Ukazała się książka Ryszrda Kalisza „Z prawa na lewo” (to taki specyficzny gatunek „wywiad-rzeka”). Polityk opowiada w niej o swoich poglądach, wyborach oraz o działalności publicznej. Interesujący wątek dotyczy krytyki nachalnego propagowania „apostazji”.

Kalisz: Religia powinna być sprawą wyłącznie osobistą. Sprzeciwiam się jednak temu, co robi Palikot, bo to czy ktoś występuje z Kościoła, czy nie, powinno być sprawą wyłącznie osobistą, a nie publiczną. Dotyczy to także sytuacji, gdy ktoś obejmuje na przykład stanowisko ministra i mówi: „Tak mi dopomóż Bóg”. A przecież tu chodzi o funkcję państwową, a nie kościelną (…) Palikot zaczął z nimi (katolickimi radykałami – red.) wojnę i czym się ona skończyła?

Kotowski: Chyba sukcesem. Ma 10 proc. w Sejmie.

A krzyż wisi?

Wisi.

Właśnie. Może bardziej wyważony ton byłby jednak skuteczniejszy.

Interesujące, że to samo napisał nawet „były apostata” w… „Gościu Niedzielnym”! Dosłownie fragment ten brzmiał:

Rysy pojawiły się, kiedy zobaczyłem, że apostazja.pl staje się przybudówką Ruchu Palikota. W zamian za to jej właściciel Jarosław Milewczyk znalazł się na liście wyborczej w wyborach do Sejmu (zdobył 1533 głosy). Umowę przypieczętował uścisk dłoni z Januszem Palikotem, pokazany na stronie głównej witryny. Poczułem, że coś jest nie tak. Apostazja jest sprawą osobistą, a nie publiczną, tymczasem od posłów oczekujemy, by działali odwrotnie – zajmowali się sprawami publicznymi, a nie osobistymi. Robienie z apostazji sprawy publicznej ma dokładnie taki sam sens, jak czynienie tak ze spowiedzią.

Jeśli filar SLD zgadza się z „Gościem Niedzielnym„… to nic dziwnego, że witryna apostatów poszła pod młotek. Cena książki 35,99 zł lub 19,26 zł ebook.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Marek
    Odpowiedz

    Sprawa religii nie jest „sprawą osobistą”, ponieważ każda religia ma wymiar społeczny i podlega uregulowaniom prawnym (każda najmniejsza religia musi mieć umocowanie prawne w konkretnym systemie państwa). Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy dana religia tworzy własne prawo, które stoi w kolizji z prawem państwowym (tak dzieje się w Polsce).
    Co do działalności polityków w zakresie religii, to są oni odpowiedzialni za ład prawny i powinni walczyć z każdym przejawem łamania zasad państwa.
    Oczywiście, Janusz Palikot porusza się po grząskim podłożu, ale to wynika z tego, że słucha nie tych, co trzeba doradców. Dziwię się Januszowi Palikotowi, że jako filozof nie potrafi działać na fundamencie rozsądku, ale jak każdy polityk, myśli jedynie o własnych i niewielkiej grupy ludzi interesach.
    Jeżeli chodzi o postać Ryszarda Kalisza, to moim zdaniem jest to polityk, który chce być lewicowy, ale religia mu na to nie pozwala.

    • admin
      Odpowiedz

      Kalisz ma rację, że nie należy robić ekshibicjonizmu politycznego z własnych przekonań religijnych. Paradoksalnie „walcząc o prawo do apostazji” (poseł Biedroń zapowiedział to wprost z mównicy sejmowej!) dokonują sakralizacji przestrzeni publicznej na skalę nieprawdopodobną. Wiele osób to pisało przy okazji Wielkiego Majowego Przyklejenia Kartki. Dawno pokazaliśmy, że zawodowych apostatów nie ma w przestrzeni publicznej (a przynajmniej nie bardziej niż księdza Natanka – o nim też czasami jest jakiś artykuł). Kalisz też to widzi i to napisał. To koniec przedwyborczego flirtu z samopompującym i samoliczącym się „środowiskiem apostatów” czyli Milewczykiem z kolegami. Janusz Palikot bezmyślnie wpieprzył całą partię w to guano w lutym 2011 i efekt jest taki, że poseł Rozenek od pół roku nie dokonał apostazji, bo już mu się odechciało.

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    Ja tylko tak bym dodał, że to SLD doprowadziło do powstania „i 3” i przez to pozwoliło na takie samowładztwo kleru i szantaż wobec odstępców. Wówczas w Kancelarii Prezydenta RP pracował Ryszard Kalisz i był za ratyfikacją Konkordatu, jak i słowa sprzeciwu nie pisnął w sprawie odebrania kognicji GIODO co do ksiąg parafialnych.

      • monika
        Odpowiedz

        To nie są dwie różne sprawy. Przedstawiona opinia na temat strategii postępowania w sprawie wiszącego krzyża i występowania z Kościoła nie jest tu przedstawiana przez publicystę tylko przez polityka. Immanuel i Marek mają tu rację – trzeba rozliczać OBU polityków, dawać kredyt zaufania, ale i bezwzględnie oceniać z wypełniania obietnic wyborczych. To mówi polityk o polityku konkurencyjnej siły politycznej! i tak trzeba to widzieć wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, a więc po pierwsze: nie ma znaczenia, że jeden drugiego lekko kąsa, bo to zupełnie normalne między partiami politycznymi, po drugie nie ma żadnego znaczenia co akurat mówił w tej sprawie „Gość Niedzielny” (ważniejsze czy pokrywa się to z twierdzeniami zwolenników świeckiego państwa czy nie). Po trzecie: skoro głos zabiera czynny polityk, to należy skupić się nie tylko na jego krytyce wspomnianego ekshibicjonizmu politycznego Ruchu Palikota, lecz na tym co sam postuluje i/lub co sam (lub jego partia SLD) zdziałał w przedmiotowej materii. CO ZROBI/Ł POSEŁ RYSZARD KALISZ, BY JEGO WYWAŻONY TON BYŁ SKUTECZNIEJSZY. I powinniśmy oceniać jego realne działania w sferze PUBLICZNEJ a nie oceniać suche opinie wygłaszane w PRYWATNEJ książce.

        • admin
          Odpowiedz

          Tradycyjnie Moniko nie zrozumiałaś o czym mowa i wszystko pomieszałaś, a mojego rozróżnienia nawet nie dotknęłaś. Piszesz o ocenianiu Ryszarda Kalisza i SLD – no i dobrze tylko mowa jest o czymś innym – o ekhibicjoniźmie Ruchu Palikota i mieszaniu spraw osobistych z publicznymi, co zauważyli inni przed nim. Możesz napisać o dziesięciu innych sprawach, ale to nie zmienia faktu, że im więcej napiszesz tym bardziej będziesz uciekać od tego o czym mowa.
          Zupełnie jak Robert Prochowicz, który po jedenastu dniach od sensacyjnego listu w „Gościu Niedzielnym” w którym przewija się nawet on sam (!) odniósł się do niego tak żeby się nie odnieść.
          Swoją drogą to dość komiczne, że na stwierdzenie Ryszarda Kalisza, że Ruch Palikota pomieszał sprawy prywatne z publicznymi odpowiadasz, że trzeba go ocenić za to co zrobił publicznie a nie prywatnie. 😀 A co, droga Moniko, w sferze publicznej zrobiło pół miliona polskich apostatów i dwadzieścia tysięcy polskich krasnoludków?

          • monika

            Zacytuję w tym miejscu samego Ciebie: „masz wyjątkowy dar nicnierozumienia. Trudno. Wystarczy, że inni rozumieją„.

  3. Immanuel
    Odpowiedz

    Innymi słowy same kłody pod nogi nam rzucili, a po prawdzie niektórzy rzucają je dalej, choćby propagowaniem „instrukcji KEPu”. Ba, nawet śmieją się nam w twarz, że sądy nie przyznają odstępcom praw człowieka, bo to sprawy wewnętrzne Kościoła. Takiemu obrotowi sprawy przysłużają się właśnie działania Palikota papugującego Lutra.

Post a comment