Niemcy

Sytuacja w Niemczech jest wyjątkowa. W 1919 roku podatek kościelny został zagwarantowany w konstytucji Republiki Weimarskiej (aczkolwiek korzeniami sięga 1803 roku). Po wojnie – przy wsparciu jezuity Johna Murray’a – znów został zagwarantowany w nowej konstytucji RFN. Daje on Konferencji Biskupów Niemiec około 5 miliardów euro rocznie. Jedyną szansą żeby go nie płacić jest wystąpienie z Kościoła. Z kolei Kościół ze swojej strony każe odmową sakramentów i wszystkich praw tych, którzy nie chcą go płacić. Sytuacja, która powstała po okólniku „Actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica” była niejasna zarówno od strony prawa niemieckiego jak i kościelnego. Profesor prawa kanonicznego Hartmut Zapp dostrzegł tę lukę i poświęcił pięć lat na wyjaśnienie obu niejasności, co ostatecznie miało miejsce we wrześniu 2012 roku. Kościół ustalił jednolite stanowisko i wycofał się z oficjalnego ekskomunikowania za niepłacenie „podatku kościelnego” (chociaż zachowano wszystkie kary!) a Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku przyznał rację biskupom, że nie można „częściowo” wystąpić z Kościoła a jego kary za niepłacenie „podatku kościelnego” to jego wewnętrzna sprawa.

Poniżej informacje na temat głośnej w Niemczech sprawy doktora Hartmuta Zappa.

wyrok sądu I instancji z 15 lipca 2009

wyrok sądu II instancji z 4 maja 2010

wyrok sądu III instancji z 26 września 2012

  Episkopat_Niemiec_przeciwko_Watykanowi.pdf (382,0 KiB, 1 884 hits)

  dokumentation-koerperschaftsaustritt-prof-zapp_1_.pdf (76,1 KiB, 1 418 hits)

artykuł w Stern

opinia profesora prawa kanonicznego Georga Bier

dekret Konferencji Episkopatu Niemiec z 20 września 2012

Niemcy: ekskomunika bez ekskomuniki na kilka dni przed rozprawą w trybunale administracyjnym„, 23 września 2012

Pyrrusowe zwycięstwo niemieckiego Kościoła„, 27 września 2012

Ponadto polski ksiądz przygotował ciekawe opracowanie na temat podatku kościelnego.

Pewien Polak przedstawił relację z pierwszej ręki jak wyglądało takie „wystąpienie z Kościoła” w telefonie do internetowego radia „Faktów i Mitów”.

numerekA to numerek kolejkowy do urzędu stanu cywilnego w Monachium, przysłany przez naszą Czytelniczkę. Jej opis: „Cala wizyta trwała 30 minut z czego połowę zajęło czekanie w kolejce za jakąś staruszką. Pan urzędnik nawet nie zapytał po co przyszłam, wydrukowal papier, dał kartkę, zapłaciłam 31 euro (25 za wystąpienie,  6 za zaświadczenie). Podpisałam oświadczenie i otrzymałam uwierzytelniony dokument potwierdzający. W poczekalni musiałam wziąć numerek, który Wam wysyłam”.

patrz także: „Niemcy: wiernych ubywa, ale dochody rosną„, 19 lipca 2015

sondażownia GfK zbadała przyczyny występowania – są podzielone prawie po równo między niechęcią do płacenia podatku kościelnego a utratą wiary jako takiej (mirror)

wynik badania mozaiki wyznaniowej w Niemczech w 2015 roku

znakomita niemiecka strona z wyciągiem danych statystycznych

dane statystyczne Konferencji Biskupów Niemiec za 2016 rok (źródło niemieckie), patrz także – tu, tu, tu

13.08.2017: prof. Ulrich Hemel wezwał w „Welt am Sonntag” do ostatecznego zniesienia podatku kościelnego

Website Comments

  1. Leszek
    Odpowiedz

    Mieszkałem 25 lat w Niemczech. Wystąpiłem z KRK kiedy miałem 21 lat. Idzie się do niemieckiego urzędu gminy, urzędnik wypełnia formularz na kompie, osoba się podpisuje, opłata 31 euro, dostaje się potwierdzenie i cześć, żadna folozofia. Urząd przekazuje informację o wystąpieniu do właściwej parafii i do właściwego urzędu skarbowego.

  2. design eng
    Odpowiedz

    @ Leszek
    Od razu można załatwić sprawę. Przy meldowaniu się w DE deklaruje się brak wyznania i cześć. 🙂 Od 2 tygodni jestem formalnie wolnym człowiekiem i czuję się z tym rozkosznie. 🙂 pzdr!

    • admin
      Odpowiedz

      Czy możesz zdobyć i zeskanować formularz do tego meldunku i deklaracji? Z krótkim opisem co i jak, byłby to ciekawy artykuł o „apostazji podatkowej”. Nie musi być pod Twoim nazwiskiem (chociaż może). Ważny jest tylko land.

    • Ortymaj
      Odpowiedz

      Sprawa jest bardziej zawiła, niż może się wydawać. Otóż w wypadku kogoś, kto poza granicami Niemiec został ochrzczony, a przy wprowadzeniu się do Niemiec podał do formularza meldunkowego „VD” (lub w ostatnich latach po prostu „–„) formalnie nie następuje wystąpienie z kościoła, a jedynie zatajenie przynależności przed urzędem meldunkowym. Kościół może przedstawiając przed urzędem świadectwo chrztu domagać się sprostowania oraz zapłaty zaległego podatku kościelnego. Grożą za to ponadto sankcje karne, choć od orzeczenia Trybunała Federalnego z 17 kwietnia 2008 (numer akt „5 StR 547/07”) oszukiwanie na podatku kościelnym („Kirchengeldhinterziehung”) nie może być ścigane na podstawie kodeksu karnego z urzędu jako przestępstwo podatkowe, lecz jako „zwykłe” oszustwo. Przypadki, aby kościół zjawiał się z roszczeniami w urzędach skarbowych są wprawdzie rzadkie, ale udokumentowane. Zdarzało się to zwłaszcza we wschodnich Niemczech, gdzie po zjednoczeniu wiele osób ochrzczonych nie zgłosiło tego faktu, a parafie po kilku latach hurtem wysyłały „w ciemno” wyciągi z ksiąg parafialnych do urzędów skarbowych, a te do obywateli żądania nadpłaty podatku.

      Jeszcze ciekawsza sprawa: przy wystąpieniu z kościoła w Niemczech koniecznie brać urzędowe potwierdzenie wystąpienia (w niektórych landach kosztuje ono dodatkowo). Akta urzędowe dotyczące wystąpień z kościoła niszczone są często po 10-15 latach (brakowanie akt), wtedy do akcji wkracza ksiądz proboszcz lub wielebny pastor z wyciągiem z księgi parafialnej, z żądaniem zwrotu podatku – patrz wyżej. Wtedy ratuje nas tylko posiadanie potwierdzenia wystąpienia z kościoła we własnej domowej teczce. Tutaj artykuł z Financial Times Deutschland o takiej sprawie: http://www.ftd.de/karriere/recht-steuern/:kirchensteuer-ein-kirchenaustritt-spart-nicht-immer-kirchensteuer/60006377.html

      • admin
        Odpowiedz

        Dziękuję za uzupełnienie. Czyli nie zadeklarować przynależności a wystąpić to dwie różne rzeczy. Tym bardziej jasne, że ten system się wali, bo są z nim same problemy. To już nawet włoskie „osiem promili” ma większy sens.

  3. Ortymaj
    Odpowiedz

    Nie wiem skąd wzięliście informację, jakoby podatek kościelny zapisany był w obecnej Ustawie Zasadniczej (Grundgesetz, GG) albo w obowiązujących nadal przepisach Art. 135-141 Konstytucji Rzeszy ((Weimarer) Reichsverfassung, WRV). GG przewiduje tylko w Art. 7, że nauka religii jest obowiązkowa, poza szkołami bezwyznaniowymi (w uproszczeniu, bo jest jeszcze „Klauzula Bremeńska” w Art. 141 GG oraz konkurencja z Art. 4 „wolność sumienia i wyznania”). Podatek kościelny wynika natomiast z konkordatów (rzeszy, pruskiego, badeńskiego), umów międzynarodowych między „Stolicą Apostolską” a niektórymi landami (bez tytułu „konkordat”, ale o tym samym charakterze), umów między kościołami ewangelickimi a landami oraz w jednym przypadku umowy między diecezjami katolickimi a landem.

  4. Ortymaj
    Odpowiedz

    Jeszcze jedna sprawa. O ile wystąpienie formalne z kościoła (tego czy owego) oznacza, że nie trzeba płacić podatku kościelnego (jeśli się nie zgubi zaświadczenia, rzecz jasna i jeśli się nie podpada pod tzw. podatek od pogaństwa), to kościół katolicki zastrzega sobie prawo do dalszego przetwarzania danych osobowych osób, które wystąpiły. Wszelkie skargi są bezskuteczne, Federalny Trybunał Konstytucyjny odmówił kilkakrotnie rozpatrzenia sprawy. Kościół przetwarza ponadto (wedle własnych zasad oczywiście) np. dane osób, które były leczone w koscielnych szpitalach (to 1/3 wszystkich szpitali, są opłacane normalnie przez kasy chorych) – nawet będąc zawsze ateistą i mając pecha, że przyjedzie po ciebie kościelne pogotowie (ewangeliccy Johanniter albo katoliccy Malteser), albo i świeckie pogotowie zawiezie cię akurat do kościelnego szpitala, dostajesz się w macki kościoła. W przypadku niekatolickich dzieci, których jedno z rodziców jest katolikiem, kościół katolicki otrzymuje od urzędu meldunkowego informację o urodzeniu dziecka i wysyła do rodziców list, w którym podchwytliwie próbuje ich skłonić do wyjawienia płci i imion dziecka!

  5. anonim
    Odpowiedz

    Witam, mam takie pytanie może ktoś zna odpowiedź. Zameldowaliśmy się z chłopakiem w Niemczech. Niestety zostaliśmy źle poinformowani co do wypełnienia formularza w sprawie wiary. Znajomi powiedzieli nam, że nie musimy wpisywać, że jesteśmy wierzący. Dowiedzieliśmy się jednak, że informacja ta idzie do Polski. Czy przy zmianie meldunku (mamy ustalony termin) jest możliwa zmiana wiary w rubryce czy musimy to jakoś inaczej załatwić? Dziękuję.

    • admin
      Odpowiedz

      Znajomi dobrze was poinformowali – NIE MUSICIE wpisywać, że jesteście wierzący. To „oszczędza” kilkaset euro rocznie, bo katolicy PŁACĄ PODATEK KOŚCIELNY. Większość Polaków w Niemczech tak robi i Episkopat Polski przymyka na to oko i nie traktuje tego jak apostazji. Chyba lepiej było po prostu nie oszukiwać niż oszukiwać a potem się martwić jak to odkręcić, bo się proboszcz dowie!

      • anonim
        Odpowiedz

        Oczekiwałam odpowiedzi jak to można załatwić. Gdybyśmy od razu to wiedzieli to normalnie byśmy to wpisali, ale wszystkiego nam na początku nie powiedzieli, gdy nam pomagali załatwiać sprawy więc ktoś może wie jak to się załatwia?

        • admin
          Odpowiedz

          I teraz katoliczkę będziesz udawać żeby się nie wydało? Wstydź(cie) się. Aniś wierna aniś niewierna. Nikt was nie zmuszał do kłamania. Mleko się już rozlało. Najlepiej to już zostaw a proboszczowi powiesz, że to tak z wrodzonego skąpstwa chciałaś parę € na potrzebach Kościoła zaoszczędzić. 🙂

    • Ortymaj
      Odpowiedz

      Mieszkam w Niemczech od parunastu lat i trochę znam się na sprawie. Jeśli się przy pierwszym meldunku poda, że nie jest się członkiem żadnego kościoła, nic nie idzie o ile wiem do Polski. Co prawda kościoły mają prawo wglądu w listy meldunkowe i porównania ich z własną dokumentacją, ale myślę że to dla nich w przypadku osób urodzonych za granicą zbyt skomplikowane. Uwaga: podanie przy pierwszym zameldowania, że się nie jest katolikiem, jeśli się było ochczonym oraz nie wystąpiło w Niemczech z kościoła jest wedle tego co wiem wykroczeniem oraz ewentualnie rodzi skutki cywilnoprawne. Ale ponieważ administracja kościelna musiałaby długo pracować nad zdobyciem dowodów (porównywanie miejsca urodzenia z listą polskich parafii, wyszukiwanie właściwej – a nuż trafiło się na ateistę albo buddystę i cały wysiłek na nic), to wydaje się to mało prawdopodobne. Informację całkiem pewną można zdobyć tylko u prawnika.

      Wystąpić osoba dorosła może od roku 1919 bez ograniczeń, to ewentualnie kosztuje do 40 € (zależy od landu), wystarcza dowód lub paszport i zdaje się zaświadczenie o zameldowania (księgi rodzinnej zapewne nie macie…). Ale ta informacja o wystąpieniu przekazywana jest kościołowi, który ma ją tutaj na tacy i nie musi nic wyszukiwać i owszem przekazuje ją do parafii chrztu do Polski. Oficjalnie służy to spełnieniu obowiązku poprawienia danych osobowych koniecznych ze względów kultowych. Ważne: wziąć urzędowe potwierdzenie wystąpienia i strzec jak oka w głowie! Po paru latach kościół może wyskoczyć z aktem chrztu i twierdzić, że nadal przynależycie oraz żądać zapłaty „zalgłego” podatku. Wtedy trzeba udowodnić, że nie jest się wielbłądem.

  6. Mazurka
    Odpowiedz

    Hej, witam serdecznie. Widzę, że wszyscy tu są dobrze poinformowani, więc chciałabym poprosić Was o poradę w mojej sprawie. Przy meldunku w DE, ok 3 lata temu podałam brak wiary i podatku nie płacę. Generalnie wciąż nie dokonałam apostazji w PL bo jest to niezwykle uciążliwe, ale na pewno chcę wystąpić. Pomyślałam, żeby wystąpić w Niemczech – tak jak opisaliście powyżej, ale czy wtedy nie ryzykuję że „podłożę” się skarbówce i że będą próbowali ściągnąć zaległy podatek za te 3 lata? Może lepiej poczekać i zrobić to przy okazji pobytu w Polsce… Jak myślicie? Dziękuję z góry za pomoc i pozdrawiam!

      • Mazurka
        Odpowiedz

        Tak, teraz nie płacę, ale obawiam się przykrej niespodzianki w stylu „proszę spłacić należność za ostatnie 5 lat”. A słyszałam, że są przypadki wymiany danych i mogą wystąpić o spłatę zaległego podatku.
        A drugi temat to to, że chcę wystąpić. Myślałam, żeby wystąpić tu, bo nawet za opłatą procedura brzmi przyjaźniej niż w Polsce. Więc bardzo chętnie bym to tak przeprowadziła, ale czy wtedy nie sprowadzę sobie na głowę Finanzamtu?
        Dzięki i pozdrowienia!

        • admin
          Odpowiedz

          Skoro się zadeklarowałaś jako niewierząca to nie powinnaś płacić – chyba, że się odnawia co roku. Możesz się upewnić u doradcy podatkowego czy wszystko masz dobrze.
          To jest oczywiście poza faktem, że WIERNI PŁACĄ.

        • ortymaj
          Odpowiedz

          Muszę niestety polemizować z wypowiedzią admina. Owszem, podanie, że nie należy się do kościoła przy pierwszym meldunku, jeżeli się do niego wstąpiło oraz nie wystąpiło przed niemieckim urządem do tego powołanym (sądem lub USC, w zależności od landu) nie jest równoważne z wystąpieniem. Podatek nie będzie ściągany, aż się ktoś jakimś trafem nie zorientuje. Takie przypadki są znane, jeden był ostatnio nagłośniony, kiedy to obywatela Francji T. Boresa, który osiedlił się w Berlinie i przy zameldowaniu podał, że jest bezwyznaniowcem, skasowano za pół roku wstecz, gdy funkcjonariusze kościoła w jego rodzimej parafii odnaleźli akt chrztu. Tutaj można o tym poczytać.
          P.S. Wystąpienie z kościoła poza granicami Niemiec nie jest przez Niemcy uznawane. Tak to jest zdefiniowane w wydawanych przez diecezję „Porządkach podatkowych”, tutaj przykładowo Kirchensteuerordnung diecezji Trewir, zobacz §1, ustęp 2.

  7. Katarzyna
    Odpowiedz

    Czy ten dokument, który trzeba podpisać żeby wystąpić z kościoła katolickiego nazywa się der Kirchenaustritt? Idę to jutro załatwić i muszę wytłumaczyć o co mi chodzi a nie wiem jak to się nazywa. Dziękuję i pozdrawiam!

    • admin
      Odpowiedz

      Der Kirchenaustritt to wystąpienie z Kościoła, co nawet ja wiem z moim tragicznym niemieckim. Druczek to jakiś druczek a sama procedura to „Kirchenaustritte”. Zobacz opis nad komentarzami.

      • Ortymaj
        Odpowiedz

        „Kirchenaustritte” to liczba mnoga od „Kirchenaustritt”. Dokument nazywa się o ile wiem „Kirchenaustrittserklärung”. Trzeba się w sądzie albo urzędzie stanu cywilnego (w zależności od landu) zapytać: „Wo kann ich den Kirchenaustritt erklären?”

  8. Ortymaj
    Odpowiedz

    Ale należy dodać, że polskie tłumaczenie nie wiedzieć czemu tłumaczy „Kirchenaustritt” jako „apostazja”. Informacja o „Familienbuch” jest mocno przestarzała, coś takiego mieli tylko ci, co zawarli małżeństwo w Niemczech i to do tego przed rokiem 2009, do tego od końca roku 2013 nie dokonuje się w istniejących Familienbücher dalszych wpisów.

  9. Marta
    Odpowiedz

    W Polsce zostałam ochrzczona lecz do kościoła nie chodzę od dziecka. Trzy lata temu zameldowałam się w Niemczech i zaznaczyłam opcję „nie przynależę do żadnej religii„. W ubiegłych dwóch miesiącach z mojej pensji na rzecz „Kirchensteuer” potrącono po 45 euro a w tym nagle 250. Ponieważ pracuję w nieregularnym wymiarze godzin, nie zorientowałam się od razu.
    Polecam załatwić to od razu. Najwyraźniej określenie przy meldunku niewiele znaczy i mogą spokojnie ściągać zaległe płatności.

    • Ortymaj
      Odpowiedz

      Tak właśnie jest. Urzędy przekazują comiesięcznie informacje o nowo zameldowanych osobach wszystkim kościołom, te zaś na tej podstawie mogą wyszukać dane na temat przynależności do kościoła. Za przynależną do kościoła uważa się każdą osobę, która została ochrzczona i nie wystąpiła z kościoła przed niemieckim urzędem. Wystąpienie z kościoła dokonane poza granicami Niemiec, na przykład w podobnym trybie w Austrii, a także zgodne z polskim prawem na podstawie zwykłego jednoznacznego oświadczenia woli nie ma żadnego znaczenia.

      • admin
        Odpowiedz

        Swoją drogą to znamienne: KEP ogłosił, że zagraniczne „apostazje podatkowe” nie mają znaczenia a „KEN” z kolei nie interesuje ich zagranica czyli Polska.

  10. Remigiusz
    Odpowiedz

    Mam dylemat. Ortymaj czy mógłbyś mi doradzić bo sam nie wiem co robić? W 2004 roku podczas meldunku podałem „katolik” (tak trochę nieświadomie). Po czym założyłem gewerbe i wtedy zgłosiłem, że jestem ateistą (tak doradził nam nasz księgowy). W sumie nawet nie pamiętałem już wtedy co podałem podczas meldunku. Tak czy siak urząd skarbowy nie pobierał ode mnie podatku kościelnego do teraz. Jestem zatrudniony i nie wiem skąd wyszło, że jestem katolikiem i mój szef musi płacić podatek kościelny. Co mam robić? Czy urząd skarbowy upomni się o zwrot podatku za zaległe lata? Czy mam wystąpić z Kościoła i będzie ok? Czy mimo wystąpienia będę musiał zapłacić zaległy podatek?

    • Ortymaj
      Odpowiedz

      Jako Gewerbetreibender/Einzelunternehmer miałeś chyba ten sam numer podatkowy (Steuernummer) co teraz? (Uwaga: nie mam na myśli Einkommensteuer-ID). Jeśli tak, to pytanie, skąd nagle „wyszło”, że jesteś katolikem? Radzę iść do urzędu meldunkowego (najczęściej pod nazwą Einwohnermeldeamt) i sprawdzić, jak jesteś tam zameldowany.

      Jeśli masz wpis „–„, to znaczy że ktoś się pomylił. Jeśli jednak masz w meldunku „rk”, musisz płacić podatek. Jeśli wystąpisz, od następnego miesiąca nie będziesz płacił podatku kościelnego (w niektórych landach dopiero za dwa miesiące). Ale niestety, wygląda na to, że urząd skarbowy się wtedy zorientuje i będziesz musiał zapłacić pięć lat zaległego podatku. Być może będziesz też potrzebował adwokata.

  11. Roksana
    Odpowiedz

    Mam pytanie: jeżeli chce się uregulować zaległy podatek kościelny za 12 miesięcy, doliczane są jakieś odsetki czy do zapłaty jest „tylko” kwota zaległa za te 12 miesięcy?

    • admin
      Odpowiedz

      Przyznam się, że nie wiem. To jest pytanie do niemieckiego księgowego (i to raczej z Twojego landu, bo wysokość podatku i forma Kirchenaustritte różnią się między landami więc niewykluczone, że to także).

      • Ortymaj
        Odpowiedz

        Procedura rozliczania podatku zależy od Abgabeordnung (AO), dosłownie „porządku danin”, czyli ordynacji podatkowej, a jest to przepis federalny. Wynika to z tego, że podatek kościelny jest landowym podatkiem aneksowym do federalnego podatku dochodowego.

    • Ortymaj
      Odpowiedz

      Jeśli podatek jest „zaległy”, bo nie były płacone zaliczki przy podatku płacowym (Lohnsteuer) to przy rozliczeniu w obrębie podatku dochodowego (Einkommenssteuer) przy terminowym złożeniu zeznania (w normalnym przypadku do 31. maja) nie powstaje żadna zaległość, a podatek wpłaca się po otrzymaniu zaświadczenia o podatku dochodowym (Einkommenssteuerbescheid). Natomiast po przekroczeniu terminu płatności po otrzymaniu zaświadczenia należą się odsetki.

      Rozstrzygające pytanie brzmi: dlaczego powstała zaległość w podatku kościelnym?

Post a comment