 przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów oraz nominacja do Nagrody Radia TOK FM im. Anny Laszuk. Nie mogłem jednak zostać bardziej uhonorowany niż przez osobistą specjalną nagrodę Wicemarszałek Sejmu za budowę świeckiego państwa. Jest to pierwsze takie zaszczytne wyróżnienie w dwuletniej obecnie historii nagrody Kryształowego Świecznika. W tym roku przypadły one kwartalnikowi „Bez dogmatu” (który zamieścił mój artykuł „Religijna ucieczka od religii i co z niej wynikło), prof. Ewie Łętowskiej (której druzgoczącą analizę kondycji państwa polecałem uwadze w grudniu słowami „ma się wrażenie, że Pani Profesor mówi o nas, o wojnie o „i 3″ i naszym ulubionym ministrze„), inspektorowi Karolowi Szwalbe i Małgorzacie Marenin. Nagroda „vox populi” przypadła prezesowi PSR Jackowi Tabiszowi. Gratulacje!

Oto słowa Pani Wicemarszałek na jej stronie internetowej:

Szczególne wyróżnienie Wicemarszałkini Sejmu RP, Wanda Nowicka przyznała zaś Maciejowi Psykowi, twórcy portalu wystap.pl.
Do Nagrody Kryształowego Świecznika został on nominowany za sądową batalię, w której domagał się odnotowania faktu wystąpienia z kościoła w księgach chrztu. Przez 3 lata walczył o prawo obywatelek i obywateli do  tzw. sprostowania w księgach parafialnych „danych nieaktualnych”, dotyczących m.in. informacji o tym, czy ktoś się czuje wiernym jakiegoś kościoła, czy nie. Jest to standardem w Unii Europejskiej i ułatwia proces wystąpienia ze związku wyznaniowego, co próbowali blokować duchowni Kościoła Katolickiego w Polsce, wprowadzając skomplikowaną procedurę i rytuał apostazji. W ubiegłym roku, po 3 latach od założenia wystap.pl, sąd uznał rację Macieja Psyka.
Uważam, że wyjątkowe inicjatywy zasługują na tego typu uhonorowanie, a działania Macieja Psyka bez wątpienia powinny zostać wyróżnione – podsumowała Wanda Nowicka.

Dziękuję za tę nagrodę – jej blask opromienia wszystkich, którzy przyłączyli się do sprzeciwu przeciwko żenującej falandyzacji prawa, tajnym spotkaniom ministrów z biskupami, pseudokonkordatowi GIODO z Sekretarzem Generalnym Konferencji Episkopatu Polski (instrukcja Serzycki-Budzik), zastępowaniu prawa do sądu truizmami rzeczniczki prasowej o kanonie 535 KPK i całej brzydkiej reszcie, która ujrzała światło dzienne podczas tej batalii okrywającej wstydem naszych adwersarzy. Mam nadzieję, że przede wszystkim będzie kubłem zimnej wody na tych, którym przyszłoby do głowy przypisywać sobie cudze zasługi. A oto dowód na to, że Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy:

Laudacja dla Macieja Psyka from Marcin Małecki on Vimeo.

patrz też: „Wręczono nagrody Kryształowego Świecznika

NSA do WSA: sami to wreszcie rozpatrzcie

NSAZaskakujący zwrot w sprawie trzynastej skargi kasacyjnej o niezrozumiały brak decyzji GIODO w sporze między skarżącym a proboszczem („Czemu katolicy nie mają prawa do ochrony danych osobowych? Dowiemy się w piątek.„, 18 lutego 2014). Naczelny Sąd Administracyjny zastosował niespodziewany manewr i mimo podstaw prawnych i wcześniejszej praktyki nie rozpatrzył sprawy merytorycznie. Zamiast po raz kolejny wykonywać pracę za sąd pierwszej instancji i wykorzystując przepis mówiący, że w sytuacji, która miała miejsce może wydać merytoryczny wyrok, ale nie musi – po raz pierwszy nakazał Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie rozpatrzenie zarzutów naruszenia przez GIODO prawa. Można to chyba odczytać jako niesmak, że jest ponownie angażowany do zajmowania się sprawami, których uporczywe unikanie zdegradowało sąd pierwszej instancji do roli „Biura Przepustek do NSA”.

O dalszym losie sprawy będziemy informować. Patrz także Lex.pl, 24 luty 2014:

NSA: wolność wyznania pozwala na ingerencję państwa w księgi parafialne

Czemu katolicy nie mają prawa do ochrony danych osobowych? Dowiemy się w piątek.

W 2013 roku wygraliśmy „wojnę polsko-wiewiórowską” czyli walkę z GIODO o prawo do ochrony danych osobowych bezprecedensową w III RP serią dwunastu miażdżących wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego. I choć zakończyło to rzekomą niemoc GIODO, który w styczniu po raz pierwszy w historii Biura GIODO zaczął wydawać decyzje w sporach obywateli z duchownymi to robi to tylko dlatego, że uznaje po wstępnym badaniu (tzw. subsumpcji), że skarżący mają słuszny światopogląd czyli wystąpili z Kościoła Katolickiego. I dokładnie to mówi cały tuzin wyroków NSA – katolicy prawa do ochrony danych osobowych nie mają. Ich jakiekolwiek skargi do Biura GIODO mają od razu „z mocy prawa” trafiać do kosza. Czemu – nie wiadomo, bo nikt nigdy nie pokusił się o uzasadnienie. Wiadomo tylko, że GIODO od początku kadencji i aż do dzisiaj broni tego z fanatycznym uporem – a to tym, że jest to zgodne z Konstytucją ponieważ ustawa o ochronie danych osobowych jest z 1997 roku (sic!), a to tym, że ją sprawdzali jacyś prawnicy (więc Trybunał Konstytucyjny już nie musi) a to wreszcie tym, że w pewnym traktacie zaraz za artykułem 16-ym jest 17-y (patrz: „GIODO w Sejmie: prawna dyskryminacja chrześcijan zgodna z Traktatem Lizbońskim„, 21 luty 2012). Uzasadnienia czemu katolicy nie mają w Polsce prawa do ochrony danych osobowych od szesnastu lat nie ma ani słowa. A sprawa nie jest błaha ponieważ art. 31 pkt 3 Konstytucji mówi jasno:

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

W piątek w Naczelnym Sądzie Administracyjnym ta szesnastoletnia zagadka może wreszcie znaleźć rozwiązanie. Kolejny – być może najbardziej pechowy dla GIODO trzynasty – kasator będzie domagał się od niego merytorycznej decyzji administracyjnej i pytał dlaczego jej nie dostał. Miejmy nadzieję, że adwokat GIODO rzuci na to nieco więcej światła niż rewolucyjne odkrycie, że 17 jest zaraz za 16.

Zapraszamy warszawiaków i resztę ludzkości na to najważniejsze ze wszystkich starcie w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, będące kulminacją prawie czterech lat walki wortalu Wystap.pl z kretyńskim „i 3″ w art. 43 ust. 2 UoODO. Przyjdź i zobacz jak dzieje się historia!

 

gdzie: NSA, ul. Piotra Boduena 3, sala E

kiedy: piątek, 21 lutego, godz. 9:30

ONI się nie zmartwią jeśli tego nie zobaczysz.