Ponieważ w Polsce stojącej w przededniu rewolucji nie ma już nic do pisania prasa zajęła się palącą sprawą kotojelenia z Łodzi. Furda tam pięć miliardów rocznie na Kościół, furda tam podżeganie przez psychopatę do zamieszek i do diabła z tym, że Kancelaria Prezydenta uległa szantażystom i ekspresem postawiła tablicę na której pod krzyżem jest napisane, że naród zebrał się pod krzyżem, żeby ten krzyż można było zabrać. Tak więc – uwaga łodzianie, kotojeleń zgwałcił już osiem kobietoloch.

I pomyśleć, że jak Lenin nazwał wolność słowa „siwuchą burżuazji” prawie sto lat temu to nikt mu nie wierzył… Prekursor medioznawstwa normalnie…