Janusz Palikot złożył obietnicę wyborczą, że jeśli zostanie premierem to nie trzeba będzie chodzić do kościoła. Przynajmniej żeby z niego wystąpić. Bo on „zmusi” Kościół do tego żeby inni nie chodzili do kościoła. Tak jakoś. Wszystko co na ten temat powiedział to jedna jedyna wzmianka o „wystąpieniu na Urząd Wojewódzki”, bo mu się z Niemcami skojarzyło. Apostazja jako temat wyborczy okazała się katastrofą kiedy Kamil Sipowicz wycofał się z „dokonania apostazji” na konferencji prasowej na której miał to ogłosić a Robert Leszczyński miał jej „dokonać”, ale zrezygnował, bo temat nie był dość medialny a taki głupi żeby „dokonywać apostazji” bez mediów to nie jest. Wydawać by się mogło, że to powinno dać do zrozumienia, ale apostazja jest jak Lenin i w rozmowie z Agnieszką Kublik polityk wyjawia, że „chciałby koniecznie wprowadzić cywilne procedury apostazji, aby człowiek dorosły, już bez upokorzenia ze strony proboszcza, mógł wystąpić z Kościoła„. Czyli co? Czyli mówił o projekcie ustawy, który Ruch Palikota dostał od nas w lutym 2011 roku (bo „wystąpienie po włosku” nie wymaga Legislatywy). Tyle dobrego, że tym samym przyznał, że propagował upokarzanie się przed proboszczami i udowadniał, że są niepotrzebne. Niestety, wracając teraz do naszego pomysłu sprzed roku na „wariant B” niechcący wyświadczył nam niedźwiedzią przysługę. Mówiąc mgliście o naszym roboczym projekcie ustawy (wzorowanym na projekcie ustawy hiszpańskiej), utrudnia walkę o wyegzekwowanie ustawy istniejącej. W Hiszpanii rząd Liusa Zapatero zdecydował się na „wariant B” dopiero po zablokowaniu „wystąpienia po włosku” przez Sąd Najwyższy – a Ruch Palikota nic przecież nie zrobił w sprawie „wariantu A”.

PS: Znany mi Button jak zwykle nie próżnuje.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Przecież cywilne procedury są – jak cywilne, to zawarte w Kodeksie cywilnym. Pan Palikot jednak wykazuje się kompletnym brakiem znajomości prawa. Rzecz nie w istniejącym prawie, a w sklerykalizowaniu urzędów, które uważają, że skoro sprawa dotyczy Kościoła, to Kościół (czyt. kler) ma tu coś do decydowania. I to jest podstawowy błąd myślenia, który ugruntowali w móżdżkach Polaków apostaci instrukcyjni. Chciałoby się powiedzieć „Panie Palikot nie idźże tą drogą”.

    • admin
      Odpowiedz

      Powiem więcej – skoro GIODO potrafi nawet udawać, że nie wie, że Polska 8 lat temu weszła do Unii Europejskiej to nawet gdyby Palikot wprowadził swoje „procedury cywilne” (cokolwiek by to miało być) to i tak znalazłby się powód żeby nie stosować prawa. Pan Janusz (skądinąd wybitny człowiek) widząc sklerykalizowanie Polski przez apostatów jako lekarstwo proponuje ustawę (?), której po pierwsze nikt nie uchwali a po drugie – nikt by nie stosował. Nie tędy droga. Sęk w tym, że ta droga robi z „apostazji” temat polityczny do którego można wracać jak do aborcji i związków partnerskich.

  2. Cesarz Julian Apostata
    Odpowiedz

    Dzień dobry, tu Cesarz Julian Apostata. Piszę z piekła, ale mamy tu Neostradę. Widzę, że w Polsce walczycie o łatwiejszą apostazję. To mnie bardzo cieszy, bo za moich czasów trzeba się było wykąpać w krwi świeżo zabitego byka, co się nazywało taurobolium. To dopiero było poświęcenie! W życiu tyle kaszanki nie zjedliście. Ta instrukcja abp Józefa Michalika to pikuś w porównaniu z tym przez co ja musiałem przejść. Ale ja nie o tym. Przeczytałem, że apostatów jest w Polsce pół miliona. Nawet odliczając niewolników i kobiety, nadal macie możliwość zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem ustawy, który właśnie pisze Pan Robert Prochowicz. Jako formalny apostata od roku 361 (na Jowisza, to już 1650 lat!) i do tego po taurobolium polecam Wam tę niezawodną drogę do kolejnegoartykułu w Onecie. Trzymamy kciuki z Judaszem i Hitlerem!

Post a comment

dziewiętnaście − 5 =