Dokładnie dwa lata temu postawiłem diagnozę, że źródłem quasi-wyznaniowego ustroju Polski jest nieformalny sojusz obrońców “instrukcji KEPu o apostazji” Rzecznik Praw Obywatelskich – GIODO – Konferencja Episkopatu Polski – apostazja.pl. Znieść “demokrację konfesyjną” (określenie Barbary Stanosz) znaczy zerwać ten sojusz. Sprawdziło się to – niestety – co do joty. Założyłem, że po osiągnięciu pewnego progu świadomości obywatelskiej ten klerykalny kwartet musi się rozlecieć. Trwało to dwa lata – praktycznie poświęcone, by do tego doprowadzić. Wygraliśmy – idzie nowe. Święta Instrukcja Apostatyczna (której i tak już oficjalnie nie ma) została wzięta w dwa ognie. „Nasz Dziennik” napisał, że to co daje to… „ekskomunika na życzenie” – przejmując ironiczne pojęcie, które sam wymyśliłem!!!

„Drugi Ogólnopolski Tydzień Apostazji” – akcja promocyjna apostazja.pl wymyślona przez Piotra Tymochowicza – zaczął się oficjalnie od konferencji pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego przed Belwederem. Czemu? Bo Marszałek wielkim apostatą był a patronem polskich apostatów jest. Ummm… OK. To trochę tak jak z Matką Boską, która już 2000 lat temu walczyła z niewolnictwem skupując niewolników po cenach hurtowych. Matka Boska i święci Pańscy mogą patronować wszystkiemu i każdemu. Co więc zrobił polski kołtun, kiedy postanowił wchodzić do kościoła od zakrystii? Zamienił św. Józefa Robotnika na Józefa Piłsudskiego, patrona apostatów. To żyrowanie kłamstwa historycznego zatrzymała dopiero depesza KAI a kropkę nad „i” postawili znawcy osoby Marszałka. Poniekąd niesłusznie – czy wypada dociekać ilu niewolników wykupiła Matka Boska?

Rzecznik prasowy klubu Ruchu Palikota, Andrzej Rozenek, ogłosił tamże, że chce „dokonać apostazji” i już ma – wymaganych przez Episkopat – dwóch świadków. „Wystąpił Pan dziś z Kościoła” – zaczęła rozmowę Agata Kondzińska. „Rozpocząłem taką procedurę” – odparł skromnie. Akcja propagowania Świętej Instrukcji Apostatycznej była bardzo potrzebna ponieważ „[ludzie] wielokrotnie są okłamywani. Znamy takie przypadki, gdy proboszcz mówi, że nie można wystąpić z Kościoła i że jest się w nim do końca świata.„. No, na wyjaśnianie przez proboszczów stanowiska Kościoła pozwolić nie można! „I jak wygląda ta droga występowania?” – pyta dziennikarka. „Nie wiem, bo dopiero zaczynam, ale z opowieści koleżanek i kolegów, to droga przez mękę” – pada odpowiedź. Na domiar złego „zdarza się, że jest zakończona niczym, czyli nie dostajemy odpowiedzi„. Czyli Pan Poseł według samego siebie propagował masochistyczne poniżanie się bez żadnych gwarancji skutku. Trudno o lepsze podsumowanie „sakramentu apostazji”.

Do grona sierot po martwej instrukcji KEPu dołączył poseł Robert Biedroń. 11 maja w programie Gość Radia Zet powiedział:

(…) nikogo nie wyrzucam z kościołów, zaproponowałem w moich czterech biurach poselskich dyżury dla osób, które instruują, jak dokonać w sposób prawidłowy apostazji. Ja sam dokonałem apostazji i do dzisiaj nie wiem jaki jest skutek tej apostazji, ponieważ złożyłem oświadczenie do proboszcza mojej parafii oraz do biskupa w mojej diecezji, przy dwóch świadkach, że występuję z Kościoła katolickiego. To było cztery lata temu. Do dzisiaj nie dostałem informacji, mimo że prosiłem o to, czy zostałem wykreślony z tego Kościoła czy nie.

I z tego powodu do dzisiaj nie wie czy jest ateistą czy katolikiem: „Do dzisiaj nie wiem, czy jestem katolikiem, czy ateistą. A nie chcę figurować w urzędach jako katolik” – skarżył się „Super Expressowi”. Dobra wiadomość dla Pana Posła – dzięki Polsce Ludowej w żadnym urzędzie jako katolik Pan nie figuruje. Natomiast w sprawie Księgi Chrztów prosimy o kontakt z Wystap.pl. Załatwimy umorzenie sprawy w niecałe pół roku.

W sobotę epicentrum „Tygodnia Apostazji” przeniosło się przed łódzką katedrę pw. św. Stanisława Kostki, zgodnie z tym co Roman Kotliński częściowo ujawnił 20-go kwietnia. Około dwadzieścia osób – w tym posłowie Roman Kotliński i Armand Ryfiński – spotkało się z trzyosobową grupą sympatyków Wystap.pl. Mieliśmy dla nich dobrą wiadomość – gotowe 1000 euro dla każdego kto w dowolny sposób wykaże, że wystąpił z Kościoła. Zainteresowania nie było żadnego (w ogóle do tej pory nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie). Co za paradoks – krzyczymy do apostatów, że czeka na nich nagroda pieniężna i nikt nawet nie podszedł!!! 😀

[nggallery id=8]

– Sytuacja była wyjątkowo kuriozalna. My wzywaliśmy żeby ignorować tzw. „instrukcję KEPowską” jako humbug bez żadnego prawnego znaczenia, co potwierdziła sama Rada Prawna KEP. Tymczasem uczestnicy demonstracji nie dawali się przekonać i przeciwko niej protestowali. Roman Kotliński skrytykował przez megafon jej główne założenia a przyklejenie przez około 10 osób oświadczeń o wystąpieniu z Kościoła do drzwi katedry było demonstracyjnym protestem przeciwko niej samej. Wyglądało to trochę jak protest wiernych pod kurią przeciwko proboszczowi. – Ocenia Marek Witkowski, który w październiku wystąpił z Kościoła wysyłając formularz z wystap.pl i otrzymał od proboszcza świadectwo chrztu z odpowiednią adnotacją. Teraz łódzki okręg Ruchu Palikota wzywa na swojej stronie internetowej do stosowania się do instrukcji przeciwko której sami protestowali. To się chyba nazywa schizofrenia… „Z powyższego wynika, że te demonstracje przy kościolach to Ruch robi żeby reformować archaiczne prawo kanoniczne tak, by pozwalalo na nieskomplikowane wystąpienia z Kościoła” – kpi ateista i zwolennik rozdziału Kościoła od Państwa w komentarzu.

Dlaczego? Dlaczego to do ludu nie trafia? Apostazja to nie jest wystąpienie (a zwłaszcza formalne) z KRK. Z KRK, zgodnie z prawem kościelnym wystąpić nie można. Należy tak zmienić prawo świeckie, by cywilne wystąpienie było możliwe. Mam umysł ścisły i nie mieści mi się w głowie, by ktoś mógł rozpowszechniać takie bzdury, niezgodne z logiką. NIE ZGADZAM SIĘ!

– wręcz krzyczy kolejna osoba, użytkowniczka wystap.pl.

Gwoździem całej akcji miała być „symboliczna apostazja” Janusza Palikota w Krakowie – przyklejenie „aktu apostazji” do drzwi kurii metropolitalnej krakowskiej. Temu przeszkodzili członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, którzy stanęli przed nimi szpalerem. Polityk przezornie zrezygnował z pomysłu i go na gorąco zrewidował – przeszedł kawałek dalej na plac Wszystkich Świętych i zamiast do drzwi kurii przykleił kartkę do drzwi Bazyliki Franciszkanów św. Franciszka z Asyżu. Która i tak po minucie została zerwana przez narodowców:

Mainstreamowe media rzadko wspominają iż w tym momencie pod drzwiami kościoła była już kilkunastoosobowa grupa wszechpolaków i wszechpolek. Definitywnie zakończyła ona cyrk, po prostu podchodząc i zabierając ze sobą ów ‘akt apostazji’. Młodzi, wykształceni, wielbiciele Janusza zareagowali na ten fakt używając słów powszechnie uważanych za obraźliwe, których nie powinno się używać w towarzystwie ani tym bardziej na terenie sakralnym, lecz nie byli w stanie sprzeciwić się obranej przez wszechpolaków formie zakończenia happeningu.

Teraz „akt apostazji” Palikota ma krakowska Młodzież Wszechpolska. Mogą sprzedać na Allegro albo wymienić z kardynałem Dziwiszem na ostatnią kroplę krwi Jana Pawła II. W tym momencie doszło do ośmieszenia „Tygodnia Apostazji” od środka – zamiast (jak dwie godziny wcześniej w Łodzi Roman Kotliński) przyznać, że to tylko happening, Janusz Palikot odpowiedział dziennikarzowi Radia Zet, że go „nie obchodzi” co o tym sądzi Kościół. Tu widać grzech kardynalny całej akcji, którym było pomieszanie „łódzkiego” protestu przeciwko „instrukcji KEPu o apostazji” z wystąpieniem z Kościoła. Niczym nie da się uzasadnić, że pismo do proboszcza parafii rzymskokatolickiej w Biłgoraju (zaadresowane na poziomie gimnazjalisty, bo bez adresu i ze złą i jednocześnie częściową nazwą) można przykleić do drzwi bazyliki w Krakowie i powiedzieć, że sprawa załatwiona. Skąd Ksiądz Prałat Józef Flis ma wiedzieć, że Janusz Palikot czegoś od niego chce – z Internetu? No, ale jak się ma za doradców „zawodowych apostatów” to nic lepszego wyjść nie mogło. Gdyby przy całej otoczce medialnej zmieniono tylko rekwizyt z drzwi na skrzynkę pocztową, możnaby powiedzieć, że było to medialnie nagłośnione wystąpienie z Kościoła. W wersji z przyklejaniem kartki do drzwi był to tylko happening, któremu poniewczasie Janusz Palikot próbuje nadać powagę. „Ja jestem obywatelem i Konstytucja mi gwarantuje, że nie mogę być zmuszany do bycia w jakimś Kościele. Sprawa Kościoła, jak oni to załatwią. Nie oczekujcie, że czując się człowiekiem spoza Kościoła będę stosował się do bardzo upokarzającej procedury kościelnej. Po prostu, powołując się na Konstytucję żądam wykreślenia mnie z tego rejestru osób ochrzczonych i należących do Kościoła. Jeżeli to się nie stanie, będę stosował kroki prawne, bo to mi gwarantuje Konstytucja.” – powiedział. Tym samym uznał procedurę i argumenty Wystap.pl o których tu mowa od dwóch lat, choć to oczywiście nigdzie nie padło. Później w wypowiedziach odcinał się od Świętej Instrukcji Apostatycznej, propagowanej przez jego własnego „świadka” i organizatorów „Tygodnia Apostazji”. Któż mógł przypuszczać, że kulminacją “Tygodnia Apostazji” będzie jego ośmieszenie a Janusz Palikot nawet nie tyle wystąpi co wyfrunie z Kościoła po wittenberdzku?

Jeszcze wyraźniej padło to w rozmowie z Moniką Olejnik: „regulacje Kościoła w tej chwili mnie nie obchodzą… rozumnie Pani?„.

Janusz Palikot – mimo happenerskiego przyklejenia kartki do drzwi bazyliki – odciął się od sekty apostatów na zakończenie jej największego święta. Zrobił to dopiero po dwóch latach naszej działalności, kiedy stworzyliśmy cały nowy język przestrzeni publicznej. Szkoda, że nie w lutym zeszłego roku, kiedy tę współpracę proponowaliśmy. Wówczas – jak napisał 19 lutego 2011 Robert Prochowicz z apostazja.info i oficjalny organizator „Tygodnia Apostazji” – przewodniczący Krajowej Komisji Rewizyjnej Ruchu Palikota Mariusz Wojciechowski postanowił odrzucić współpracę z wystap.pl ponieważ „(…) chętnych będzie czekać ciężka orka. A im nie o mozolną i wielomiesięczną orkę w sądzie chodzi tylko o szybkie i głośne akcje medialne. Mówił, że na apostazję świecką przyjdzie pora później, gdy więcej wpływowych ludzi dowie się o sprawie„. Wygląda na to, że wykonaliśmy zadanie, co niniejszym meldujemy.

A to tytułem przypomnienia parodia sprzed ponad roku:

Facebook Comments

Website Comments

  1. maruda
    Odpowiedz

    Do dzisiaj nie wiem, czy jestem katolikiem, czy ateistą.
    Mam to samo, nie wiem czy już się urodziłem, czy jeszcze nie. Moja mama nie chce mi dać tego na piśmie!

  2. Adam
    Odpowiedz

    Po wygraniu tej bitwy trzeba będzie zacząć walczyć o pozostanie po wsze czasy przy wybranym przez siebie światopoglądzie. Nie wiem czy to nie będzie trudniejsze?
    Chodzi o zagwarantowanie mi przez Państwo (lub przez swoje wyznanie), że po mojej śmierci, pewna religia nie ochrzci mnie po swojemu. A jest taka religia! Jak się przed tym uchronić? Inaczej jak ktoś wystąpi z jakiegoś kościoła i nie chce nigdzie wstępować to jak ma mieć to zagwarantowane? W ten sposób ateizm można ironicznie podsumować – że jest to stan przejściowy między jedną wiarą a drugą. Obojętnie jak długi, ale przejściowy.

    • admin
      Odpowiedz

      Jeśli przejmujesz się mormonami to mogę tylko współczuć. Jednakowoż jest dla Ciebie światełko w tunelu – podobno chrzczą tylko zmarłe VIPy. Więc jeśli nie jesteś milionerem lub ministrem, raczej możesz spać (snem wiecznym) spokojnie.

  3. admin
    Odpowiedz

    Ciekawostka, że mój żart „Katolicy w Polsce – spirytus, śliwowica czy koniak?przejął Piotr Gadzinowski:

    Mit Polski – kraju mocnego katolicko jak polski spirytus – również prysł. Polski katolicyzm nie jest już 95-procentowy, co kiedyś bezmyślnie powtarzały media i krajowi politycy, a co najwyżej czterdziestoprocentowy, bo taki odsetek przymusowo ochrzczonych regularnie uczestniczy w mszach świętych oraz wierzy w katolickie piekło. A to już poziom zwykłej wódki.

    Kolejne ubogacenie polszczyzny. 😛

  4. Immanuel
    Odpowiedz

    Ja to mogę potraktować jako pierwszą jaskółkę, ale wiosny jeszcze nie widzę. Właśnie WSA przesłało mi odpowiedź GIODO na moją skargę do sądu, przekazaną wraz ze sprawą do niego. Oto ja – najbardziej udokumentowany występca w Polsce – zostałem przez GIODO na nowo zrobiony katolikiem, dla uzasadnienia umorzenia sprawy i ochrony partykularnych interesów kleru. Nawet Kościół mnie tak nie upokorzył, jak tego dokonał Wojtek Wiewiórowski. Wojtek, Tyś nie wygrał tej wojny. Zdołałeś jednak obudzić swojego upiora piekieł. Bez względu na wyrok, w WSA rozjadę Cię jak walec żabę. Obnażę całą Twą podłość i perfidię. Te słowa będą Ci spędzać sen z oczu „(…) ustalono, iż Skarżący nie dokonał skutecznego aktu apostazji, a zatem przez Kościół Katolicki nie został uznany za osobę do niego nienależącą”, bo nawet arcybiskup nie odważył się tego napisać.

  5. jarek
    Odpowiedz

    Możecie się nie zgodzić z tym, ale myślę, że aby wystąpić z Krk niepotrzebne są dokumenty, po prostu potrzebny jest chrzest tak jak Bóg mówi nam w Biblii czyli ponowne narodzenie się. To zmazuje wszelkiego typu rytuały, przysięgi, grzechy – zaczynamy żyć od nowa. Religie są kontrolowane przez szatana. Droga jest prosta: jest BÓG, jest jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem – Jezus i my, każdy z osobna. Nie potrzeba nam fałszywych przewodników-pośredników. Czytajmy Biblię i prośmy o zrozumienie.

    • Marek Witkowski
      Odpowiedz

      Biblia narzuca człowiekowi niewole, gdyż nakazuje nam całkowite podporządkowanie Bogu. Nie sądzę, aby Bóg w swojej Doskonałości, której fundamentem jest wolność, chciał podporządkowywać sobie wszystko co stworzył. Dlatego każdy, kto mówi, że jest „głosem” Boga daje fałszywe świadectwo, także Jezus.

      • Arek
        Odpowiedz

        Każdy, więc także i Ty, skoro poniekąd w imieniu Boga sugerujesz, czego by chciał lub nie chciał.

          • Arek

            Trochę tak, ale po prostu dałem tym wyraz nieufności do „głosu boga” powyżej. Jakiegokolwiek. Dlaczego ktoś ma mieć przywileje, skoro sam te przywileje krytykuje? Tylko tyle.

        • Marek Witkowski
          Odpowiedz

          Ja staram się podchodzić do idei Boga drogą rozumu, a nie emocji. Biblia była napisana pod wpływem emocji a nie rozumu. Jeżeli moim założeniem jest wolność, to mam prawo w tym kontekście odbierać Boga.

          • Arek

            A co rozum na obecnym etapie rozwoju homo sapiens może przesądzić na temat boga? Chyba tylko to, że rozum rozumie, że pewni ludzie od dawna mówią o czymś takim jak „bóg”. I jak dotąd, niewiele więcej było w tym temacie dla rozumu.

          • Marek Witkowski

            Rozum pyta nas o początek wszystkiego i jego zadaniem jest znaleźć odpowiedź na to pytanie. Nasz byt winien mieć fundament, bo bez tego nie sensu nasz rozwój. Idea Boga jest najprostszym sposobem na poradzenie sobie z wszelkimi wątpliwościami. A to już nie moja wina, że człowiek w swojej historii dopuścił się manipulacji. Władza jest największą pokusą.

          • rybsko

            Fakt, idea boga jest najprostszym sposobem na poradzenie sobie z wszelkimi wątpliwościami. I jednocześnie niezmiernie kiepskim, bo nie tylko nic nie wyjaśnia, ale prowadzi do sformułowania jeszcze trudniejszych pytań. I nie jestem pewien, czy odpowiedzialność za ten kierunek błądzenia wolno intelektualnie uczciwemu człowiekowi zrzucić na rozum. 😉

  6. Marek Witkowski
    Odpowiedz

    Formułowanie jeszcze trudniejszych pytań wynika ze złej interpretacji idei Boga. Jeżeli człowiek uznaje wszechmoc Boga wyrażającą się ciągłą ingerencją w los człowieka, to rozum ludzki będzie zagubiony w gąszczu interpretacji tych relacji Bóg – człowiek. Wystarczy uwolnić człowieka od jakiegokolwiek wpływu Boga, oczywiście przy pewnych założeniach, i wtedy ludzkość kieruje się wolnością rozumu w kreowaniu jak najlepszej dla niej rzeczywistości.

    • Kandydat Na Apostatę
      Odpowiedz

      No i w ten sposób troll Arek stworzył rozmowę o niczym. A było nie karmić. 🙁

  7. Arek
    Odpowiedz

    Arek, Marek, Jarek – ktoś z nich rzeczywiście coś zaczął. Poczytaj sobie dokładnie. Może jednak całość jest „o czymś”. A jak nie, to zainicjuj temat „o czymś” albo daj ludziom żyć. Jeśli chodzi o mnie, to zawsze zależało mi na wyrażeniu osobistej myśli, a nie prowokowaniu do odpowiedzi (co akurat z definicji jest czymś przeciwnym do trolla !!). Mało tego, zwierzę Ci się, że akurat w poprzednich dwóch tygodniach nawet wolałem, by wszystkie moje wiadomości pozostały bez odpowiedzi, bo w gąszczu tych odpowiedzi (często nie na temat) malała szansa na przebicie mojego głosu. Troll (pominąwszy nawet całokształt jego absurdalnej instytucji) zawsze prowokuje do odpowiedzi, a ja prowokowałem jedynie do refleksji. Jeśli czepiasz się tylko w kontekście niniejszego wątku, to bez problemu zniosę tę obelgę (co mi tam?!), ale jeśli to jakiś generalny epitet w moim kierunku, to z racji tego, iż mam „przyjemność” z Panem już tutaj drugi raz, zrewanżuję się nazwaniem „Kandydata na Apostatę” Niesiołowskim tego portalu. 🙁

  8. jarek
    Odpowiedz

    Do Marka W.
    Jeśli uważasz, że Bóg i Jego Słowo zniewala człowieka to ja chciałbym Ci powiedzieć, że każdy człowiek ma wolną wolę i może zrobić co zechce i Bóg tego mu nie zabroni w żaden sposób i dlatego jest tyle zła na świecie. Bóg chce dla nas dobrze, ale my tego nie zauważamy bo jesteśmy wolni. Nikogo nie namawiam w co ma wierzyć i jak. Szukajmy Prawdy.

    • Marek Witkowski
      Odpowiedz

      Bóg nie dał człowiekowi żadnego „słowa”. to nieliczni ludzie uzurpują sobie prawo do głoszenia rzekomej „woli” Boga> Wolność człowieka przejawia się tym, że Bóg w swojej Doskonałości nie ingeruje w los człowieka. A to, że na świecie jest tyle zła wynika właśnie z manipulacji tym „słowem” Boga. Gdyby człowiek szedł drogą ku szczęściu w oparciu o postrzeganie wszystkiego przez pryzmat doskonałości ( co jest odniesieniem do Boga Doskonałego ), to podejmował by decyzji, których konsekwencją jest naruszanie wolności drugiego człowieka.

    • rybsko
      Odpowiedz

      Sęk w tym, że indywidualne „ja nikogo nie namawiam w co ma wierzyć” ma się nijak do systemowej indoktrynacji, która jest faktem. Chrzest i inne rytuały, religia w systemie publicznej edukacji, symbolika religijna gdzie się da… To wszystko nie ma to nic wspólnego z wolnością, na temat której tak swobodnie improwizujesz. „i 3”, z którym tutaj walczymy, stanowi fantastyczny dowód na to, że chwila obojętności, chwila beztroski, a „nie namawiający do niczego” religijni ludzie gotowi ową wolność nieść jeszcze intensywniej…

Post a comment