Zbigniew Kaczmarek z Olecka napisał skargę do GIODO w maju 2010 i już w marcu 2011 Pani Dyrektor Departamentu Orzecznictwa, Legislacji i Skarg Monika Krasińska zaczęła ją rozpatrywać. Jak to możliwe? Cóż, chodzi o pewną obietnicę: „Wystąpię też do kurii o poinformowanie mnie o miejscu i sposobie przechowywania moich danych w zasobach Kościoła katolickiego i zażądam wydania mi moich akt lub zniszczenia wpisów w księgach. Ustawa o ochronie danych jasno mówi, że kościoły i związki wyznaniowe mają prawo zbierać i przetwarzać dane osobowe tylko i wyłącznie dotyczące ich członków. A ja przecież przestanę być członkiem Kościoła katolickiego. Tym samym zniknie przyczyna dla której Kościół ma prawo gromadzić i przetwarzać informacje o mojej skromnej osobie” (Duży Format, 26 czerwca 2006, s. 15).

Nic dziwnego, że pierwsza odpowiedź była według starego gotowca czyli „my nic nie możemy„.

  z_GIODO_I_-_Monika_nie_skorzysta_z_art_14_pkt_2.pdf (356,9 KiB, 774 hits)

Okolicznością łagodzącą jest dla Pani Dyrektor to, że pomogła jej w tym głupota zawodowych apostatów, którzy pozbawiali siebie i innych prawa do Komunii Świętej, zostawiając Kościołowi „urabianie” urzędników bez żadnej opozycji. Mimo iż formalnie GIODO od początku miał wobec kościołów art. 14 pkt 2 Ustawy o ochronie danych osobowych, przed powstaniem wystap.pl traktowano to jak ósme zęby – niby są, ale gryźć nie gryzą. Dopiero praca organiczna doprowadziła do szokujących efektów terapii. W lutym, kiedy całe Biuro było już mocno skruszałe, Zbigniew wysłał dogrywkę.

Na to była jeszcze próba stworzenia dodatkowej linii obrony (art. 63 par. 2 kpa), ale przejście przez to było już formalnością. I w ten sposób 30 marca 2011 roku Pani Dyrektor musiała przełknąć gorzką pigułkę i zmienić swoją odpowiedź z 22 czerwca 2010.

Swoim podpisem potwierdziła, że… sama nie ma czystego sumienia. Pani Dyrektor, niech Pani sama zobaczy i powie do czego to podobne. Ten sam skarżący, ten sam urzędnik, to samo prawo i ta sama sprawa – i dwie różne decyzje. A poszło o stresowanie duchownego listem. I jak tu mieć szacunek do urzędu, który trzeba popychać do stosowania ustawy? A mówił Antoni Słonimski – „Jeśli nie wiesz jak się zachować, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie„.

Dzięki wysłaniu „listu stresującego” sprawa jest już na drodze do umorzenia, co miejmy nadzieję, że pójdzie sprawnie.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Czuję jednak, że Ministrowi nie starczy odwagi by przełamać złe prawo i pomnik będzie musiał być zbiorowy dla wielu ludzi. 🙂

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    Trzeba jednak przyznać, że biuro GIODO działa coraz bardziej w oparciu o prawo ogólne, a nie o gusła, obrzędy, obrzędziki i mistyczne zwiastowania. Żeby jeszcze tak poprawił sprawność działania, co do terminowości załatwiania skarg, to byłoby już całkiem cacy.

Post a comment