Czasy „sakramentu apostazji” dobiegają końca w szybkim tempie. Zbigniew Mikołejko dla TOK FM odciął się od „dokonywania apostazji” i wskazał na wbudowaną w nią pułapkę uznawania władzy Kościoła żeby powiedzieć, że się jej nie uznaje. Czyli to o czym mowa na wystap.pl od dwóch lat i dlaczego „witryny apostatyczne” są Wunderwaffe Episkopatu Polski. Pewnym novum w debacie publicznej jest natomiast przypomnienie wprost, że apostazja to relikt wyciągnięty w 2005 roku z mroków średniowiecza przez dzisiejszych organizatorów „Tygodnia Apostazji”.

Katolicki akt apostazji przypomina średniowieczne praktyki wykluczenia ze społeczności ludzkiej – opisuje historyk religii prof. Zbigniew Mikołejko. – W akcie apostazji jest pewien paradoks. Gdybym go dokonał, to w jakiejś mierze uznałbym prawo Kościoła do decydowania o moim losie – mówi. Dodaje, że jednocześnie rzeka wiernych odpływa z Kościoła dyskretnie.

(…) Jeśli ktoś chce przestrzegać prawa kanonicznego, to jest jego wybór. Prawo kanoniczne, jak cała rzeczywistość wiary, jest sprawą prywatną człowieka i sprawą instytucji kościelnych. Paradoks polega na tym, że ci ludzie, protestując przeciwko wszechmocy kościelności, do tej kościelności się w gruncie rzeczy uciekają.

–> link do artykułu <–

 

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że prof. Zbigniew Mikołejko też nie bardzo jest do końca zorientowany, co się faktycznie dzieje. Szkoda, że nikt nie chce zasięgnąć wiedzy u źródła przed publikacją swoich artykułów. Świadczą o tym słowa Profesora:

    Natomiast próby osób ze środowisk ateistycznych, które zaskarżają kościelną procedurę apostazji do świeckich sądów, prof. Mikołejko uznał za bezcelowe. Jak mówi: – Te osoby popełniają błąd. Jeśli ktoś chce przestrzegać prawa kanonicznego, to jest jego wybór. Prawo kanoniczne, jak cała rzeczywistość wiary, jest sprawą prywatną człowieka i sprawą instytucji kościelnych. Paradoks polega na tym, że ci ludzie, protestując przeciwko wszechmocy kościelności, do tej kościelności się w gruncie rzeczy uciekają.

    Wygląda na to, że Mikołejko zdaje się, jako byśmy do sądów administracyjnych skarżyli prawo kanoniczne, a nie decyzje GIODO. Czyli wydaje Mu się, że skarżymy „Świętą Instrukcję Apostatyczną”, a nie decyzje urzędowe, wydane na podstawie prawa powszechnego. Jakoś ciągle widzę ten sam błąd popełniany powszechnie – nieumiejętność oddzielania sacrum od profanum. Wciąż w umysłach ludzi panuje przekonanie, że bez względu na to, o co złożona jest skarga na kler, to dotyczy ona sacrum. Nie rozumieją, że autonomia dotyczy jedynie obrządku, liturgii, administrowania zasobami kościelnymi oraz jurysdykcji biskupiej, do której państwo się nie wtrąca, ale to nie zdejmuje z włodarzy Kościoła obowiązku stosowania się i przestrzegania prawa powszechnie obowiązującego w Polsce i brania odpowiedzialności za jego łamanie. Boże Ty to wszystko widzisz i nie grzmisz!!! 🙂

    • admin
      Odpowiedz

      No niestety tu popełnił gruby błąd. Wrzucił nas do jednego worka razem z apostatami czyli pokazał, że coś gdzieś słyszał i tak mu się wydawało, że to Milewczyk z Prochem tacy mądrzy. Wielka szkoda. Powiedział jednak to co sami mówimy od dawien dawna, że Święta Instrukcja Apostatyczna to prawo kanoniczne i każdy kto się do niej stosuje musi uznawać jej konsekwencje (oraz ich brak…).

  2. Arek
    Odpowiedz

    A Bóg na to: „Immanuelu, może popełniasz jakiś błąd w komunikacji, skoro ani profesor Mikołejko i ani ludzie w swej „powszechności” nie słyszą Twojego krzyczącego punktu widzenia„.
    Swoją drogą, z mojej strony i tak podziękowania, że wybitny profesor został potraktowany dość ulgowo i mimo wszystko, kulturalnie. Może przydałaby się jednak jakaś kampania paszkwili, dopóki nie skruszeje i nie odda Wam należnych honorów. Czyż to nie byłaby publicystyka bardziej w Waszym dotychczasowym stylu??? Z pewnością gdyby ją przeczytał (a zapewne czyta ten portal, tak jak i Palikot, tak jak i milion innych wolnomyślicieli, tak jak i zwolennicy, przeciwnicy, księża, dziennikarze itp. itd.), wówczas przyjdzie i powie: Tak malowniczo mieszacie ludzi z błotem, że aż zapałałem do współpracy z Wami. Rozkopaliście dokoła siebie rowy agresji, ale ja się nie usztywniam, pomogę Wam, polobbuję, nagłośnię, ściskam Wam rękę, bo mogę się od Was wiele nauczyć… No bo Wy ode mnie to już oczywiście nic.

    • rybsko
      Odpowiedz

      Błąd w komunikacji… hm… Z całą pewnością bezkrwawa, cywilizowana walka o lepsze prawo i prawa człowieka, wymagająca znajomości kontekstu, ogromu szczegółów, przepisów i faktów, jest mniej spektakularna i tym samym mniej nośna, niż rozmiar dekoltu pierwszej lepszej celebrytki serialowej, nie wspominając już o przypadkach, gdy kiepsko zestawi apaszkę i skarpetki. Zawodowi apostaci popełnili przebiegłą sztuczkę, sprowadzając całą sprawę to takiego bulwarówkowego poziomu. Mają nośne, proste, zapadające w pamięć hasełko, które łatwo i przyjemnie się wciąga, tak jak galerię zdjęć owej celebrytki na pudelku, a chętnych, oczekujących na prosty, by nie powiedzieć prostacki przekaz, nie brakuje. Sęk w tym, że w przypadku fanów celebrytki ich pasja zasila kabzy wielkich koncernów z różnorakich branż, a piewcy apostazji ugruntowują dominację Kościoła Katolickiego nad społeczeństwem i państwem. Wracając do sedna, masz rację, komunikacyjnie mamy pod górkę, ale to w żaden sposób nie umniejsza istoty sprawy, o którą tu walczymy, ani trafności argumentacji, która w tej walce jest wykorzystywana.
      Pan profesor popełnił rzeczywiście błąd, nie za bardzo rozumiem dlaczego mielibyśmy tego błędu nie wytknąć, gdy wydaje się tak oczywisty, w szczególności w kontekście pozostałej części jego wypowiedzi, która nie pozostawia wątpliwości co do sposobu oceny rzeczywistości. Niektórym polemika i konfrontacja mieszają się z agresją, ale zawsze raczej podejrzewałem o to osoby wierzące. 😉

    • Immanuel
      Odpowiedz

      Arku, nikogo z błotem nie mieszam i nie zamierzam. Chyba coś się Tobie pomyliło. To, że „zawodowi apostaci” i ich zwolennicy tu czytają, to nie nowina, a Ty jesteś tego przykładem. Tylko tyle, że z tego czytania jeszcze nic nie wynika. Nadal nie rozumiecie, że swoim postępowaniem ugruntowujecie władzę kleru nad prawami człowieka i polityczną w Polsce. Przez was już nawet sąd „zgłupiał” i nie wie gdzie się kończy autonomia Kościoła a zaczyna obowiązek przestrzegania prawa powszechnego i kto jest podmiotem występowania z Kościoła. To jest ewidentna zasługa propagandy Milewczyka, Prochowicza, Gawlika i ich kolejnego show, oraz głoszenia, że apostazja według instrukcji KEPu jest jedyną prawną drogą wystąpienia, a bez zgody kleru nie można wystąpić. I dalej twierdzę, że czytacie, ale nic do was nie dociera. Jak to się nazywa…? Analfabetyzm wtórny…? Czy znacznie gorzej…?
      Wybaczam Ci coś napisał, bo z całą pewnością nie wiesz co piszesz i czynisz.

    • Button
      Odpowiedz

      Jak z tego artykułu wynika prof. Mikołejko krytykuje apostzję:

      On sam jednak, jak podkreślił, apostazji dokonywać nie zamierza. – Jest w tym pewien paradoks. Gdybym dokonał tego aktu, to w jakiejś mierze uznałbym prawo Kościoła do decydowania o moim losie. A ja nie chcę, żeby ta instytucja decydowała o moim losie. Odcięcie się – owszem tak, ale nie na gruncie reguł, które ta instytucja wyznacza – zadeklarował.

      a więc potwierdza podporządkowanie się tym aktem Kościołowi z czym się nie zgadzamy w odróżnieniu od was.

      Natomiast próby osób ze środowisk ateistycznych, które zaskarżają kościelną procedurę apostazji do świeckich sądów, prof. Mikołejko uznał za bezcelowe. Jak mówi: – Te osoby popełniają błąd. Jeśli ktoś chce przestrzegać prawa kanonicznego, to jest jego wybór.

      – w tym przypadku widać, że nie do końca orientuje się o co chodzi ze skargami do WSA, że nam nie chodzi o przestrzeganie prawa kanonicznego tylko polskiego i Konstytucji RP. Jeśli chodzi o ulgowe traktowanie profesora to jest to chyba normalne, że jeżeli ktoś nie bardzo orientuje się w temacie to można mu wybaczyć. Gorzej jeżeli osoby doskonale zorientowane w tym, że tańczą w takt organów kościelnych ośmieszają siebie i namawiają innych do tego samego. Pocieszające są ostatnie Twoje słowa, że uczysz się od nas i również wyciągamy do Ciebie pomocną dłoń w przejściu na właściwą stronę wyrwania Cię z objęć Episkopatu.

    • timmon
      Odpowiedz

      Ruch Palikota dał jasno do zrozumienia, że jak rok temu chodzi mu tylko i wyłącznie o rozgłos medialny a nie o jakąkolwiek walkę o „świeckie państwo”. Jeżeli ktoś nie zagłębiając się w temat, mimo jasnych głosów z naszej strony (dziesiątki rozmów telefonicznych z Rzeczniczką „RP” i posłami oraz emaili) wojuje prawem kanonicznym, ten od prawa kanonicznego, na które nie ma żadnego wpływu (zgodnie z zasadą rozdziału państwa od Kościoła) ginie.

  3. Ceres
    Odpowiedz

    @ Arek
    Weź do serca treść mądrego wpisu rybsko i dokonaj wysiłku by zgłębić zawiłość procesu „wyjścia po włosku”! Chyba, że „pasi” Ci status ekskomunikowanego katolika. Jeśli tak, to żyj zdrowo i szczęśliwie. Po co się szarpiesz i – jak nie przymierzając JarosBaw – widzisz wszędzie wrogów?

  4. Zbigniew
    Odpowiedz

    W Polsce „Pacta sunt servanda” działa tylko w jedną stronę! Idąc dalej, obecna konstytucja polski art. 90, art. 91, oddaje wszystkich ochrzczonych w obrządku łacińskim pod władzę Kościoła katolickiego! Dodając do tego Konkordat to ochrzczeni w Krk mają przechlapane po wsze czasy!

    Informacja za Wikipedią!
    Dotyczy pacta sunt servanda. Klauzula rebus sic stantibus została wprowadzona do art. 357 Kodeksu cywilnego ustawą z dnia 28 lipca 1990 r. Nie wiem czy ma zastosowanie w stosunku do „Stolicy Apostolskiej” czyli papieża?

  5. Arek
    Odpowiedz

    @ Ceres
    Przecież za treść i formę artykułu na temat Mikołejki przecież podziękowałem!! Choć i tak niestety nie zostałem w pełni zrozumiany. ;-( Nie krytykowałem rzekomej agresji w tamtym miejscu, lecz puściłem aluzję do wielu historyjek z przeszłości, bo obserwuję je od około roku.
    Jeśli człowiek ma pogląd odrębny, choćby tylko w kwestii ważkich subtelności, to strasznie łatwo jest zostać oskarżonym o trolling, agenturę, „szarpanie się”, analfabetyzm i w ogóle chyba wszystko, co najgorsze. Podwinąwszy zatem ogon, dodam na kompletne (jak sądzę) odchodne, że jeśli komuś wydało się trafne porównanie mnie do osoby wierzącej (i to akurat do wojującego katolika JarozBawa), to ja wykorzystując tę stylistykę przysięgnę, że jeśli by np. naukę społeczną Kościoła obrazowo porównać do Idei Wystąpienia z Kościoła, to jeśli Wy bylibyście purystami czyli dajmy na to „nie przymierzając” – takimi Pieronkami Wystąpienia, to ja raczej Bonieckim niż Jarosławem. To tyle w kwestii ewidentnych nieporozumień i potraktowania mnie niejako „z buta”. Pa!

    • admin
      Odpowiedz

      jeśli komuś wydało się trafne porównanie mnie do osoby wierzącej (i to akurat do wojującego katolika JarozBawa), to ja wykorzystując tę stylistykę przysięgnę, że jeśli by np. naukę społeczną Kościoła obrazowo porównać do Idei Wystąpienia z Kościoła, to jeśli Wy bylibyście purystami czyli dajmy na to „nie przymierzając” – takimi Pieronkami Wystąpienia, to ja raczej Bonieckim niż Jarosławem

      No i gadaj z takim, który z opcji „reply” nie korzysta i wali aluzje i porównania, które tylko on sam rozumie. :-/

Post a comment