Ko_trojaski_Apostazja_ostatecznie_zdech.pdf (199,5 KiB, 1 201 hits)

W maju 2010 roku podjąłem się rzeczy niezwykłej – uporządkowania stajni Augiasza z występowaniem z Kościoła oraz aktywnego podtrzymywania przez dwóch GIODO od 1998 roku fikcji jego „papierowego” podlegania ustawie o ochronie danych osobowych. Być może naiwnie wierząc, że to poważni ludzie zaproponowałem to administratorom apostazja.pl, zostawiając sobie jedynie rolę członka zespołu. Wyjaśniłem dokładnie coś, co dla politologa (tak o sobie pisze szef tej strony) jest “oczywistą oczywistością” – tzw. “instrukcja KEP-u o apostazji” jest w interesie KEP-u i nigdy nie zostanie zmieniona przez KEP wbrew interesom KEP-u a stosowanie się do niej tylko ją legitymizuje. Ku mojemu całkowitemu zdumieniu dobrowolne “puszczenie przodem” w zakrojonej na szeroką skalę kampanii społecznej (której nie byli w stanie sami stworzyć a jednak dostali ją “na talerzu”) zamiast z wdzięcznością spotkało się z wrogością. Ich świat był zbyt poukładany, symbioza z biskupami zbyt nieuchwytna a wizja, którą raptem dwa miesiące wcześniej przed sobą roztoczyli – że stoją na czele ogólnopolskiego ruchu tylu dorosłych Polaków ilu mieszkańców ma cały Gdańsk – zbyt kusząca, by nie oddać się zbiorowemu samooszustwu. Stanęli twardo po stronie instrukcji abp Józefa Michalika (sic!) i tak już zostało. Jestem pewny, że nie zdawali sobie sprawy z tego, że umacniają dominację Kościoła w przestrzeni publicznej – co nie jest oczywiście tego usprawiedliwieniem. Z perspektywy czasu uważam, że dobrze się stało – dzięki ich zadufaniu powstało wystap.pl, nie trzeba było iść na żadne kompromisy, nie było sporów kompetencyjnych a przede wszystkim pojawił się wyraźny podział na “apostazję kanoniczną” i “wystąpienie z Kościoła” czyli jest teraz całkowicie jasne kto o co walczył i czego dokonał. Praktyka potwierdziła, że sprawy naprzód mógł popchnąć tylko skoordynowany i wolny od przeszłości ośrodek poza nimi, będący ich antytezą. Było tylko bardzo, bardzo trudno, bo apostaci w nieuchronny sposób zostali pretorianami Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski – czemu jednocześnie zaprzeczali. Mogłem się poddać lub podjąć walkę jednocześnie na wielu frontach. Wybrałem to drugie. “Co jest szczęściem? – Uczucie, że moc rośnie, że przezwycięża się opór. Nie zadowolenie, jeno więcej mocy; nie pokój w ogóle, jeno wojna; nie cnota, jeno dzielność”… Oto dlaczego zniszczyłem niepisany choć trwały sojusz biskupów z apostatami i owoc tej miłości – Świętą Instrukcję Apostatyczną.

Przez sześć lat pół miliona polskich apostatów i dwadzieścia tysięcy polskich krasnali przypadki proboszczowskich wybuchów naliczyło na palcach jednej ręki. Co innego manipulowanie, bo ta instrukcja to przecież zakłada i narzuca. Jeśli nawet kilku księży nie wytrzymało celowych bluźnierstw i szczeniackich zachowań, za które wyrzuciłaby za drzwi każda szanująca się urzędniczka gminy i podniosło głos, to mieli do tego stokrotne prawo. Powinni byli powiedzieć, że Urząd Nauczycielski Kościoła (o ile nie zniósł go jeszcze abp Andrzej Dzięga) naucza, że semel catholicus semper catholicus – i wyrzucić tę hałastrę za drzwi. Sam to zresztą proponowałem. Księża boją się tego robić, bo Prezydium KEP-u nie chce nieautoryzowanych ruchów na „dołach” – i to jest cała tajemnica jej długowieczności. Odwagę wyrzucenia hałastry “przemocą” za drzwi miał tylko ks. Andrzej Drwiła z Parafii pw. św. Jana Sarkandra w Lubinie, który tym samym zrobił więcej dla obrony Magisterium niż cała Rada Prawna KEP-u.

Drugą stroną tego sojuszu jest banda klerykałów, oszołomów i maniaków religijnych z apostazja.pl pod wodzą OMC Posła Ruchu Palikota Jarosława Milewczyka, która na genialny blef Kościoła nabrała się gorzej niż dzieci. Trzy efekty działalności tego zacnego gremium to doprowadzenie do powstania Świętej Instrukcji Apostatycznej, zmuszanie księży do jej stosowania oraz jej obrona. Przed wyborami parlamentarnymi racją istnienia apostazja.pl było przynajmniej to, że Milewczyk i Robert Leszczyński chcieli na niej wjechać do Sejmu. Leszczyńskiemu nie przeszkadzało w tym nawet to, że jej… w ogóle nie dokonał, bo temat znudził się nawet „Superstacji” więc nie było sensu w ciągnięciu tej szopki. Po tym jak obaj przepadli w wyborach jej głównym zadaniem i działalnością jest świadome ogłupianie ludzi oraz walka o zachowanie przywilejów Kościoła i nadrzędności prawa kanonicznego nad polskim. Apostazja.pl od samego początku była dla Episkopatu koncesjonowaną opozycją – kontrolowanym przez biskupów „wentylem bezpieczeństwa” przez który relatywnie niewielka liczba najbardziej zawziętych (szacunkowo 10 tys. osób) mogła wyrażać językiem religii prawo do tzw. informacyjnego samookreślenia. W odpowiedzi dostawali „ekskomunikę na życzenie” czyli apostatyczny teatrzyk, który miał ich usatysfakcjonować – i nic więcej, bo Kościół od zawsze doktrynalnie odrzuca możliwość formalnego wystąpienia i zostało to potwierdzone w 1981 roku, po czym zawarto to w kanonie 11 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Ostatnio niestety wyrodziła się w coś w rodzaju internetowej sekty, fanatycznie broniącej Świętej Instrukcji Apostatycznej i całkowicie odpornej na jakiekolwiek argumenty i dowody. Po poskrobaniu paznokciem niczym loterii, z „witryn apostatycznychreprezentujących pół miliona Polaków zrobiła się grupa osób onanizujących się własnymi bluźnierstwami i ekskomunikami, jakieś „Błogosławione Dziecko Szatana”, które przy odgłosach entuzjazmu chciało zaskarżać Watykan do Strasburga, konfabulant „yyyy”, który w marcu wymyślił, że dostał list od ks. Klocha, po czym ustaliłem, że we wspomnianym czasopiśmie nikt nie zajmował się tematem apostazji, gówniarzeria z dyktafonami w majtkach poniżająca poznańskiego księdza Andrzeja Herkta, forumowicz fmx1 oburzony tym, że ksiądz mu kazał myśleć, tuzy palestry, które wymyśliły pozew zbiorowy przeciwko Episkopatowi Polski, prostactwo nierozumiejące formy pluralis maiestatis Benedykta XVI i inne cuda natury. Idealna agora dla wszystkich, którzy to mają za całe zdrowie, co im (arcy)biskup Budzik powie. Swego czasu Milewczyk prowadził badania czy można dokonać apostazji bez apostazji. Okazuje się, że tak – apostazję bez apostazji zapewnia zdradzenie tajemnicy spowiedzi. Nadal czekamy na relację jak mu poszła ta „metoda”. Z kolei moderator tamtejszego forum Robert Prochowicz po „dokonaniu apostazji” (co mu po dziewięciu miesiącach starań dano na karteczce za 30 złotych, skoro mu bardzo zależało) na poważnie badał „Dlaczego nie warto występować z Kościoła?. Pytał o to forumowiczów wiara.pl, co mu zresztą słusznie wytknięto: „Zamieszczenie propozycji nawiązania współpracy na forum dyskusyjnym wiara.pl, portalu dobrze wypozycjonowanego, może mieć na celu podniesienie apostazja.info w indeksach google.pl. Jest też kolejnym przejawem tendencji, którą widać na całej stronie – autor nie szuka najsilniejszych argumentów strony przeciwnej, w publikacjach katolickich intelektualistów, ale szuka „dyskutantów” na internetowych forach dyskusyjnych”. Dzięki współpracy z wiara.pl doszedł do wniosku, że… aktu apostazji nie powinien dokonywać katolik. Nie zrozumiał nawet kpiny z samego siebie… A miarą prześladowania apostatów w Polsce jest to, że Mama się na niego obraziła. „Najbliżsi na wiadomość o wystąpieniu z Kościoła zareagowali bardzo gwałtownie, w domu dochodziło do scysji, kłótni. Najbardziej obawiali się ostracyzmuwspominał w 2009 roku. Widocznie mieli najlepsze argumenty i trzeba było Ich zapytać zamiast urządzać łapankę na wiara.pl i publikować mało poważne przemyślenia jakiegoś Boba421 o tym, że Słońce świeci po to żeby była fotosynteza. Nie wstydził się robić z siebie męczennika apostazji z ręki własnej matki, bo zawodowi apostaci nie mają zielonego pojęcia przez jakie piekło utraty rodziny w imię wolności religijnej przechodzą wykluczeni Świadkowie Jehowy, a Milewczyk jeszcze w sierpniu w poznańskim Radiu „Afera” bajdurzył, że „nie wyobraża sobie żeby zbór Świadków Jehowy lub zielonoświątkowców miał odmawiać lub utrudniać swoim wyznawcom rezygnację z przynależności do tej wspólnoty, popisując się własną ignorancją i obrażając polskie ofiary tej n
ieludzkiej praktyki (obecnie podważanej w sądzie apelacyjnym w belgijskim Mons). W efekcie „Proch” jeszcze zapłacił za to, że zmienił liberalne kościelne zasady z 1989 roku na pierwowzór Świętej Instrukcji Apostatycznej, który potem Rada Prawna KEP-u tylko dopracowała. W liście do wystap.pl nie była zresztą w stanie zamaskować faktu, że Prałat Grzegorz Kalwarczyk naruszył przy tym instrukcję zatwierdzoną przez… Jana Pawła II. Próba „wystąpienia zgodnie z prawem kanonicznym” skończyła się więc podwójnym niepowodzeniem… Doszło do tego, że Kandydaci na Apostatów Kanonicznych łazili po plebaniach z wydrukowanymi Świętymi Instrukcjami i uczyli księży co mają z nimi robić, żeby było po bożemu i „skutecznie kanonicznie”, cokolwiek to znaczy. Ci maniacy religijni są lepsi od samego rzecznika prasowego KEP-u, ks. Józefa Klocha. Najlepiej to widać po wypowiedziach dyrektora tego cyrku, Jarosława Milewczyka. W „Metrze” z 14 czerwca 2006 roku zapewniał, że „[g]dy proboszcz otrzyma akt apostazji, dokonuje w księdze parafialnej odpowiedniej adnotacji i nie wykorzystuje już danych”. Wkrótce potem czytelnikom „Trybuny” ODRADZAŁ kierowanie się do sądu („Trybuna”, 09.08.2006, s. 3). Czemu? Bo była zła sytuacja polityczna… Na początku maja 2010 roku, kiedy to wszystko się zaczynało, napisał o mnie – „jeśli nie rozumie, że formalizacja apostazji nie będzie wyglądała tak jak jemu się wydaje to co mogę na to poradzić?”. Od tego czasu robi wszystko, by dotrzymać słowa. Wreszcie, 5 września 2011 roku, napisał dziennikarce, że „wszystkie decyzje i postępowania hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce mają pełną aprobatę Watykanu” – wyprzedzając ks. Klocha, który nieco później innymi słowami napisał jej to samo! Kolejny współtwórca “sakramentu apostazji”, Mariusz “Agnosiewicz” Gawlik z racjonalista.pl, 17 września 2010 roku jako receptę na deklerykalizację Polski proponował mi “naciski na Watykan w celu uchylenia utrudniających regulacji polskich biskupów” (i jak Ci idzie, Mariuszu?) i bardzo mu się nie podobało podważanie jej sensu zamiast “zmierzanie do rozszerzenia możliwości apostazji”, bo do tego mógłby się podłączyć. Skoro to się nie udało, ogłosił, że wystap.pl “zieje nienawiścią do apostatów” (czytaj: ujawnia głupotę jej propagowania) i wprowadził “cenzurę, która ma nie dopuścić do podważania “jedynie słusznej metody” i to na portalu podobno stworzonym w celu szerzenia racjonalnego myślenia” (i nie są to moje słowa lecz człowieka, który został usunięty z forum racjonalista.pl za krytykowanie apostazji). Tak oto to Wunderwaffe KEP-u jest na pierwszej linii walki z prawem do wystąpienia z Kościoła (na apostazja.info powoływał się nawet pewien prałat, wyjaśniając GIODO czemu nie może dokonać adnotacji bez zgięcia przez skarżącego karku!). 5 lutego 2011 napisałem publicznie, że każdemu “apostacie kanonicznemu”, który wystąpi do sądu o stwierdzenie, że nie jest członkiem Kościoła Katolickiego, wypastuję buty. Byłem spokojny o wynik eksperymentu ponieważ praktyka potwierdza, że “dokonać apostazji” może w ciągu jednego roku każdy dostatecznie uparty idiota, ale żeby złożyć pozew w sądzie trzeba już coś wiedzieć. Mało tego! Wszystkie wskazówki pomocne w takim procesie zostaly przygotowane i były (i nadal są) publicznie dostępne na wystap.pl, które przecież czytają! Mimo tego nie zrobił tego nikt. Mieli jednak dobry powód żeby dać walkowera i z przestrzeni publicznej uciec do zakrystii – oni tak naprawdę wiedzą, że kłamią i z niczego nie wystąpili. Krzysztof Jackowski żyje z kłamania, że jest jasnowidzem, a Jarosław Milewczyk żyje z kłamania, że wystąpił z Kościoła. Gdyby jednak udowodnił, że potrafi dokonać apostazji bez świadków, zamknięty w worku po ziemniakach i do tego 16 października, to James Randi nie miałby innego wyjścia niż dać mu milion dolarów. Jedyną odpowiedzią na to wyzwanie był wpis Prochowicza w którym powołał się na kiepski argument Marcina Krzemińskiego z Kancelarii Prawa Kanonicznego “Kanonista” w Warszawie (sic!), by wykazać, że wystąpienie z kościoła jest jego wewnętrzną sprawą. I wykazał to z żelazną logiką, bo chociaż ekspert od uznawania za pieniądze, że nie było małżeństwa, wygrzebał wyrok potwierdzający prawo kościołów do dyscyplinowania i karania swoich wiernych (co jest właśnie naszym argumentem za wystąpieniem), to “można jednak przypuszczać, że wyrok byłby identyczny”. Powtórzył w ten sposób to, co ks. dr Witold Adamczewski z Rady Prawnej KEP podpowiadał GIODO już w 2001 roku, a co cztery lata później genialnie zrealizował ks. prałat Grzegorz Kalwarczyk w liście do… niego. Czarna niewdzięczność, że Ksiądz Prałat nie jest honorowym gościem na “ogólnopolskich zjazdach apostatów”! We wrześniu 2009 pisał z kolei na własnej stronie, że “apostata nie może, w świetle aktualnych przepisów, żądać usunięcia swoich danych osobowych z kartotek parafialnych”. Nie może nawet żądać! I pisze o tym… guru apostazji! Całe lata wcześniej robili to ludzie mądrzejsi od niego i dostawali odpowiedzi a Robert Binias w swej strasznej niewiedzy, że nie mógł, zrobił to w sądzie i wyrzucił na śmietnik instrukcję Serzycki-Budzik. Więc czemu apostata nie może? Bo tak mówił jej punkt 9 a wcześniej mu to napisały Sylwia Mizerek z Biura GIODO i jego rzeczniczka prasowa. Nie powinno więc dziwić, że myli wystąpienie z Kościoła z ukutym przeze mnie związkiem frazeologicznym “wystąpienie po włosku”. On po prostu nie wie czym jest wystąpienie z Kościoła, co nie przeszkadza mu (niestety!) prowadzić na ten temat strony internetowej.

Kompletny brak refleksji. Sześć lat pustki intelektualnej i chodzenia na kościelnej smyczy w imię świeckości Polski, bo nie znaleźli ani jednego artykułu o tym co tak naprawdę dostali (29 listopada 2010 Prochowicz był w Bibliotece Narodowej poczytać artykuły o których dowiedział się z wystap.pl, co było najlepszym powodem, by dwa tygodnie później usunąć wszystkie linki i wzmianki o wystap.pl ze swojej strony). Nawet akcja “zbiorowej apostazji”, którą wymyśliłem w czerwcu 2010, a którą ostatecznie zrealizowano we Wrocławiu 4 lipca 2011, była w opozycji do nich i poza nimi. Wyglądało to trochę jak świecka odpowiedź na “Tydzień Apostazji” czyli “dokonywanie apostazji” łącząc się telepatycznie z innymi Kandydatami na Apostatów Kanonicznych, rozsianymi gdzieś w Polsce. Jedno co im się udało to skaptować do tego idiotyzmu Janusza Palikota, który sam jest sobie winny, że dał się w to wmanewrować, bo wszystko co na ten temat merytorycznego powiedział to jedna jedyna wzmianka o “wystąpieniu na urząd wojewódzkinad którą nawet moderatorzy apostazja.pl załamali ręce. Trzeźwo ten “Trzysta Trzeci Tydzień Apostazji” podsumował jednym zdaniem pewien bloger: “Palikot do realizacji swojego zbożnego dzieła politycznego przystąpił nie od tej strony i nie z tymi narzędziami”.

Za poniżenia, zmarnowany czas, zbyteczny stres i przede wszystkim wystrychnięcie na dudków paru tysięcy osób, które im uwierzyły, a którym tak bohatersko pomagali, “liderzy środowiska polskich apostatów” nie biorą oczywiście żadnej odpowiedzialności. To były konieczne ofiary na ołtarzu własnego ego, paru artykułów w prasie (gdzie Milewczyk z poważną miną pokazywał, że narysował sobie rybkę na ręce) i zdjęcia z Palikotem. W wyjściu z tego labiryntu nie pomógł zapewne… Sklep Apostatyczny (sic!). Z koszulkami za 74,40 zł i kubkami za 41,90 zł. To z tych powodów, jak sądzę, przez rok rozmowa z „zawodowymi apostatami” o apostazji wyglądała jak z kreacjonistami o wieku Ziemi – „możesz podać sto dowodów i nie będzie takiego, który by nas przekonał”. Prochowicz ogłosił urbi et orbi, że „Omnium in mentem” na pewno nie zniosło Świętej Instrukcji Apostatycznej, kiedy się tylko dowiedział, że coś takiego w ogóle istnieje (czytaj: może jej zaszkodzić) – i na pół roku zanim 16 maja 2011 mu to wreszcie mój kolega Przemek podetknął pod nos do przeczytania, co potrafił tylko skomentować „Aha. W grudniu 2010 obdzwonił pięć kurii (Bielsko-Biała, Szczecin, Bydgoszcz, Poznań i Płock) ponieważ – co za pech! – nikt mu nie chciał odpisać. Złapani przez telefon kanclerze powiedzieli mu wreszcie to co chciał usłyszeć – „wszystko po staremu, zapraszamy drugie pół miliona Kandydatów na Apostatów”. Nie wiedział rzecz jasna, że założył sobie pętlę na szyję, bo zamknięcie działalności z powodu „Omnium in mentem” byłoby dla niego honorowym rozwiązaniem, pozwalającym uniknąć konfrontacji z własną ignorancją. Skoro sam przed sobą zamknął wyjście ewakuacyjne, musiał tkwić w apostatycznym mambo-dżambo do samego końca, co też robi.

Kiedy wreszcie zorientowali się, że są po stronie Kościoła, zaczęli używać frazesów typu „nieważna metoda, ważny cel”. Dobrze, przyjmijmy ten język. W takim razie „metoda” Milewczyka-Prochowicza czyli Święta Instrukcja Apostatyczna daje skuteczność 0%, a wystap.pl – 100%. Na razie nie widać żeby się tym przejmowali… Sześć lat ich pieprzenia o apostazji to jeden wielki katolicki Matrix w który sami uwierzyli. Mało, że wypastuję – ugotuję i zjem ich buty jeśli jakikolwiek sąd na świecie orzeknie, że wystąpili z Kościoła. Co nie grozi, skoro Prochowicz z góry przyznaje, że by go przegrał w przedbiegach. I tu akurat ma rację. Rada Prawna KEP-u słusznie choć nie wprost wskazała, że uznanie „formalnej apostazji” za wystąpienie z Kościoła byłoby możliwe jedynie w drodze aneksu do Konkordatu (artykuł 27). Innymi słowy – Kościół wystąpienie zamienił w sakrament (i to dosłownie – Diecezja Kaliska, która ma własną „instrukcję o apostazji”, zawarła ją w książce z postanowieniami swojego synodu w rozdziale „Sakramenty święte!) a ci, którzy dali się złapać na ten lep, ratunku mogą szukać w Konkordacie i dobrej woli Konferencji Episkopatu Polski, żeby podpisać aneks o uznaniu apostazji… Plan był iście szatański, kiedy go zrozumiałem w maju 2010 byłem pod takim wrażeniem, że napisałem biskupom „mnie torturujcie, zabijcie i spalcie, bo poznałem wasze mysterium iniquitatis.

Ci ludzie są tak zindoktrynowani, że nie określają się nawet przez to kim są dla siebie lecz przez to, kim są dla Kościoła. A raczej – są tym, za co ma ich Święty Kościół Rzymski. Stąd kolejny OMC Poseł, Olgierd Rynkiewicz, mówi o sobie dla prasy z dumą niewolnika: „Ja, apostata. Jeszcze parę lat i awansuje na ateistę. O skali klęski najlepiej świadczą własne słowa Prochowicza: “Jedno co się Psykowi udało osiągnąć to mnie wkurzyć, a przez to przymusić do przyjrzenia się sprawie. Dopisałem nowe artykuły o apostazji w „stylu włoskim” na apostazja.info. Usunąłem jednak wszelkie linki do wystap.pl jako do nierzetelnego źródła informacji – zainteresowanych sprawą zamiast na wystap.pl odsyłam na Forum. Nie wiem czy Psyk to zniesie psychicznie”.

Jedyną osobą, która próbowała od tego odejść i zaproponowała coś konstruktywnego był znany mi użytkownik jigoku, natychmiast sprowadzony do parteru przez Olgierda, bo – uwaga, uwaga! – “hierarchowie nie nałożyliby ekskomuniki”. Naprawdę tak napisał! Ośmieszył się przy tym potrójnie. Raz tym, że się martwił ekskomuniką, drugi raz tym, że jej chciał i trzeci raz tym, że nie wiedział czym jest “ekskomunika latae senentiae”, skoro już się nią martwił i jej chciał. I takie bzdury oraz rozmowy z reguły o niczym lecą przez jakieś… sześćdziesiąt tysięcy postów. Osoby, które próbują rozpocząć merytoryczną dyskusję są “banowane” jako “agenci wystap.pl” czego nieuchronną konsekwencją stało się zdogmatyzowanie. “Liderzy środowiska” patrząc w lustro widzą już “kiecuny”… Punkt widzenia kolegom się cokolwiek zmienił od czasu, gdy 14 czerwca 2005 Prochowicz założył na forum wiara.pl prowokacyjny wątek o tym, że mu usunęli kilka najgłupszych postów. Jedyny konkret to – jak na ironię – dział z dowcipami. Jarosław Milewczyk sam pośrednio przyznał, że forum apostazja.pl jest bezużyteczne nawet dla osób zainteresowanych tematem apostazji (!!!) ponieważ kiedy zwróciła się do niego dziennikarka musiał 11 sierpnia 2011 prosić forumowiczów o nadsyłanie “najbardziej absurdalnych problemów przy apostazji ze strony Kościoła rzymskokatolickiego”, bo ich po prostu nie miał. Miał za to pomysł na książkę o apostazji, o której kpiłem, że przedmowę do niej napisze mu arcybiskup Michalik.

Przy tym wszystkim trzeba pamiętać, że nie ma takiej ciemnoty w którą to oszołomstwo by nie uwierzyło i takiego poniżenia Kandydata na Apostatę Kanonicznego, które zachwiałoby ich niewzruszoną wiarą w ten dogmat. Księża próbowali już wszystkiego – wysyłali (jak Prochowiczowi) odpisy aktu chrztu za pobraniem, kazali myśleć, ignorowali ich, nieuznawali “sztampowych” wzorów z apostazja.pl, wysyłali na internetowy kurs szukania Jezusa, męczyli godzinnym monologiem, ba – nawet wprost mówili, że z Kościoła nie można wystąpić (!). Nic nie działało. Nie ma ceny zbyt wysokiej, by wykonać w całości Świętą Instrukcję Apostatyczną. Rekordziści “występowali z Kościoła” przez dwa lata, robiąc prawdziwe podchody żeby stanąć przed obliczem “swojego” proboszcza. Wyglądało to jak współczesna wersja handlu odpustami, przez którą pół tysiąca lat temu Ksiądz Marcin Luter stworzył Protestantyzm. Jedyna różnica – zamiast wyzwolenia się z czyśćca dzięki odpustowi kupowano “formalną apostazję” dzięki arcybiskupowi Michalikowi. Trzeba jednak przyznać, że najsprytniejsi znaleźli lukę w systemie – jeśli apostazja się “nie udała”, “występowali” w parafii zapasowej z podaniem cudzego adresu. Ostatecznie – póki kuria nic nie wie można “wystąpić” w dziesięciu parafiach, skoro i tak do żadnej się nie należy. Żeby napisać ostatni rozdział tego dramatu, razem z kolegą stworzyliśmy na ich forum w dziale “Doświadczenia apostatów” postać ewidentnie przygłupiego Rafała ze Śląska. W “drodze do wolności” (czyli w przebrnięciu przez Świętą Instrukcję) pomagała mu cała śmietanka “środowiska polskich apostatów”. Ostatecznie wirtualny “farorz” po przeprowadzeniu wnikliwego wywiadu stwierdził autorytatywnie, że nieistniejący Rafał nie może wystąpić z Kościoła Katolickiego, bo już go tam nie ma a kanclerz kurii miał stanąć w jego obronie i powiedzieć, że “od tego czy ksiądz narusza instrukcję o apostazji jest kuria i arcybiskup a nie grupy akatolickie” (do czego to doszło, że to my bronimy Kościoła na złość biskupom!). Nawet to nie pobudziło do myślenia. Przeciwnie – jeszcze bardziej zespolili się bronić jego prawa do apostazji z kościoła w którym go nie ma. Zawieście rozum na kołku. Witamy w Kościele Apostazji. Unikalnym polskim produkcie wyrażania niereligijnych potrzeb językiem religii. Tymczasem wystarczyło przewrócić stolik, by księża zaczęli przychodzić do domów, prosząc o “dokonanie apostazji. Do tej pory były dwa takie przypadki.

Pies z kulawą nogą by się tym wszystkim nie przejął i mogłoby to sobie nadal z łaski abp Józefa Michalika funkcjonować na obrzeżach Kościoła, tak jak koronowanie Chrystusa na króla Drogi Mlecznej albo objawienia maryjne na drzewach i grzankach, gdyby nie pozareligijne skutki, które to wywołało. Po pierwsze – Ojcowie-Założyciele Apostazji Kanonicznej w praktyce utrzymywali wyłączenie Kościoła (i kościołów) spod ustawy o ochronie danych osobowych ponieważ umożliwiali ukrywanie tego faktu do stycznia 2011 roku. Jego kulminacją była sławetna instrukcja Serzycki-Budzik, która to przypieczętowała (pkt 8, s. 15). Milewczyk ją krytykował, bo nie wiedział, że jest jej duchowym ojcem. Gdyby w 2005 roku wyguglował “jak to robią Włosi” zamiast polegać na tym czego o apostazji dowiedział się od protestantów i kanonistów (“Jarosław Milewczyk (…) o możliwości dokonania apostazji dowiedział się od protestantów. Potem porozmawiał z ludźmi, którzy znają kodeks prawa kanonicznego, i postanowił sformalizować stan faktyczny”) to by nie powstała. Po drugie – apostazja.pl legitymizując “sakrament apostazji” i aktywnie go broniąc (samym generowaniem na niego popytu) jest największą przeszkodą w wywalczeniu prawa do wystąpienia z Kościoła i do pewnego stopnia usprawiedliwia nawet bezczynność GIODO. Biskupi nie muszą nawet oficjalnie zabierać głosu, skoro w kościelnej propagandzie ks. Klocha wyręcza prorok Kościoła Apostazji i jego apostołowie (choćby Codeine czy MattKaboom). Co jest zrozumiałe – nikt w Polsce nie straci więcej na zniesieniu Świętej Instrukcji Apostatycznej niż Jarosław Milewczyk, więc broni jej jak może. Na szczęście niewiele może i w marcu będzie chyba pisał drugi list do Ojca Świętego. Tym razem: “instrukcję KEP-u racz nam wrócić Panie”. Skutki tego dały się odczuć także w korespondencji z Biurem RPO, które panicznie bało się naruszyć apostatyczne status quo. Zajęło to dwa i pół roku wojny przy użyciu coraz wymyślniejszych argumentów żeby wydrzeć jeden sensowny akapit. Po trzecie i bodaj najważniejsze – wszyscy Panowie Redaktorzy doprowadzili do katastrofy, zaszczepiając wielu tysiącom Polaków swoją własną mentalność niewolników. Przyjęło się jako dogmat, że na wystąpienie z Kościoła musi się “zgodzić” kuria a apostazja albo się “uda” albo się “nie uda”. To dlatego Palikot mógł powiedzieć, że zmieni to kiedy zostanie premierem, bo sam nie wiedział, że zbija kapitał polityczny na politycznej wersji odpustu i konserwuje status quo zamiast je zmieniać (na ten temat zobacz także FAQ pkt 14). To straszny regres w stosunku do II RP, kiedy to “Wolnomyśliciel polski” “procedurę dokonania formalnej apostazji” sprowadził do słowa “występujcie. Prochowicz nawet na tym musiał położyć swoją apostatyczną łapę i ogłosić, że “Polacy dokonywali apostazji”, chociaż wówczas nie było nawet takiego słowa – sam Kościół przynajmniej od XIX wieku używał polskiego słowa “odstępstwo. Oni sami wprowadzili to tajemniczne greckie słowo do języka potocznego a potem się dziwili, że nie mieli nad nim żadnej kontroli. Prawda jest bolesna – to on jest pierwszym polskim apostatą (pierwszym w ogóle był Archanioł Szatan). W II RP (i później) Polacy występowali z Kościoła i nie potrzebowali do tego “Metropolity kurii warszawskiej”. To z tych trzech powodów już w grudniu 2010 napisałem, że doprowadzili do większej klerykalizacji Polski niż “Fronda” – i oczywiście nie skomentowali tego ani jednym słowem, bo obowiązywała “doktryna Milewczyka” – “palantów Psyka i spółkę zostawić samym sobie, i tak się zbłaźnią”.

Świętemu sojuszowi “środowiska polskich biskupów” ze “środowiskiem polskich apostatów” mówimy: Wy róbcie swoje, jako i my będziemy. Jeśli możecie, bo koń trojański “Apostazja” ostatecznie zdechł. Po długiej i ciężkiej chorobie padł w niesławie na śmietniku historii, kiedy 13 stycznia GIODO w sprawie DOLiS-440-223/11 odmówił uznania, że “formalny apostata” (“KEP-owski”) wystąpił z Kościoła. To ostatni gwóźdź do trumny, na który czekaliśmy przez jedenaście miesięcy “postępowania wyjaśniającego”. “Formalna apostazja” nie jest wystąpieniem z Kościoła Katolickiego ani dla Państwa Polskiego (w tym GIODO) ani dla niego samego. To tylko humbug, zwykły teatrzyk – uroczysta ekskomunika na życzenie. Prezent dla ludzi, którzy nie mają boga, gdy nie widzą cielca. Święta Instrukcja Apostatyczna jest złotym cielcem Kościoła Apostazji a apostaci to katolicy ukarani pozbawieniem prawa do Komunii Świętej, co sygnalizował niedawno czołowy kanonista, ks. Piotr Majer a w 1984 roku wyjątkowo otwarcie jak na księdza krytykował nieżyjący już ks. prof. Remigiusz Sobański. I tak można to cofnąć obrzędem abiuracji, o czym zresztą mówi sama instrukcja w punkcie 18. Trzeba przeczytać przed księdzem fragment Biblii, powiedzieć Credo, pocałować krucyfiks – i biskup zdejmuje “zaciągniętą” karę ekskomuniki (czyli: można przyjmować Komunię Świętą, bo do kościoła apostaci i tak mają obowiązek chodzić). Z całego chrześcijaństwa uwierzmy choć w jeden najpiękniejszy mit – że do wolności wyzwolił nas Chrystus. Czy doprowadzi to do eremu czy do wystąpienia – co za różnica, skoro będziemy wolni? Wówczas Święta Instrukcja Apostatyczna nie będzie miała nad nami władzy tak jak śmierć nie miała nad Synem Człowieczym. A wtedy Jego Ekscelencja Józef Michalik niech ją sobie w rzyć wsadzi, skoro jej sam nie przyjął “formalnym aktem” dla Archidiecezji Przemyskiej, co sprawdziliśmy.

Od dzisiaj “zawodowi apostaci” mogą wreszcie ten teatrzyk propagować tam gdzie jego miejsce czyli w Radiu Maryja. Jednocześnie dziękujemy za wspólną podróż – od maja 2010 do stycznia 2012. Zapraszamy do walki “o prawo do apostazji” w kolejnych krajach, gdzie wierni nie wiedzą jeszcze jak jej dokonać, bo nie wywalczyli instrukcji.

Maciej Psyk

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    @ admin
    Jak jeszcze raz mnie wyzwiesz od formalnych apostatów, to wypisuję się z ruchu „Psyk i spółka”. 😉 A tak na poważnie, to choć w tym przypadku mój błąd apostatyczny przydał się na coś konkretnie. Niech teraz WSA powie jakich formalności jeszcze mam dopełnić, żeby GIODO uznał, ze wystąpiłem z Krk i wydał merytoryczną decyzję.

    • admin
      Odpowiedz

      @ Cichociemny
      W skondensowanej formie wyniki prawie dwóch lat podglądania apostatów w naturalnym środowisku…

  2. timmon
    Odpowiedz

    Piękne podsumowanie dwóch lat ciężkiej i mrówczej pracy wystap.pl 🙂
    Jestem pewien, że dzięki temu wortalowi wiele racjonalnie myślących osób ustrzegło się upokarzającej wizyty na plebanii i nie poszło wraz z sekciarzami z forum apostazyjnego w tango grane przez 3 guru apostazji w rytm dyrygentury Arcybiskupa Michalika.
    Pozwolę sobie na małą refleksję.
    Najbardziej zatrważającą rzeczą, którą obecnie obserwuję u apostatów jest fakt, że mimo, iż sam Kościół wyraźnie odżegnuje się od Świętej Instrukcji Apostatycznej, oni nadal jej bronią :/
    Myślę, że sprawa apostazji jak i ewolucji apostatów – początkowo wydawałoby się osób twardo stąpających po ziemi, zwolenników idei świeckiego państwa, ludzi, którzy chcieli walczyć z mitycznymi 95% katolików w Polsce w osoby silnie sklerykalizowane, nie potrafiące wysunąć koniuszka nosa poza ramy prawa kanonicznego, obsesyjnie broniące instrukcji wydanej przez instytucję, do której wskutek swojej bezsilności pałają nienawiścią (patrz wypowiedzi na forum) mogłaby być tematem nie jednej pracy doktorskiej z zakresu psychologii i socjologii.
    Podsumowując. Apostaci moim zdaniem cierpią na coś w rodzaju syndromu żony alkoholika.

  3. MichalW
    Odpowiedz

    1. „Rada Prawna KEP-u słusznie choć nie wprost wskazała, że uznanie „formalnej apostazji” za wystąpienie z Kościoła byłoby możliwe jedynie w drodze aneksu do Konkordatu (artykuł 27)”
    Czy autor uważa, że biskupi mają plenipotencje aby wypowiadać się na tematy z dziedziny prawa świeckiego? Czy autor uważa takie wypowiedzi za cokolwiek warte?
    2. ” „Formalna apostazja” nie jest wystąpieniem z Kościoła Katolickiego ani dla Państwa Polskiego (w tym GIODO) ani dla niego samego”
    Autor umieścił już na swojej stronie wiele krytycznych tekstów na temat „formalnej apostazji”. Mam propozycję na artykuł, który bardzo by pomógł w zrozumieniu problemu. Bardzo proszę o krytyczne porównanie dwóch pism:
    a) http://wystap.pl/download/52/
    b) http://apostazja.pl/wzory/02.pdf
    Bardzo bym prosił o wykazanie, że zastosowanie pisma a) „jest wystąpieniem z Kościoła Katolickiego dla Państwa Polskiego”, a zastosowanie pisma b) nie jest.
    3. „Po długiej i ciężkiej chorobie padł w niesławie na śmietniku historii, kiedy 13 stycznia GIODO w sprawie DOLiS-440-223/11 odmówił uznania, że “formalny apostata” (“KEP-owski”) wystąpił z Kościoła.”
    Autor w powyższym artykule wykonał ciężką pracę umieszczając w nim chyba ze 100 linków. Czy będzie wielkim nietaktem jeśli poproszę o jeszcze jeden – do tego pisma GIODO?
    5. „apostaci to katolicy bez prawa do Komunii Świętej”
    Tych siedem osób, które wykorzystały skutecznie metodę włoską również wciąż jest traktowanych przez Kościół jak katolicy („semel catholicus semper catholicus”, nieprawdaż?). Dlaczego autor robi z tego powodu wyrzuty jedynie osobom stosującym się do procedury KEP?

    • admin
      Odpowiedz

      @ MichalW
      Pisz jednym cięgiem i z jednego IP bez przełączania się między serwerami, OK? To taka uwaga generalna.
      1. Czy MichalW wie o co mu chodzi?
      2. Ja od roku bezskutecznie proszę pół miliona polskich apostatów o wykazanie, że b) jest! I właśnie udowodniłem, że nie jest – i to empirycznie!
      3. Sprawa DOLiS-440-223/11 jest po etapie 9 (zob. FAQ pkt 6) do którego dochodziła przez półtora roku. Więc wbij zęby w kołek i poczekaj jeszcze jakieś 8-9 miesięcy to być może ją zobaczysz na własne oczy.
      4 zniknęło
      5. To nawet nie są wyrzuty o to, co uznaje Kościół tylko ostrzeżenie dla tych, którzy chcą wystąpić z Kościoła żeby nie nabrali się na ten lep. Chcesz być apostatą, tak się nazywać i zajmować apostazją to OK tylko nie mów, że wystąpiłeś z Kościoła, skoro podlegasz prawu kanonicznemu. Niestety tej właśnie elementarnej uczciwości ze strony Wunderwaffe KEP-u (apostazja.pl i apostazja.info) nie można się doprosić.

  4. Immanuel
    Odpowiedz

    @ MichalW
    Apostazja według reguł KEPu jest sankcjonowaniem władzy kościelnej nad naszymi wystąpieniami. To kler decyduje o tym czy jesteśmy, czy nie członkami, ale wspólnoty, a nie Kościoła, bo to właśnie to KEP nazywa „wystąpieniem z Kościoła”. Rada Prawna potwierdziła, ze traktuje tę sprawę jako wewnętrzną sprawę Kościoła zapisaną w kan. 751 i nie ma to nic wspólnego z czynnością cywilnoprawną. Czyli instrukcja KEP-u nie jest wystąpieniem w powszechnym tego słowa znaczeniu. Ja jestem jedynym apostatą, który bierze czynny udział na tym portalu. Właśnie GIODO umorzył sprawę w oparciu o wynurzenia Biskupa Warszawsko-Praskiego, że dalej jestem katolikiem i podlegam prawu kanonicznemu i z niczego de facto nie wystąpiłem. Czyli GIODO nie uznał mojej apostazji pomimo, że napisane miał na moim dokumencie „Oświadczenie woli”. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie też żądaja potwierdzenia kleru o wystąpieniu, więc wiadomo. Sąd na razie nie uznał również wystąpienia po włosku, bo nie miał potwierdzenia kleru. Na razie w Polsce wszystko zależy od tego, co powie kler. Dla GIODO wszystko w czambuł jest nieważne, bo kanon 11 nie pozwala na wystąpienie. Konia z rzędem temu kto dojdzie za klerem GIODO i sądami. Tyle, że my działamy i sprawdzamy co są warte nasze wystąpienia, a apostaci nawet nie mają odwagi skierować do sądu sprawy i sprawdzić więc żyją w ułudzie, którą sami dla siebie wymyślili. Dla ścisłości z papierów nie wynika, że nie dopełniłem warunków zawartych w instrukcji KEPu, ale tak było, bo nie dałem sobie wcisnąć czasu do namysłu, nie dałem możliwości nawracania i pieprzenia o konsekwencjach. Twoje pytanie czym się różni wzór a) od b) – a) jest przede wszystkim uniwersalnym formularzem, a b) jest dla deistów i zawiera właśnie podstawową formułę deizmu i nie jest ateistycznym wystąpieniem.

    • admin
      Odpowiedz

      @ wszyscy święci
      Przekraczamy barierę Monty Pythona. Czy to nie ciekawe, że wszyscy mówią o apostazji poza KEPem?

  5. Immanuel
    Odpowiedz

    Teraz to już abp Józef Michalik ich chyba nie wypuści póki nie podpiszą dekretów o wprowadzeniu do stosowania. Ja osobiście niczego specjalnego nie spodziewam się. Na pewno nie zmienią osobistego stawiennictwa ze świadkami i spowiedzi z nawracaniem oraz czasu do namysłu bez określenia nawet czasu (decydować będzie jak zwykle roztropność probosia). Tyle, że powołają się na kan. 849 jako niemożnosć wystąpienia z uwagi na trwały charakter chrztu. Pewnie wyleci pkt. 10 instrukcji.

  6. admin
    Odpowiedz

    @ Immanuel
    Punkt 10 to w ogóle będzie pretekstem całej zmiany. Biskup Polak powie, że to przez „Omnium in mentem”. A co z resztą – pożyjemy, zobaczymy. Już niedługo.

Post a comment