pyrrusowe zwycięstwo WSA

Pani Sędzia Iwona Dąbrowska ogłaszając swoje szóste oddalenie skargi na GIODO

7-go lutego w programie „Uwaga” TVN poruszono temat tłamszenia i wypychania z przestrzeni publicznej mniejszości światopoglądowych. Punktem zwrotnym była kampania „Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę” Fundacji Wolność od Religii. Wystąpili pod nazwiskiem Dorota i Andrzej Wójcik, prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów Jacek Tabisz oraz dwóch bohaterów wojny polsko-wiewiórowskiej – Robert Binias i Bolesław Michalski.

Coraz więcej osób mówi, że ojczyzna jest im macochą dającą wirtualne prawa, których nie można wyegzekwować. To pęknie. Pytanie tylko czy już w Polsce czy też będziemy musieli walczyć do upadłego z własnym krajem tworząc kolejną sprawę tłumaczoną na inne języki.

PS: Chapeau bas dla timmona!

Cały program do obejrzenia tutaj.

Facebook Comments

Website Comments

  1. admin
    Odpowiedz

    Pani Sędzia Iwona Dąbrowska nie wygląda na szczęśliwą patrząc na kamerę. Nic dziwnego – wcześniej sama się podpisała pod zdaniem:

    Wskazać należy, iż do wniosku z dnia 23 lipca 2010 r. skierowanego do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych skarżący nie przedstawił żadnego dokumentu, z którego wynikałoby, że wystąpił z kościoła katolickiego.

    więc na sprawie Bolesława wiedziała, że robi z siebie idiotkę.

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    Na rozprawie dołączono do protokołu moją płomienną mowę. Ona kompromitowała byłego ministra MSWiA Leszka Millera, posłów ówczesnego Sejmu RP, GIODO w osobie dr prawa Wojciecha Wiewiórowskiego, oraz sędziów WSA w Warszawie a także cały KEP, a nawet po części Kościół katolicki. Najbardziej tragiczne dla pani sędzi Iwony Dąbrowskiej było to, że ten kompromitujący wyrok podpisali zanim dowiedzieli się, że będzie on ogłoszony wprost do kamer i dyktafonów. Gdyby byli sprytni, to przełożyliby odczytanie wyroku i wzięli media na zmęczenie. Faktem jest, że pani sędzia miała minę nietęgą i była zmieszana; szczególnie, gdy się odwracałem i zasłaniałem ręką, żeby nie było widać mojego rechotania.

    • admin
      Odpowiedz

      Gdyby byli sprytni, to przełożyliby odczytanie wyroku i wzięli media na zmęczenie.

      Przecież i tak wzięli, bo nie wydali wyroku od razu 18-go października tak jak w drugiej sprawie z tego dnia! Chyba nie przewidzieli, że zamienią kibiców na TVN z kamerą i nietęga mina pani sędzi trafi do telewizji. 🙂

  3. Button
    Odpowiedz

    Pani sędzia Dąbrowska swoją postawą i bezczelnym kłamstwem potwierdza, że Temida ma opaskę na oczach gdy trzeba rozpatrzyć sprawę dotyczącą stawiania sie Kościoła ponad prawem w Polsce. Opaska ta spada sędzi na oczy w momencie przedstawiania dowodów przez skarżących! Podobnie jak czyni to Ministrant Wiewiórowski robiąc sobie jaja ze skarżących!
    Na tak skandaliczne wyroki kpiące sobie z prawa i Konstytucji RP wydawane przez obecnych sędziów całkowicie podporządkowanych Kościołowi, nie pozwalali sobie sędziowie w czasach PRL-u!
    To bardziej przypomina sądy kapturowe, w których wyrok był już wydany przed rozprawą czego dowodem są nasze rozprawy w WSA, gdzie sędziowie udają, że wysłuchują stron i zapoznają się z dowodami a werdykt wydają już po 15 minutach?!
    W przypadku Pana Bolesława, który przedstawił dowody wymagające wielu godzin analizy, sędzi wystarczyło kilkanaście minut na „obiektywny” wyrok! Lekceważenie skarżących przekroczyło wszelkie granice. Nawet nie starają się zachować pozorów!

    • admin
      Odpowiedz

      Pozory to się starali zachowywać tylko im te listki figowe po kolei zabieraliśmy aż Pani Sędzia Dąbrowska stanęła w całej okazałości, że tak powiem.

    • Immanuel
      Odpowiedz

      „Na tak skandaliczne wyroki kpiące sobie z prawa i Konstytucji RP wydawane przez obecnych sędziów całkowicie podporządkowanych Kościołowi, nie pozwalali sobie sędziowie w czasach PRL-u!”
      To są ci sami sędziowie i dalej tak samo dyspozycyjni. Różnica jest tylko taka, że kiedyś rządziła czerwona zaraza, a teraz czarna.

  4. visconti
    Odpowiedz

    Witam autora tej strony i wszystkich uczestników tego wortalu.
    Powiem tak… Zarwałem nockę po odkryciu tej strony. Z wiarą zerwałem gdzieś około 12 – 13 roku życia (a stuknęło mi 50 ;-)) i od jakiegoś czasu myślę o wypisaniu się z KK. Jakiś rok temu znalazłem stronę apostazja.cośtam i mówię: „no ok, trza to zrobić”. Bardzo mi jednak nie odpowiadało, że cały cyrk z jakimiś świadkami itd. A najbardziej, że ma się to odbyć na ich warunkach.
    Moje rozumowanie szło w tym kierunku, że jako wolny obywatel mam prawo „wypisać się” po prostu. Może notarialnie poświadczonym oświadczeniem co by uspokoić świętobliwych biurokratów.
    Potem jednak myślę: pies ich trącał, wezmę świadków, niech im będzie. Jednak teraz, po przeczytaniu tego, co Szanowny Admin i Współpracownicy tu napisali, widzę, że uniknąłem niepotrzebnej fatygi.
    Nauka dla mnie: bardziej ufać swej intuicji.
    Przy okazji pytanie: z tego co czytam tu, droga zaskarżenia umorzenia sprawy przez GIODO jak widać jak mozolna. Czy znane są Państwu efekty zaskarżenia parafii (proboszcza, czy też biskupa) do zwykłego sądu cywilnego o nie wypełnienie obowiązku wpisu do księgi chrztów? Ciekaw jestem, czy taka droga mogłaby dać jakąś szansę.
    Dzisiaj znalazłem informację, że droga przed sądem administracyjnym jest mało skuteczna: „Wystąpił z kościoła i pozwał biskupa„.
    Nic w tym dziwnego, bo przecież KK nie jest instytucją państwową (przynajmniej oficjalnie). 😉
    Pozdrawiam
    V.

    • Immanuel
      Odpowiedz

      Do sądów cywilnych można skarżyć diecezję, gdy po odwołaniu od odmowy proboszcza, ta też odmówi uznania wystąpienia z organizacji religijnej. Podstawą prawną wystąpienia do sądu jest art. 189 KPC o ustalenie stosunku. Czy wynik będzie pozytywny, tego nie wiem, bo chyba wszystkie sądy w Polsce są dyspozycyjne, czego świadectwo dał prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku. Ale myślę, że ta droga również uruchamia drogę do ETPCz o brak respektowania i poszanowania przez Polskę praw obywatelskich do wolności sumienia i wyznania. Dopiero po uzyskaniu prawomocnego wyroku w Trybunale, można ponowić żadania o odpowiedni wpis. Myśmy poszli na skróty i od razu występujemy do GIODO o respektowanie prawa. W ten sposób będziemy mogli w razie potrzeby skarżyć do ETPCz brak respektowania prawa do wolności sumienia i wyznania oraz brak poszanowania dla ochrony danych osobowych.

      • admin
        Odpowiedz

        Dodam, że trzeba wykazać interes prawny, którym jest uzyskanie prawa do merytorycznej decyzji administracyjnej GIODO. Radziło nam tę drogę samo Biuro GIODO. Zaczekajmy jednak na wynik naszej walki z dyskryminacją chrześcijan – może się okazać, że to wygramy i dzięki temu stracimy interes prawny w wykazaniu wystąpienia z Kościoła. 😀

        • visconti
          Odpowiedz

          Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie! Krzepiąca jest świadomość, że jest jeszcze w naszym pięknym kraju kilka osób myślących niezależnie.

          @Immanuel @admin
          Dzięki za informację o art. 189 KPC. To rzeczywiście interesujące. Jeszcze pomyślę, czy nie pójść tą drogą.
          Broń boże 😉 nie kwestionuję drogi obranej przez Was. Pytałem z ciekawości, bo to mi chodziło po głowie, zanim nie przeczytałem o Waszej walce.

          @admin
          Teraz, szczególnie przeczytawszy post scriptum, lepiej rozumiem subtelność tej sytuacji.
          Proszę wybaczyć, że jeszcze trochę podzielę włos na czworo. W zasadzie po co by mi była adnotacja w księdze chrztu, skoro sąd cywilny (tak tylko sobie marzę) orzekłby, że skutecznie wystąpiłem z KK? Jakie to ma znaczenie, skoro oni nawet wpisując do księgi chrztów, że formalnie wystąpiłem, uważają, że na zawsze jestem złączony z „mistycznym ciałem Chrystusa” i w ich mniemaniu chrzest jest „niezatartym piętnem”.
          Innymi słowy, czy efektem zwycięskiej walki w Strasbourgu będzie to, że GIODO zdobędzie (niechcianą) władzę nad danymi osobowymi w KK i nakaże wpisywanie adnotacji o wystąpieniu z KK, czy też będzie można żądać wykreślenia, że tak powiem całkowitego?
          Pytanie wynika oczywiście z tego co tu przeczytałem, szczególnie z tego co pisze ten krzyżowiec Terlikowski, no i z ich interpretacji roli chrztu.
          W takiej sytuacji interesuje mnie, albo całkowite wykreślenie wszystkich zapisów w KK, także z księgi chrztów, albo urzędowy dokument (wydany przez jakąkolwiek państwową instytucję), że nic mnie prawnie nie wiąże z KK.

          @Button
          Nie od razu połapałem się w tym szalbierstwie. Ale jeśli tak jest, może pytanie powraca. Co nam da (już się utożsamiam z Waszą walką ;-), że GIODO nakaże wpisywanie do księgi chrztu adnotacji? Nie kwestionuję, że tak powinno być, ale w kwestii nie należenia do KK formalnie, to niczego nie zmienia. Chyba…

          @Immanuel
          Wynika z Twojego przypadku, że masz uznane urzędowo „nienależenie” do KK.
          Właśnie to co napisałeś o art 60 i 61 KC jest zbieżne z moim sposobem myślenia o tej sprawie.

          @Button @admin
          W rzeczy samej wybrałem opcję nr 2.

          A zatem wysyłam pismo do parafii za potwierdzeniem odbioru. Będę informował o postępach.
          I jeszcze jedno. Pracuję w branży PR, mam kontakt z dziennikarzami, szczególnie na Śląsku. Jeśli uznacie Państwo, że trzeba by coś podesłać prasie, albo zrobić jakąś małą kampanię, służę pomocą w miarę moich możliwości.

          • admin

            My chcemy od GIODO decyzje czy proboszcz ma wpisać do księgi chrztów, że ktoś wystąpił z KK. Na co GIODO od grudnia 2010 pisze, że jej nie wyda, bo… nie bardzo sam wie czemu, ale chyba dlatego, że jesteśmy katolikami (???) a katolicy nie mają prawa do merytorycznych decyzji administracyjnych (????) z powodu Konkordatu (?????). I na ten pseudoprawniczy bełkot zaproponowali nam na piśmie coś w rodzaju: “weźcie się od nas odczepcie i idźcie do sądów cywilnych”. No więc nam się nie spieszy 🙂 bo to w ich interesie a nie w naszym. GIODO sam doprowadził do takiego za przeproszeniem burdelu, że wszystko jest do góry nogami a wyroki już z góry zapowiadamy jakie będą, bo to i tak wiadomo, bo są polityczne. Przenosić ten upadek do sądów cywilnych nie ma większego sensu chyba, że ktoś się naprawdę bardzo uprze i liczy na artykuł w “Gazecie Wyborczej”. Do tego wkrótce zaczną się rozprawy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie i może dopiero po nich coś się przejaśni więc i tak należy zaczekać.

            W zasadzie po co by mi była adnotacja w księdze chrztu, skoro sąd cywilny (tak tylko sobie marzę) orzekłby, że skutecznie wystąpiłem z KK? Jakie to ma znaczenie, skoro oni nawet wpisując do księgi chrztów, że formalnie wystąpiłem, uważają, że na zawsze jestem złączony z „mistycznym ciałem Chrystusa” i w ich mniemaniu chrzest jest „niezatartym piętnem”.

            Gdyby były na to szanse nie zaoferowałbym 1000 euro dla tego kto dostanie taki wyrok. 😀 Chociaż rozumowanie poprawne. Wszystko rozbija się jednak nawet nie o wyrok a o samą możliwość wyroku czyli o próg formalny, który trzeba “przeskoczyć” – INTERES PRAWNY. Zaczekaj(my) jeszcze kilka tygodni, może coś się przejaśni…

            Tym co będzie w Strasburgu a zwłaszcza PO nim nie ma sensu się zajmować. Na razie formalnie rzecz biorąc nie wiemy nawet czy jakaś skarga będzie. Czekamy na wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego i to jest nasza twarda rzeczywistość.

            Co nam da (już się utożsamiam z Waszą walką , że GIODO nakaże wpisywanie do księgi chrztu adnotacji? Nie kwestionuję, że tak powinno być, ale w kwestii nie należenia do KK formalnie, to niczego nie zmienia. Chyba…

            No właśnie o tyle zmienia, że tylko “nienależący” mają prawo do decyzji GIODO!!! 🙂 Więc jeśli GIODO ją wyda to potwierdzi, że ktoś wystąpił z Kościoła! 🙂 I właśnie dlatego nie wydaje, bo nie może uznać, że ktoś wystąpił wydając mu decyzję i w tej decyzji napisać, że nie wystąpił! 🙂 Więc walcząc o decyzję GIODO walczymy o uznanie wystąpienia bez sądu cywilnego. Czyli cała zabawa jest na jego wątłych ramionach i dlatego chcieli nas “przekierować” do sądów cywilnych. Co i tak się może zmienić już niedługo jeśli się okaże, że “i 3” z którym walczymy nie dyskryminuje chrześcijan, wbrew temu co twierdzi(ł) GIODO. Czy to ma jakiś sens? Oczywiście, że nie, ale my właśnie na tym poziomie z nimi rozmawiamy… 😀

            Immanuel ma “nienależenie” uznane “na gębę” tzn. Mu to na sali sądowej adwokat GIODO w desperacji powiedział, ale decyzji GIODO i tak nie dostał czyli… jest należący. 🙂

            Witaj na pokładzie i pisz na admin@wystap.pl. Za propozycję pomocy bardzo dziękujemy.

          • Immanuel

            Prawdę powiedziawszy mam w samym środeczku mojego majestatu, co myślą o mnie klechy. Wystawiają się tylko na śmieszność, a swój kościółek na miano sekty, ze swymi twierdzeniami semel catholicus, semper catholicus. Kompletnie mnie to nie interesuje, bo nie indetyfikuje się z tym kosciołem. Adnotacje o formalnym wystąpieniu z kościoła są potrzebne do obalenia „i 3” dla uzyskania przez GIODO kognicji wobec wszelkich danych osobowych gromadzonych w kościołach. To uniemożliwi zbieranie danych w sposób niezgodny z prawem i naszą pod tym względem ochronę. Wymazania danych w księgach sakramentalnych nie spodziewajmy się, gdyż kościół ma prawo archiwizować dane o udzielonych sakramentach, jako niezbędnych do wykonywania statutowych zadań kościoła. Jednak dane te są wg prawa ograniczone, a dziś są takie jakie sobie kler ubzdura.

            Dodam, że nasza walka ma na celu również uznawanie świeckiego występowania z kościoła czyli uznawanie przez kler i organa państwowe kodeksu cywilnego i konstytucyjnych praw do wolności sumienia i wyznania.

          • admin

            Można powiedzieć, że Polska jest przerażona tym, że jak więźniowie wyjdą z więzienia to zaczną się upijać z radości, że już mogą więc im bardziej jest przerażona tym bardziej trzeba ich trzymać w tym więzieniu do którego trafili żeby nie pili. Pogratulować sukcesów wychowawczych.
            Jeszcze parę lat i będzie audyt zewnętrzny.

    • admin
      Odpowiedz

      Witamy kolejnego żeglarza w porcie docelowym. 🙂
      Masz naprawdę dużo czytania, ale warto… Wrażenia murowane.
      Odnośnie Twojego pytania – droga zaskarżenia umorzenia sprawy przez GIODO jest raczej długotrwała niż mozolna (przynajmniej rok i 200 zł „wpisowego” do „przegrania” z GIODO w sądzie pierwszej instancji, potem 100 zł za uzasadnienie i dopiero wtedy sprawa się zaczyna tak naprawdę). Trzeba tylko być w kontakcie i słuchać Admina 😉 . Na początku to był prawdziwy koszmar, ale wszystko jest trudne nim stanie się proste. Sprawy w sądzie cywilnym nie było, bo jej nie wnieśliśmy (chociaż możemy). Natomiast to co podajesz to strzał ślepakiem L. Ch. z Opola, który się uparł, że biskup jest takim samym urzędem jak wojewoda. Komentarz do tego tutaj:
      http://wystap.pl/uwaga-apostaci-biskup-opolski-nie-jest-urzedem-publicznym/

      PS: Uwaga, ważne! W sądzie cywilnym nic się nie zwojuje od strony wpisu do księgi chrztów, bo sądy cywilne nie mogą dublować GIODO!!! Dlatego wszyscy „idziemy” przez BGIODO a ewentualna sprawa dotyczy(łaby) tylko i wyłącznie wystąpienia z Kościoła! No ale w sumie po co, skoro to GIODO ma ustawowy obowiązek oddzielać należących od nienależących? Jak na razie „nienależącego” nie znalazł, ale jak nas zapewniono – wszystkie przypadki rozpatrują indywidualnie więc sprawdzamy dalej. 🙂

      • Button
        Odpowiedz

        Jako przykład niemożności odnalezienia choćby jednego Polaka nienależącego do KK, który z niego wystąpił, mimo angażowania najlepiej do tego przygotowanych specjalistów jakimi z urzędu powinni być sędziowie, jest właśnie Pani sędzia Dąbrowska, która odrzuca skargi uzasadniając, że jeżeli skarżący nie zastosował się do Instrukcji o apostazji to tym samym nie wystąpił z KK bo aby wystąpić z KK należy dokonać apostazji zgodnie z instrukcją. Natomiast jeżeli skarżący, tak jak Pan Bolesław, dokonał apostazji czyli zastosował się do w/w instrukcji, to Pani sędzia oddala skargę bo….skarżący nie wystąpił z KK?! 🙂
        To jest jeszcze lepsze od zebry Wiewiórowskiego!

        • Immanuel
          Odpowiedz

          Ja nie dostosowałem się do instrukcji, ale część tego co zrobiłem była zbieżna z instrukcją KEPu. W części w ogóle nie wykonałem żądań kleru w instrukcji, ale kościół uznał za wystarczające, aby uznać dokonanie apostazji i tak to podtrzymywał i podtrzymuje do dnia dzisiejszego.

          • Button

            Najważniejsze jest to, że dostał Pan potwierdzenie dokonania apostazji na piśmie a czy zastosował się Pan do zaleceń instrukcji czy nie to nieistotne, skoro sam kościół to uznał za wystarczające potwierdzając dokonanie apostazji.

          • Immanuel

            Mało tego kościół potwierdził moje wystąpienie prawnie. Aby można było umorzyć sprawę, GIODO stwierdził, że nadal jestem członkiem kościoła, a swoje stanowisko oparł na kanonie 11 KPK i paremiach „semel catholicus, semper catholicus” i „subditus Ecclesiae”. Gdy mu przed sądem zarzuciłem, że popełnia przestępstwo z art. 271 par. 1, to wycofał się ze swojego stanowiska zostając z ręką w nocniku i uznał moje wystąpienie z kościoła. W ten sposób kompromitacja sędziów WSA jest całkowita.

          • admin

            Zgadzam się z Buttonem. Najważniejsza jest tak naprawdę wizyta w kancelarii parafialnej w charakterze petenta. I skoro kuria to zaakceptowała, to znaczy, że było dla niej wystarczająco “skuteczne kanonicznie” (oczywiście zapominamy na chwilę, że kara ekskomuniki za apostazję jest automatyczna, co przypomniał nawet „Tygodnik Powszechny”). I dlatego Twoja sprawa trwała wszystkiego razem dwa lata i przyszedł na nią sam GIODO.

          • Immanuel

            Niestety, nie obraź się, ale nie masz racji. Samo osobiste przekazanie oświadczenia woli w kancelarii, nie ma tu znaczenia tak samo, jak przekazanie w urzędzie skargi – osobiste, czy przez doręczyciela (poczta). Jeżeli idziesz do urzędu, to też jesteś petentem, a nawet jeśli prześlesz pocztą swe pismo, to nim pozostajesz. Jakoś nie protestowałeś cytując wyrok ze Szwajcarii faktu osobistego składania oświadczeń. Kluczowe jest tu to, że kościół odbiera nam prawo do decyzji wystąpienia i uważa, że to od jego woli zależy, czy uzna nasze wystąpienie za ważne, czy nie, co organ państwowy GIODO i Sąd WSA w Warszawie akceptują odbierając nam prawa wolności sumienia i wyznania. To czy kler uzna nasze wystąpienie kanoniczne, czy nie, nie powinno mieć znaczenia, a jedynie, czy zostały spełnione warunki określone w art. 60 i 61 Kc. Doręczenie osobiste w kancelarii jest zgodne z prawem. Za to niezgodne z prawem jest żądanie kleru osobistego stawienia się jako jednego z warunków uznania wystąpienia. Tak naprawdę kler łamie prawo, nie uznając wystąpienia w ogóle bez względu na przebytą procedurę – świecką, czy kościelną. Ja tu należę do nielicznych wypadków przy pracy notariusza kurii piszącego do mnie w imieniu biskupa, że wystąpiłem z kościoła i nie jestem jego członkiem. Miało to być po to, abym się odczepił i już nie nękał biskupa Hosera. To właśnie ten fakt spowodował, że kościół znalazł się w potrzasku, a GIODO nie wiedział co w takiej sytuacji zrobić i sprawa trwała dwa lata.

          • admin

            Nie obrażam, bo mówimy trochę o dwóch rzeczach. Zwróciliśmy z Buttonem uwagę, że dla kurii było to dość dobre („skuteczne kanonicznie” w ich slangu) skoro to uznała jeszcze przed startem wystap.pl. A to że potem każde ratowanie sytuacji wpędzało ich w gorszy potrzask 🙂 to wiadomo.

          • Immanuel

            „A to że potem każde ratowanie sytuacji wpędzało ich w gorszy potrzask to wiadomo.”
            😀 😀 😀

          • admin

            Tak sytuację uratowali, że aż do Stolicy Apostolskiej musieli napisać. 😀 😀 😀

    • Button
      Odpowiedz

      Jak widzisz w obecnej sytuacji masz do wyboru dwie drogi:

      1. Nic nie robić albo pddać się upokarzającej ściemie kościelnej zwanej apostazją, co jak widzisz wychodzi na to samo co nic nie robienie bo dalej jesteś uważany za członka KK;

      2. Przyłączyć się do nas i mieć za jakiś czas satysfakcję, że przyczyniłeś się do obalenia klerykalnej ośmiornicy, która opanowała swymi mackami całą administrację państwową i Wymiar Sprawiedliwości, dzięki ludziom bez kręgosłupa uwielbiającym zlizywanie śmietanki z kolan katabasów, tworzących karykaturę państwa prawa podobną do tej jaką mieliśmy przez pół wieku po 1945 r.

    • Zosia
      Odpowiedz

      No nareszcie ktoś kto kuma. Czyta i dyskutuje, usiłuje zrozumieć – Jesteś już nasz. Mam nadzieję, że to będzie owocna współpraca!

      • Visconti
        Odpowiedz

        W rzeczy samej jestem. Proboszcz odmówił, czekam na odpowiedź GIODO.

        @Zosia
        Dziękuję za komplement. Rzeczywiście trudno połapać się w tych prawnych zawiłościach, chociaż rozumiem prawo (tak mi się zdaje). Tym bardziej trudno to zrozumieć tzw. przeciętnemu Kowalskiemu nawet jeśli jest obojętny na religię.
        Tym większe znaczenie ma to co tu robicie. Cieszę się, że w tym uczestniczę.
        Nie spotkałem wcześniej lepszego i skuteczniejszego sposobu na walkę z klerykalizacją naszego pięknego kraju. Wielu tylko gada, a tu konkret. To mi się podoba.

        • admin
          Odpowiedz

          Czekasz na techniczny „etap 4 i pół” czyli sygnaturę sprawy od pani dyrektor Moniki Krasińskiej. To z kolei przepustka do poznania odpowiedzi proboszcza. Właściwą „odpowiedzią” będzie umorzenie – chyba, że do tego czasu wymyślą coś nowego.

Post a comment